<<< CO TO JEST? >>> Dzień z życia gracza! Szedłem właśnie z monopolowego, było już późno więc zacząłem biec, aby szybciej dotrzeć do mego celu jakim był dom. Jednak szybko zmęczyłem się, w końcu nawet najwięksi hirosi muszą odpocząć, weźmy np. Toma z GTA:VC. Tak, więc zmęczony postanowiłem odpocząć na ławce. Nagle usłyszałem głos dziewczyny przypominający trochę ten Lary. Pobiegłem za głosem. Patrzę a tu jakiś skin gwałci biedną niewiastę. {Eee... no stary, wybacz. Ty chyba żartujesz. Skini nie gwałcą kobiet!!! Nie pisz takich głupot na przyszłość - LOV} Chciałem ją uratować, ale miałem wątpliwości. Nagle przypomniałem sobie Clouda z ff7, on w sumie też nie był napakowany a ile on pokonał stworów. Więc wyciągnąłem zza pazuchy szklaną butelke rozbiłem ją tworząc broń tzw. "tulipanka". Ten kniw przypomniałem sobie natomiast z innej gry mianowicie Fightin Force. Tamten spojrzał na mnie jak na idiotę, ale ja się nie dałem się zwieść, Squalla z ff8 też mieli za dziwaka. Podszedłem do nich i wypowiedziałem słowa usłyszane w Decil May Cry: - Let's Rock obleśny potworze. Nie wiem czemu ale ów "obleśny potwór zaczął" się tarzać ze śmiechu. Nie czekając na nic podbiegłem do dziewczyny złapałem ją za rękę i odciągnąłem kawałek tak jak robił to Ico. Spytałem się jak ma na imię. A ona wyzwała mnie od palantów i powiedziała: - Co ty odp***dalasz prawie bym go zaliczyła. Zdziwiony pomyślałem, że słowo "zaliczyła" oznaczało to że dziewczyna była opętana jak Edea z ff8 i chciała go zabić. Nie czekając na nic wiedziałem, że musze działać szybko chcąc ratować świat. Podbiegłem do ściany chcąc się od niej odbić i wyskoczyć w powietrze, jednak potknąłem się i wywaliłem ryjem w ziemię, pomyślałem, że nie wyszło mi dlatego, bo pewnie dziewczyna rzuciła na mnie zły urok. Stwierdziłem że teraz nie mam z nią szans, ale przyjdę tu później jak przejdę kilka leveli. Więc czym prędzej uciekłem jak najdalej od niej. Wpadłem na genialny pomysł aby zwerbować jakąś drużynę, podbiegłem do jakiejś grubej babci i spytałem: - Przepraszam panią nazywam się Mich... znaczy Sqaull i muszę uratować świat przed okropną wiedźmą, czy byłaby pani zainteresowana uczestniczeniem w mojej druży.. Nie dając mi dokończyć babcia zaatakowała mnie torebką. Wiedziałem że jest magiczna więc odskoczyłe na bok jak gościu z Max Payn'a. Wtedy do mnie doszło. Czarownica zaczarowała już moje miasto. Ale na pewno nie udało się jej tak prędko zaczarować innych miast w końcu musi odnowić swoje punkty MP. Pobiegłem do domu zamknąłem drzwi. Mama mówiła żebym otworzył ale ja wiedziałem że tak jak w grze Thing tak tutaj nie można ufać nikomu. Szybko włączyłem kompa i napisałem to co teraz czytasz. Apeluje do was gracze pomóżcie uratowć świat. A gdy to już zrobimy to żadna mądra pani w okularach nie powie, że gry szkodzą zdrowiu. -> Majkel <-
|