|
.::.
Gothic
Snake
Kto
by pomyślał, że będąc w pierdlu można się świetnie bawić? Mam tu wprawdzie na
myśli więzienie z "Gothica", no, ale to zawsze więzienie i to takie, do którego
wielu chciałoby pewnie się dostać. Wcale nie trzeba jednak w tym celu mordować
po mordach, gwałtownie gwałcić, czy nawet kraść jagodzianki z cukierni.
Wystarczy kopsnąć się do sklepu i kupić (prawie) najnowszy numer "eXtra Gry".
Dwie strony Bariery
Orkowie to wrogowie zaciekli w boju wrogowie - nie mógł ich zgładzić
nawet król Myrtany Rhobar II. Jego państwu przez cały czas zagrażały te obleśne
typy, a wojna z nimi była niezwykle kosztowna, jako że wojska króla raz po raz
przegrywały koleine bitwy. Z takimi wrogami walczyć gołymi "ręcyma" nie wypada,
toteż wszyscy, którzy nie byli zdolni walczyć, zostali zaprzęgani do
niewolniczej wręcz pracy w kopalniach żelaza potrzebnego do wyrobu broni oraz
pancerzy. Do pracy potrzebny był niemal każdy, nawet przestępcy, więc nawet za
drobną kradzież ludzie trafiali do kopalni, by tam fedrować ziemię dla króla.
No, ale skoro prawie wszyscy strażnicy zostali wysłani na wojnę, trzeba było
wykombinować coś, co definitywnie przeszkodzi będzie więźniom w ucieczce.
Zostało, więc zwołanych trzynastu najpotężniejszych magów, żeby stworzyli
magiczną barierę. Coś jednak poszło zgodnie z prawami Murphy'ego i skoro
wszystko mógł trafić szlag - właśnie tak się stało. Bariera w błyskawicznym
tempie rozrosła się do sporych rozmiarów, więzią zarówno kopalnie jak i
czarodziejów i wcale niemałą część królestwa. Więźniowie wykorzystali chwilę
dekoncentracji bądź, co bądź dość małej grupy strażników i, jakby to powiedział
mój dawny nauczyciel historii, "zrobili im ziaziu":)). Od tej pory cała kolonia
karna była kontrolowana przez niegdysiejszych jeszcze kopaczy. Mieli całkiem
dobrze - o ile próba wyjścia poza barierę zakończyłaby się niechybnie kilka
metrów pod piachem, do kolonii cały czas można było wrzucać nowych więźniów
(zaganianych do roboty przez tych starych), jak też towary, które Rhobar
wymieniał na rudę. Mieszkańcom niczego, więc nie brakowało, ale w końcu do akcji
wkroczył nowy więzień - gracz...
Kiedy bohater trafił do kolonii, minęło już sporo czasu od powstania
bariery. Ludzie wewnątrz zdążyli się podzielić od tamtego czasu na trzy różniące
się od siebie organizacje: Stary Obóz,Nowy Obóz i Obóz Sekty. Stary obóz, jak
sama nazwa wskazuje, powstał najwcześniej ze wszystkich. To jego przywódca
prowadzi handel z królem Rhobarem. Podobnie jak w innych obozach i tu istnieje
ścisła hierarchia i wiele kast, na jakie została podzielona mieszkająca w tym
miejscu ludność. Sytuacja wygląda tu podobnie jak w naszym rodzimym kraju:
najbardziej cwany i najsilniejszy kolo ciągnie tyle kasy, ile tylko może ze
świata zewnętrznego w zamian za rudę żelaza wydobywaną przez kopaczy. Ci z kolei
są pilnowani przy pracy przez strażników, którzy również bynajmniej nie gardzą
dobrobytem i w zamian za ochranianie górników pobierają niemal cały ich zarobek.
Oczywiście ta "ochrona" to nic innego jak pilnowanie roboli, co by z pracy nie
nawiali do innych obozów - znajome, nieprawdaż? Nowy Obóz jest miejscem, do
którego chyba mało, kto chciałby trafić - jedyne prawo, jakie tu istnieje, to
prawo piąchy, z pomocą, którego obecne tamtejsze grube szychy doszły do władzy -
dość trudno się tu zaaklimatyzować. Obóz Sekty to z kolei banda szajbusów
czczących swojego "boga" (napisałem to w cudzysłowiu, bo jak się pewnie
domyślacie, bóg to bynajmniej nie jest) w nadziei, że ten wydostanie ich na
zewnątrz bariery.
Oczywiście ludzie z pozostałych ugrupowań również mają swoje plany odzyskania
wolności, ale to w końcu nie solucja, żeby o tym pisać. W każdym razie żeby
posunąć fabułę naprzód będziesz musiał się prędzej czy później przyłączyć do
któregoś z obozów. Ale pamiętaj, że na przykład ludzie ze Starego Obozu nie
bardzo lubią się z tymi z Nowego i vice versa (czy siakoś tak).
Świat zostaje przedstawiony
Zacznę może od tego, że akcję w "Gothicu oglądamy zza pleców bohatera, co
jak na RPG raczej pospolitym rozwiązaniem nie jest. Nie jest to też rozwiązanie
złe, bo w innym wypadku (np. gdyby wszystko trzeba było oglądać w rzucie
izometrycznym) gra traciłaby wiele na swoim wyglądzie - kolonia karna w "Gothicu"
jest ogromna. Oprócz wchodzenia do większych jaskiń, zwiedzamy ją bez
wczytywania kolejnych map! Grafika też jest kapitalna - całkiem wysokie
rozdzielczości, wiele efektów takich jak woda, pory, doby... można by wymieniać
w nieskończoność. Zapewne niektórzy już porzucili nadzieje, że pograją w "Gothica"
z powodu wysokich wymagań sprzętowych - ale nie powinni. Otóż gra w
rozdzielczości 800 x 600 i 32-bitowej palecie barw (oraz maksymalnej jakości
tekstur tudzież modeli 3D) na moim archaicznym już C633 384MB RAM i karcie Riva
TNT2 32-megowej działała, co najmniej dobrze. Co prawda w miastach i ogólnie
miejscach, gdzie się coś więcej dzieje zdarzało się kompowi poświęcić chwilę na
namyślenie się, ale poza tym wszystko działało jak złoto :).
Skoro jestem już przy świecie gry - oprócz tego, że jest on ogromny to w
dodatku naprawdę żyje (nie, to nie Frankenstein:))! Ludzie żyjący w obozach
zajmują się swoimi codziennymi sprawami: gadają ze sobą, porządkują chaty
(zapewne żeby sobie pochatować:)), przygotowują posiłki, wykuwają bronie, kładą
się wieczorem spać (zaraz po wieczorynce:)), jarają skręty (owszem - nie
przesłyszałeś się), wieczorem przy ognisku zwykle jedna z przebywających tam
osób gra na lutni. I jak, gra już teraz zaczęła wam się podobać? Ale to jeszcze
nie wszystko - to dopiero namiastka tego dzieła. Choćby potwory i (ob)leśne
zwierzaki - rozmnażają się!! Co prawda sam nigdy nie widziałem, jak to robią (i
nie jestem do końca przekonany, czy chciałbym to zobaczyć:)), ale one się
faktycznie mnożą - w miejscu, gdzie wcześniej zatłukłeś np. trzy wilki, w
następnym rozdziale gry pojawi się jeden. Jak dla mnie to wszystko to fajna
sprawa. Raz na przykład wybrałem się z powodu lekkich kłopotów finansowych do
lasu na polowanie. Zajęło mi to całą noc, a kiedy wróciłem do obozu, żeby
sprzedać moje trofea był jeszcze wczesny ranek. W efekcie mogłem popatrzeć, jak
mieszkańcy przebudzeni wychodzą z chat, przygotowują jedzenie, konsumują
śniadanie itp. Wyglądało to wszystko kapitalnie. Gra zarobiła u mnie wielki plus
za to. No, i jeszcze efekt nieba - podczas nagłych błysków bariery pojawiają się
na nim swego rodzaju wyładowania elektryczne, są chmurki (no, trudno by ich nie
było:)),gwiazdy, refleksy świetlne podczas wstającego słońca, zaś efekt deszczu
wygląda co najmniej kapitalnie - co tu dużo pisać: ktoś odwalił kawał dobrej
roboty.
Dźwięki jak żywe
No cóż, dźwięki niestety prezentują znacznie niższy poziom niż pozostałe
elementy gry - te wydawane przez przeciwników nie za bardzo przypadły mi do
gustu, np. ścierwojad (tak nazwano w polskiej wersji gry pewnego kurczaka) drze
się irytująco niczym zarzynany kogut. Z innymi odgłosami wydawanymi przez wrogów
jest wprawdzie nieco lepiej, ale i tak mogłyby one prezentować ZNACZNIE wyższy
poziom, bo w porównaniu z innymi elementami gry prezentują się bladziutko.
Podobnie jest z muzyką - taka jakaś, rzekłbym, nieśmiała ona jest. Prawie w
ogóle jej nie słychać, a jak już, to jakieś smętne pobrząkiwanie. No, ale
przecież nie można mieć wszystkiego.
Moje własne "ja" :)))
Co trochę mnie zdenerwowało, to fakt, że na początku nie tworzymy
postaci. Nie możemy jej nawet nazwać - w efekcie po prostu nie ma ona własnego
imienia. To nieco chore moim zdaniem. System rozwoju postaci też nie za bardzo
mi przypadł do gustu - ot, kilka cech, pomiędzy które na każdym poziomie
doświadczenia rozdzielamy 10 punktów postaci - standardowo są to na przykład
siła, zręczność, inteligencja, biegłości w różnych rodzajach broni czy
umiejętności złodziejskie (otwieranie zamków, skradanie się, kradzieże
kieszonkowe, akrobatyka(!)). Co ciekawe, owych punktów nie rozdzielamy pomiędzy
cechy ot, według własnego widzimisię. Trzeba iść do jakiegoś nauczyciela, a on
za trochę kapuchy podszkoli cię w danej umiejętności. Pozostaje jeszcze kwestia
magii - w grze są magiczne runy i zwoje. Te drugie używa się jednorazowo, z
kolei runy wykorzystują manę bohatera, a żeby móc ich używać trzeba najpierw
osiągnąć któryś z kręgów magii. Są one klasyfikowane w oknie postaci jako
umiejętność, której można się nauczyć od innej postaci. Im wyższy krąg magii się
osiągnęło, tym potężniejszych zaklęć można używać. Fajnie prezentuje się sprawa
używania broni - zupełny laik będzie trzymał zwykły, jednoręczny miecz oburącz,
zaś po pewnym czasie zacznie nim dziarsko siekać wrogów trzymając go w jednej
dłoni.
To jest już koniec...
Podsumowując, "Gothic" jest jak najbardziej wart swojej ceny. Wielki,
rozbudowany świat, ciekawa fabuła, grafika, nieliniowość i przede wszystkim
grywalność w pełni rekompensują nam przeciętnej jakości dźwięk i dość ubogi
system rozwoju postaci. I to z nawiązką...
:: PLUSY:
+ Fabuła + Grafika + Wielki świat żyjący własnym życiem + Grywalność
+ Spory arsenał broni
|
:: MINUSY:
- Dźwięk - Marny system rozwoju postaci - Mało zróżnicowani wrogowie
|
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
|
|