Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. From Dusk Till Dawn

military

  Robert Rodriguez zrobił w życiu kilka dobrych filmów - czy to rewelacyjnego "El Mariachi", czy inne niezłe "Desperado". Udało mu się jednak stworzyć coś, czego nie można już nazwać filmem. O nie - "Od zmierzchu do świtu" to czyste, nieskażone niczym przeżycie. Historia braci-morderców, uciekających z zakładnikami do Meksyku nie byłaby może niczym nadzwyczajnym wśród setek podobnych filmów, gdyby nie świetny montaż, ale i nietypowe zakończenie. Otóż na samym końcu dramat psychologiczny zmienia się w... krwawy horror z wampirami w tle! Mnie się podoba!
Wątki z obrazu Rodrigueza znalazły kontynuację w grze, jaką można było nabyć wraz z pewnym martwym (Panie świeć nad jego duszą) pismem.
  Zaczyna się niewinnie, rzekłbym, że zwyczajnie i standardowo - ot, bohater przebywa na gigantycznym statku-pierdlu, będącym w istocie przykrywką dla niecnego procederu - wykonywania nielegalnych zabiegów na zlecenie terrorystycznej organizacji "Kobiety na falach". Nagle na wspomnianą łajbę zostaje przypuszczony desant krwiopijców... Nie, nie pewnego anonimowego premiera z partyjną świtą, ale najprawdziwszych wampirów z dziada-pradziada! Zaczyna się rzeź...
  Pamiętacie może zręcznościową przygodówkę - bardzo dobrą skądinąd - o tytule "Devil Inside"? Jeśli tak, to możecie mieć pojęcie o charakterze rozgrywki, bowiem FDTD zostało stworzone na tym samym, co ona enginie. Wprawdzie zrezygnowano z dużej liczby zagadek na rzecz strzelania, strzelania i jeszcze raz strzelania, lecz sposób przedstawienia akcji nieuchronnie przywodzi na myśl wyżej wspomnianą produkcję - widok TPP, niezbyt ruchliwa kamera, charakterystyczny laserowy celownik i nieco drętwa animacja... Grafika nie wykorzystuje możliwości najnowszych GForce'ów, lecz nie prezentuje się źle. Dziwi tylko, iż "Devil Inside", mimo że powstał wcześniej, wyglądał jednak lepiej... Najbardziej mierzi monotonia poziomów i kanciasta głowa głównego bohatera - nieco podobnego do odtwarzającego rolę Seeda Geecko w filmie George'a Clooneya. Do plusów raczej również nie można zaliczyć ubogiego wachlarza ruchów herosa ("idem i strzelam").
Rozgrywka jest prosta, żeby nie rzec: banalna. Zawsze wiemy, dokąd pójść, właściwie nie ma zagadek. Atakują nas hordy wampirów - niestety, zbyt podobnych do siebie. Oprócz wpakowania w nie kilograma ołowiu, możemy efektownie rozprawić się z nimi za pomocą drewnianego kołka - co jest wśród powyższych minusów ogromną zaletą gry, bowiem sposobów na zadźganie krwiopijcy jest wiele, a i wyglądają one naprawdę efektownie i satysfakcjonująco. Niestety - formuła "idź i siej gniew boży" nudzi się po kilku godzinach...
  Najgorszą jednak wadą gry jest... brak muzyki! Nie cierpi na to na szczęście pudełkowy egzemplarz gry, lecz wersja dołączona do pisma niestety jest niema. A to wielka wada, gdyż aż chce się posłuchać ostrej muzyczki podczas dynamicznych przerywników... Tym bardziej, iż z tego co pisali recenzenci (m.in. w "CD-Action"), jest czego posłuchać. Lecz ja recenzuję to, co dostałem - więc ocena leci na łeb, na szyję...
  "From Dusk Till Dawn" nie jest grą złą, aczkolwiek nie ma aspiracji na bycie czymś więcej niż tylko krótkim "relaksatorem". Nuda dopada dość szybko, a dziesiątki identycznych wrogów i podobne jak dwie krople wody korytarze powodują, że płyta ląduje na półce... Tak oto zbeszczeszczono legendę filmu.


5/10
:: PLUSY:
+ Całkiem ładny wygląd
+ Lekka, prosta rozgrywka
:: MINUSY:
- Brak muzyki w mojej wersji
- Zbyt prosta, zbyt banalna...
- Monotonia
:: INFO O GRZE:
Gatunek: TPP lub FPP z elementami horroru
Rok Produkcji: listopad 2001
Producent: GameSquad
Internet: http://cryogame.com
Wymagania: P II 266, 64 MBRam
.:. Wyjście do AM .:.