Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja | |||||||||||||||||
|
.::.
From Dusk Till Dawn
Moje bystre
ślepia, dojrzawszy na wystawie kioskowej numer specjalny "Świata Gier
Komputerowych" poświęconego tym razem tematyce horror, od razu posłały
informację do mózgu, ten zaś do kończyn, dzięki którym ruszyłem do domu po
środek płatności. Jak widać nie tylko "CD-Action" potrafi zaskoczyć czytelnika.
Kupiłem gazetkę i oglądając ją w drodze powrotnej dostrzegłem, iż bodajże
najstarsza gazeta komputerowa w Polsce oferuje mi świetną grę, której recenzje
właśnie widzicie na swych monitorach. Była to, bowiem gra - kontynuacja głośnego
filmu Rodriqueza pod tytułem "Od Zmierzchu do Świtu". Zawsze marzyłem, by
wcielić się w tego bezwzględnego Setha, który - we wspaniałym filmie, do którego
scenariusz napisał sam wielki Quentin Tarantino - bezlitośnie tępił hordy
krwiopijców. Teraz gra, która powstała w roku 2001 (!!!), która w rzeczywistości
jest kontynuacją głośnej kinowej wersji, cieszy moje oczęta na ekranie 17"
monitora. Powstały w 1996 roku film po prostu zachwycił mnie - fabułą, klimatem, humorem, brutalnością, aktorstwem i ogólnie pomysłem. Bohaterom owej produkcji przyszło się bronić w małym barze, który w rzeczywistości był pradawną świątynią, przed hordami podstępnymi i obrzydliwymi wampirami. Z jakim skutkiem? Wypożyczalnia kaset! Natomiast gra przedstawia nam wydarzenia po zajściach w barze otwartym "Od zmierzchu do świtu". Wcielamy się w bohatera filmu - starszego z braci Gecko - Setha, którego zagrał George Clooney. Seth został złapany przez stróżów prawa i wrzucony do więzienia o zaostrzonym rygorze. Nic w tym niby dziwnego, a jeśli dodam, że owe więzienie ulokowane jest na statku o wdzięcznej nazwie "Wschodzące słońce", nazwa ta wywołuje niemałe aluzje. Seth w swej celi czeka na egzekucję, która odbyć ma się następnego dnia z rana, jednak chyba nie dojdzie ona do skutku. Dlaczego? Statek zostaje opanowany przez znienawidzonych krwiopijców. Podobnie jak to było w filmie, Seth z grupką ludzi staje do walki z siłami nieczystymi, a szczególnie z wielkim big bossem, którego imienia nie pamiętam. Scenariusz przewiduje jeszcze kilka uroizmaiceń, bowiem napisał go człowiek odpowiedzialny za historie opowiedziane w całej serii świetnych horrorów oznaczonych nazwą "Alone in The Dark". Mowa tu o Hubercie Chardot. Sama gra prezentuje się, co najmniej "ciekawie". Grafika - co tu dużo mówić - do fenomenalnych nie należy i nie należała, choć wykonana jest bardzo dobrze. Przede wszystkim spodobało mi się, jak mrocznie została przedstawiona ładownia. Widok ograniczony jakby mgłą, a na jej końcu jakieś ledwo widoczne szybkie ruchy. Postacie zostały wykonane bardzo dobrze, aż chce się rzec "ładnie", lecz słowo "ładnie" jakoś nie pasuje mi do gry. Wygląd krwiopijców naprawdę straszy (przynajmniej za pierwszym razem), wykonanie graficzne plansz jest bardzo dobre. Nie ma wnikania w ściany (przynajmniej naszej postaci w trybie TPP). Bowiem trzeba ci wiedzieć, czytelniku, że możemy grać w dwóch trybach widoku - FPP (widok z oczu bohatera, mamy przed oczyma broń jak w Quake'u) i TPP (zza pleców Setha). O wiele okazalej prezentuje się TPP, choć FPP wcale nie wygląda najgorzej. Podsumowując, grafikę oceniłbym na 8- może 8, ale nie samą oprawą graficzną człowiek żyje. Fantastycznie natomiast zaprezentowała nam się oprawa AUDIO. Muzyka z początku nie przypadła do gustu moim schorowanym uszom, lecz po jakimś czasie, z racji przyzwyczajenia, nawet mi się spodobała - mówię tu o muzyce w menu. Natomiast podczas samej rozgrywki jest już wręcz rewelacyjnie! Do naszych uszu dochodzą ponure, smętne utwory, które dodają niezwykłego smaczku i tak już dobremu klimatowi. Fantastyczne są też same dźwięki. Wampiry wydają z siebie okropne okrzyki. Słyszymy czyjeś kroki, ale nie wiemy, kto je wywołuje. Do naszych uszu dochodzą też jakieś stukoty z innych pomieszczeń, krzyki ludzi zabijanych przez wampiry, strzały ze strzelb czy innych karabinów. Bardzo często jesteśmy wręcz sparaliżowani strachem, rozglądamy się po pokoju, by upewnić się, że tu na pewno nikogo nie ma. Z dźwiękami jest wręcz fenomenalnie, a ja, jakoż że decyduję o wszelkich ocenach zawartych w tej recenzji, za audio stawiam 10 z maluśkim minusem! Sami krwiopijcy, jak już powiedziałem wcześniej, z wyglądu czasem naprawdę mogą przerazić, wyskakując nam przed nosem i ujawniając swe oszpecone twarze. Wampirów mamy kilka rodzajów, nad którymi nie mam najmniejszego zamiaru się rozwodzić. To po prostu trzeba zobaczyć. Mógłbym się jedynie przyczepić do A.I. przeciwników, które nie wydaje się być zbyt duże, chociaż z drugiej strony każdy, kto oglądał lub czytał coś o wampirach powinien wiedzieć, że te nie kierują się rozumem (a przynajmniej znaczna większość), lecz instynktem, a ten woła - KRWI! Odruchowo, więc podążają do czerwonej mazi, nie przejmując się tym, że wybiegają prosto pod lufę. Choć są i sprytniejsze bestie potrafiące chodzić po ścianach (na myśl od razu przychodzi Alien vs Predator). Niektóre umieją latać, inne zaś "nawet" sprawnie posługują się bronią (po ugryzieniu żołnierza). Jedne są naprawdę sprytne, inne po prostu same włażą pod lufę. Cała gra przypomina trochę "Serious Sam", gdyż nosferatu atakują całymi stadkami, lecz jednak w żadnym stopniu nie psuje to klimatu grozy czy niepewności. Wręcz narasta w nas niepokój, że ilość wampirów jest po prostu "nieskończona", a amunicja do broni szybko się kończy. Klimat w niewielkim stopniu przypomina to, co przedstawili nam panowie Tarantino i Rodriquez w filmie. Wręcz wgniata w ziemię, gdy tak przechadzamy się po pustych korytarzach, a gdzieś tam za ścianą słychać krzyk istoty ludzkiej. Gdzie indziej podążamy po maszynowni w gęstej mgle, w której to zdawać się może, że coś się poruszało. Dodatkowo klimatu dodaje fakt, że nie tylko my walczymy z istotami nieczystymi, lecz wraz z grupą "łowców wampirów" podążamy ku zwycięstwu. Tak, nie przesłyszeliście się, podążają z nami inni ludzie, uzbrojeni w różne bronie. Czasem ktoś ginie, a czasem znajdujemy kogoś żywego, kto przyłącza się do naszej drużyny zwalczającej zło. Aż czuje się takie podniecenie, że nie jesteśmy w tej walce sami, że są z nami przyjaciele, wśród których znajdują się choćby: ksiądz, prawnik, kilku żołnierzy, kilku uzbrojonych ludzi, jeden gruby gość z maszynowni, czarnoskóry żołnierz, chłop bez jednej ręki, jakaś kobieta i kobieta żołnierz. Bohaterowie zdają się posiadać własne, jakże odmienne charaktery. To już nie jakiś RPG, w którym przyzwyczajamy się, że ktoś z nami łazi (choćby "Vampire The Masquerade: Redemption"). W FDTD czujemy, że mamy godnych siebie ludzi, którzy walczą u boku głównego bohatera niczym tygrysy. Każdy stara się obserwować drugiego tak by nic złego mu się nie stało, bronią się nawzajem... To wszystko sprawia, że klimat jest nieziemski. To czysty geniusz. Oczywiście nie powiedziałem jeszcze, że w rzeczywistości FDTD to horror akcji z prawdziwego zdarzenia. Naprawdę doskonale straszy, zarówno, gdy nie mamy styczności z żadnym potworem, jak i gdy atakują nas hordy wrogów. Dodatkowego smaczku dodają też pokazywane czasem przerywniki, w których widzimy, jak krwiopijcy biegną w naszą stronę. Wiem, że nie lubicie o tym słuchać, ale powiem trochę o brutalności gry. Krew po prostu leje się strumieniami. Odstrzeliwanie głów też leży na porządku dziennym. Ponadto na bardzo dobrze skonstruowanych levelach znajduje ludzkie zwłoki. Bez rąk, bez obu nóg. Wygląda to naprawdę odrażająco. Jednak najlepszą sceną była chyba ta, gdzie gość był nabity na szybę, albo jak zwisał głową w dół, a z ciała kapała krew - tja, widać było spadające krople. Innym razem widać było ślady niewidzialnego wampira, który biegał po zalanej wodą łazience - po prostu jego stopy robiły małe fale na cieczy. Dość efektownie to wyglądało. Bronie w grze należą do ciekawych. Wszystkie mają lasery, za pomocą, których się celuje. Wydaje się to dość ciekawym rozwiązaniem, którego wcześniej nie mogliśmy zaobserwować. Do dyspozycji mamy też kołek, który wbijamy w serce leżącemu na ziemi krwiopijcy. Wtedy ten spala się w (niestety) w mało efektowny sposób. Mamy jeszcze przyrząd do paraliżowania prądem, pistolet, strzelbę, takie jakieś uzi, kuszę, miotacz płomieni, wyrzutnie rakiet, karabin szturmowy i parę innych ciekawych pukawek, naprawdę ciekawych i ładnie wykonanych! A sama scena wbijania osinowego kołka w serce... SUPER!!! Przeciwnikom można odstrzeliwać ręce, nogi, głowy - jednak obiecuję wam, że odstrzelenie łba poczwarze wcale nic nie daje - ta po prostu odrośnie. Trzeba w wampira wpakować sporo ołowiu, by ten spłonął lub po prostu wbić kołek w serce, gdy będzie leżał. Innego sposobu nie ma. Na razie wychwalam tę grę pod niebiosa, ale muszę przyznać, że nie ustrzegła się błędów i to dość poważnych. Po pierwsze sama rozgrywka jest zbyt krótka. Z łatwością grę skończymy w ciągu jednego dnia (grając cały czas), na poziomie EASY oczywiście. Co jeszcze? Mogę się przyczepić, że Seth zbyt okazałej palety ruchów nie posiada, potrafi tylko strzelać, biec, strzelać, biec, wbić kołek w serce lub wbić kołek w serce uprzednio robiąc efektowny fikołek. Mogę jeszcze ponarzekać na przebajerowane menu, które czasem jest wręcz nieczytelne. Według mnie autorzy popełnili błąd także, gdy pozwolili nam zachowywać grę, kiedy tylko chcemy. O wiele lepszym rozwiązaniem zdawało się zachowywanie gry jak np. w "The Thing" w wybranych miejscach na poziomie. Przez to, że zachowujemy, kiedy chcemy gra sporo traci. Wymagania sprzętowe nie są duże, ale to nie błąd, po prostu wymieniam jeszcze to, co umknęło uprzednie mojej uwadze. Końcówka też mogłaby być lepsza, choć nie powiem, jest efekciarska! Ogółem gra jest wręcz wspaniała, humor głównego bohatera (a raczej jego dogryzki) czasem zwala z nóg (podobnie było w filmie), klimat zniewolił mnie od pierwszych minut, dźwięki przerażają (grając w słuchawkach oczywiście), a grafika, choć nie zachwyca, pasuje do całości gry. Ogółem jest to świetny tytuł, który polecam absolutnie wszystkim, a szczególnie szukającym mocnych wrażeń. Sam nie wiem, dlaczego dostawał on takie niskie oceny w gazetach i Internecie (średnio ok. 79%) (ale oni sprzedają oceny :D), u mnie dostaje on 8+/10, gdyż po prostu wciągnął mnie i doskonale się bawiłem i ciągle bawię obcując z nim, a ostatnimi czasy niestety jakoś chęć do grania mi nie dopisuje :(. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że po przejściu gry w menu uaktywnia się ukryta opcja o nazwie "New "BoNuS" Level". Od zwykłej gry różni się to tylko tym, że mamy wszystkie bronie i pełną amunicję doń.
| |||||||||||||||||