Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja | |||||||||||||||||
|
.::.
Dave Mirra Freestyle BMX
Zapewne 90% z
Was (ta reszta to redakcja Games Cornera z Calebem na czele;)) pamięta taką grę
jak Tony Hawk's Pro Skater 2. Jeśli graliście w nią z dużym zapałem, to
powinniście odpalić z sierpniowego CDA krążek z Dave Mirra Freestyle BMX, bo
jest to krewny Tony'ego. I co najważniejsze jest do niego podobny. Po całkiem niezłym intrze (jednak gorszym niż z gier serii THPS - zbyt krótkie wstawki video) mamy na ekranie menu główne. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to pewna toporność. Poza opcją, którą masz aktualnie zaznaczoną, reszta jest słabo widoczna, na szczęście, kiedy się już przyzwyczaimy, to nie stanowi to już takiego problemu. A z lewej strony możemy podziwiać jednego z rajderów podczas swoich wygibasów na bmx-ie (fajna maszyna). Proquest to najważniejszy tryb gry - kariera. Zaczynasz jako prawdziwy nowicjusz. Wykonując kolejne zadania na każdej z plansz odkrywasz kolejne, dodatkowo zdobywasz sponsorów itp. Zadania na każdej z plansz są pogrupowane według trzech kategorii: amateur, pro i hardcore. Na każdym kolejnym poziomie musisz wykazać się coraz lepszymi umiejętnościami. Kolejny tryb to Session. Jest to pojedyncza jazda, podczas której możesz dokładnie poznać daną planszę (wcześniej odkrytą) w czasie dwóch minut. Oczywiście, każdy rekord, jaki w tym czasie ustanowisz, zostaje zapisany jako najlepszy wynik. A musisz wiedzieć, że nie ma tu tylko High Score'u, ale także najdłuższy grind, najwyższy skok... Istnieje jeszcze jeden tryb gry - Free Ride, będący jazdą na dowolnej planszy bez ograniczeń czasowych. Do tego mamy standardowe opcje gry (sterowanie, muzyka, i takie tam inne srututu) oraz Cool Stuff - odkryte filmy, rekordy i creditsy. Nie będę już Was więcej zanudzać, więc przejdę do istoty gry. Plansze są dość duże i mamy do zrobienia wiele ciekawych zadań. Jednak tej grze trzeba postawić jeden duży zarzut - część zadań, jakie stawia przed graczem jest mało realnych. Jest to jednak minusem dla osób lubiących rasową symulację zamiast zręcznościówki. Widać, że graficy jak na owe czasy (gra została przecież wydana w 1999 roku) stworzyli coś fajnego. Mnie jednak nie podoba się ciemne wykonanie szczególnie pierwszego i drugiego poziomu. Mogliby użyć więcej jasnych (ale nie jaskrawych) kolorków. Następny zarzut jest następujący: na kompach o słabszej konfiguracji słabiuteńko wygląda zawodnik. Cały poziom jest wtedy OK, ale ubranko naszego jeźdźca jest przejaskrawione. Poza tym człowieczek jest kanciasty! Znowu mi się przypomniało: weźcie jednak poprawkę, że cztery lata temu wielu ludzi na takie wady machnęłoby ręką. No dobrze, co do wykonania poszczególnych plansz też można trochę ponarzekać. Rażą kwiaty. Dosłownie! To jest to, o czym mówiłem wcześniej - przejaskrawione kolory w połączeniu z ciemnicą budynku czy płotu i do tego są płaskie. Drzewa wyglądają minimalnie lepiej. W drugim poziomie wykonując cztery grindy, otworzysz ukryte pomieszczenie. Kit z tym, że wcześniej też się da do niego wjechać (większy problem jest żeby stamtąd wyjechać, zwłaszcza, gdy wpadniesz tam przez pomyłkę na początku etapu). Muzyka jest na dobrym poziomie, stworzona podobnie, jak w THPS. Może nie uświadczysz tu masy znanych wykonawców, ale mimo to, nie ma, na co narzekać, jest np. Cypress Hill czy Deftones. Dużym plusem jest to, że w menu nie gra stale jedna i ta sama melodia; zamiast tego mamy zmieniające się kawałki z samej gry. Ocenić tą grę jest mi bardzo trudno, bo gra się w nią dosyć dobrze, jednak posiada wiele małych błędów, które potrafią czasami skutecznie utrudnić rozgrywkę. Więc jeśli jesteś przyzwyczajony do tego, że wszystko w grze jest idealne i nie musisz się denerwować to możesz odjąć od oceny punkt. Dla całej reszty - słaba siódemka.
| |||||||||||||||||