.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|POLEMIKI BY ODI|

Kontynuując tradycję rozpoczętą przez Military'ego postanowiłem polemizować (wyrazić swoje zdanie?) z recenzjami zamieszczonymi w ostatnim numerze biuletynu. Jestem może dużo gorszym krytykiem, ale postaram się jak mogę (może lista trochę ruszy;).

8. mila. Dzieło muzyczne, że tak powiem, kilku kolesi robi sobie zawody w rapowaniu, oczywiście większość to murzyni z grubymi kartotekami, ale jest jeden biały, wspaniały królik, który wszystko wygrywa, oczywiście po drodze przeżywa zawód miłosny, kilka walk ulicznych itp. rzeczy. Najgorsze jest jednak to, że film jest pozycja obowiązkowa dla każdego hh w Polsce. Oglądają podziwiają i naśladują, albo trajkoczą, jakie to trudne życie miał Eminem, nie wierząc nawet, że scenariusz był czystą fikcją. Ode mnie dostałby, 4/10 ponieważ przez cały seans czułem bezpłciowość tegoż tworu, nic ciekawego nie pokazuje ani niczym nie zachwyca.

Dzień Świra. Nie wiem czy Gregorius zamieści moją reckę tego narodowego symbolu odrodzenia Polskiej kinematografii, bo mój art mówił praktycznie to samo, co ten w ostatnim numerze. Krótko: wspaniałość.

Equilibrium. I tu leży pies pogrzebany, Military mówił o niedostępności tej produkcji, na naszym rynku, ja posiadając niewątpliwe znajomości miałem ją trzy dni po przeczytaniu recki pochwalnej [produkcja ta była niedostępna, aczkolwiek, na kilkanaście dni po tym, jak military dostarczył recenzję, Equilibrium wszedł do naszych kin - dop. G.]. Nastawiłem się tak jak polecał autor artykułu na coś wiele lepszego od Matrixa a już zdecydowanie od Matrixa 2. No i z tym ostatnim zgodzić się mogę Equilibrium jest o niebo lepsze niż Matrix Reaktywacja. Niestety nieporównywalnie gorsze od jedynki. Dlaczego tak uważam? Podstawa to fabuła, w Matrixie mieliśmy coś, co wnosiło w nasze serca niepokój, powodowało, że po zakończonym seansie siedzieliśmy zastanawiając się nad realnością naszej egzystencji, to było wspaniałe. Po Equilibrium nie czułem nic oprócz świadomości obejrzenia dobrego filmu akcji, z ciekawą, ale nie zachwycającą fabułą. Ludzie od lat przecież zastanawiają się jakby wyglądał świat bez uczuć, wielcy filozofowie i myśliciele za czasów starożytnych snuli różne domysły, co działo by się z ludźmi i jakimi prawami rządziłby się świat. Jak więc widzicie podstawa scenariusza nie jest zbyt innowacyjna, tym samym nie zadziwia ani nie zaskakuje. Kolejnym minusem są błędy i dziury, otóż skoro nikt nic nie czuł to, dlaczego murzyn zastępca kleryka, co jakiś czas się uśmiechał, albo w ostatniej scenie walki widać złość na twarzach tych gości, którzy okrążają głównego bohatera? Na końcu znowuż pracownicy, którzy puszczali program TV widząc kleryka zabijającego straż uciekają w popłochu. Czyżby czuli strach? Albo sama idea nie odczuwania niczego, mimo racjonalnego myślenia, załóżmy, że nic nie czujemy, nie ma strachu, a np. nie mamy samochodu, więc idziemy i bierzemy sobie auto naszego sąsiada, ten nie czuje żalu, więc nam na to pozwala i tak dalej i tak dalej. A skoro nie ma żalu to nie ma nietolerancji, czyli ludziom leciałoby to czy ktoś bierze leki czy nie. Tak trajkotać mogę długo, ale wszystko i tak zmierzać będzie do tego, że Matrix jedynka był dużo lepszy, posiadał dużo błędów, akcje i dialogi nie było zbyt składne, ale jedno jest pewne całość może nosić miano filmu ostatniego dziesięciolecia z dumą. Ocena 7/10

Oszukać przeznaczenie 2. Wiele już o nim powiedziałem. Napisałem nawet recenzję, która nie została zamieszczona w ostatnim numerze (mam nadzieję, że doczeka się publikacji), wymieniłem tam chyba wszystkie wady, jakie zauważyłem, oraz przyczyny, przez które OP2 uchodzi w moim mniemaniu za kicz roku.

Słodki listopad. Dzieło typowo romantyczne, koniec wzruszający, ale autor recenzji widocznie jest fanem pana, Keanu Reeves. Uznał on zupełnie niesłusznie, że Keanu w SL zagrał bardzo dobrze, co nie jest prawdą. Wielu aktorów dużo lepiej zagrałoby w tego typu romansie. Reeves tak jak ma to w naturze gra sztywno jak jakiś cyborg. Prawda, że w Matrixie taka postawa pasowała do klimatu, ale w romansie? Albo w Adwokacie diabła? Tak samo w scenach, które należało zagrać nieco luźniej, tenże aktor wygląda na zamyślonego sknerę. Mówić miałem jednak o Słodkim listopadzie film dobry dla mnie nawet dość dobry, bo lubię romansy (dziewczyny także lubie, żeby nie było nie porozumień;). Ocena 9/10, 8+ też może być w sumie.

Uczeń szatana. Dość dobra historia o starym człowieku miłującym się w zabijaniu, stare nawyki nie dają mu żyć w spokoju, a to kota usmaży, a to zabije bezdomnego. Pewnego razu spotyka młodego chłopca, pragnącego usłyszeć prawdę o ludobójstwie, z ust jednego z oprawców. Nie wie jednak, jak to się dla niego skończy. A kończy się tym, że staje się mordercą, zabijanie zaczyna mu się podobać. Najlepsza jest ostatnia rozmowa z pedagogiem, gdy widzimy jak chłopak zmienił się jak upodobnił się do swojego "nauczyciela" byłego SS mana, jak gardzi ludźmi i ich życiem. Ocena 9/10 ale 8 z tego należy się autorowi książki, na której podstawie napisano scenariusz.

To by było na tyle.

Pozdrowienia:

Odi

PS. Sorry za błędy, stylistyczne, powtórki wyrazów itd. Ale są wakacje, a mi się nie chce pisać tak jak robie to w wypracowaniach z j.polskiego.


|strona 18|