|
|OSZUKAĆ PRZEZNACZENIE 2|
Kilka tygodni temu recenzowałem pierwszą część, postawiłem wtedy dość wysoką ocenę, bo film mnie zaskoczył, poraził drastycznością scen i ciekawą historią, jaką przedstawiał. Wszystkie te zalety spowodowały, że niesamowicie napaliłem się na kontynuację tego, horrorka. Niestety jak to zwykle bywa druga część powtarza wyłącznie sprawdzone wzorce.
Tak samo jak w jedynce już po kilku minutach widzimy, scenę, od której zaczyna się cała historia. W poprzedniej odsłonie była to katastrofa lotnicza, tutaj jest to wielki karambol. Oczywiście zostaje on przewidziany przez Kimberly Corman główną bohaterkę. Stara się ona ostrzec wszystkich przed zbliżającym się zagrożeniem, nikt jej nie słucha do momentu, gdy wszystko, co mówi staje się jawą. Giną jej przyjaciele i kilka innych osób, ale parę istnień zostało przez nią ocalonych. Nie na długo, bo śmierć ma na wszystko metodę, do każdego kto miał zginąć w wizji przychodzi w swoim czasie, według kolejności. Blabla bla itd. Ale jest coś, co może pokrzyżować plany śmierci, nowe życie, może zmusić ją do zrobienia nowych wykresów.
Tymi słowy, mogę przedstawić wam zarys akcji. Niestety ogólny wizerunek fabuły jest dużo lepszy niż na ekranie. Okrutna prawda jest nie do ominięcia, "Oszukać przeznaczenie 2" to wtórny, nudny badziew. Od samego początku widzimy schemat znany z jedynki: wizja śmierci - wymyślna śmierć - nikt nie wierzy - wymyślna śmierć - uwierzyli- wymyślna śmierć - wzór - wymyślna śmierć - odkrycie pseudosposobu na pokonanie śmierci - wymyślna śmierć - nieudolne starania - wymyślna śmierć itd.
Jedynie koniec jest nieco inny, lecz na tyle naciągany, że wolałbym żeby wszyscy zginęli. Schematyczność i przewidywalność to strasznie odpychające minusy. W gruncie rzeczy wiedziałem, że większość z bohaterów umrze, wiedziałem, że zrobią to w bardzo drastyczny sposób.
Do plusów należy zaliczyć zdjęcia, efektowne ujęcia, które już same w sobie straszą. Drugą zaletą są ładne aktorki, ale nie ma co się dziwić w końcu to amerykańskie młodzieżowe kino.
Muzyka cienkawa, taka jak to zawsze w podobnych produkcjach. Gra aktorska przeciętna, chociaż kilka ról zasługuje na uznanie np. dobrze wczuła się w postać, ta brunetka, która zginęła od poduszki powietrznej (nie znam nazwiska tejże aktorki). Swoją drogą najładniejsza twarz w filmie, przynajmniej w moim mniemaniu.
Podsumowując nic ciekawego, a nawet wręcz przeciwnie. Taka strasznawa rzeźnia, ludzie umierają, widzimy flaki, krew itd. Co prawda realizatorom każdej sceny "zejścia" należy się uznanie, ale co to za film, w którym jest tylko krew, mająca wywołać w widzu poczucie strachu. Zabawne, bo do FD2 zasiadałem z pełną świadomością, że będę miał gęsią skórkę, zawiodłem się niesamowicie. Po scenie karambolu dzieło to zaczęło mnie śmieszyć, obudził się we mnie tzw. czarny humor. Wywołały go niektóre sceny. Najzabawniejszy jest "bardzo straszny" grabarz, który swoją melinę ma w krypcie, i tak jak każdy osobnik parający się tym zajęciem wie wszystko o śmierci, jest też jasnowidzem. Albo jeszcze jedna wspaniała scena. W kadrach z udziałem tego blondyna, który wygrał na loterii. Tuż przed jego "odejściem" patrzcie na magnetyczne literki na lodówce, w pewnym momencie układają się one w wyraz, który jednym słowem opisuje to, co za kilka minut ma się wydarzyć. I ostatnia śmieszna rzecz, blondynka z jedynki, była zamknięta w pokoju, w którym nie mogło być żadnych przedmiotów, które by były w stanie spowodować jej śmierć, ale monitor w ścianie przecież nie był zagrożeniem, co nie? Zwłaszcza, że w pierwszej części jeden z monitorów omal nie zabił nauczycielki ;). Czepiam się, ale nie do końca, takich przykładów jest masę, nawet w samej fabule jest ich kilka. Dobra miałem już kończyć. Przydałoby się jakieś mądre i ciekawe zakończenie, ale chyba takowego nie będzie. A może jednak: "Jeśli jesteś fanem 'Jeziora Marzeń', powyżej opisywany film powinien Cię zadowolić".
Ocena: 4/10
(może byłoby niżej, ale w ostatniej chwili przed wystawieniem stopnia pomyślałem, że gdybym obejrzał najpierw 2 a nie 1, to "kontynuacja" by mi się nawet podobała)
Obsada:
A.J. Cook,
Sarah Hattingh,
i inni.
Odi
metalowy_Odi@poczta.fm
P.S. Po 20 minutach oglądania, zastanawiałem się tylko "czyja teraz kolej" i w jaki sposób stanie mu się krzywda.
P.P.S. Przyjrzyjcie się jakie miny mają bohaterowie, gdy w radiu słyszą ACDC i zauważcie jaką muzykę wybierają ;). To obraz złotego pokolenia.
Słówko od Gregoriusa: tak sobie siedzę, popijam piwko marki Herforder, które kumpel mi z Niemiec przywiózł (Tomek - pozdrowienia! :)) i zastanawiam się, co tu napisać. "Oszukać Przeznaczenie 2" obejrzałem dzisiaj i miałem niewypowiedzianą wręcz ochotę napisać sobie recenzję tegoż dzieła. ALe cóż - Odi mnie ubiegł i ja się tylko dopiszę, więc wybaczcie bo będzie bez ładu i składu.
Jak dla mnie, to film można podsumować tylko stwierdzeniem "bida z nędzą". Jedynka pod względem klimatu była niemal doskonała. Po pierwsze - efekt zaskoczenia, czyli nikt nie wiedział, czego się w gruncie rzeczy spodziewać. Po drugie - pewien rodzaj subtelności w ukazaniu katastrofy a także w niektórych poźniejszych "wypadkach".
W kontynuacji nie uświadczycie żadnych tego typu rzeczy. Każda śmierć jest wyjątkowo widowiskowa - flaki fruwają, ręce latają, głowy odpadają, szyby spadają. Dosłownie. Możecie zapomnieć o cieniu, czy też takiej czarnej mgiełce z jedynki. Tutaj wszystko jest walone prosto z mostu, a człowiek zastanawia się jedynie co kogo zabije.
Z klimatem jest podobnie. O ile w jedynce był boski, to tutaj go... nie ma. Niby jest ten wypadek na autostradzie, niby kilka osób ocalało, a potem stara się uniknąć losu nastolatków z jedynki, jednak - to nie jest to. Za grosz poczucia zagrożenia. Siedziałem przed ekranem i tylko patrzyłem - "o, jak fajnie przez niego ten pień przeleciał". I ziewałem.
Co chwilę odnoszę się tu do jedynki, gdyż ta, jak wiadomo - jest bazą dwójki. W sensie dosłownym. Nie pokuszono się o jakąkolwiek zmianę. Ten sam wzór, jak przez kalkę. Niby są tam jakieś pierdoły o fali śmierci, łańcuchu zależności itp. Ale tak to naciągane, że idąc tym tropem, mógłbym śmiało wybić pół USA :).
Została nawet przekalkowana jedna z bohaterek pierwszej części. Jak się okazuje - jedyna pozostała przy życiu. Tam, nie ma co ukrywać, mi się podobała pod każdym względem :). Tu zaś zrobili z niej tlenioną psycholkę :)).
Jako, że jest już gdzieś koło drugiej w nocy, powoli będę kończył. Teraz jeszcze trochę poznęcam się nad fabułą filmu a przy tym trochę pospoileruję, więc jak ktoś nie oglądał, a zamierza - niech nie czyta tego akapitu.
Kojarzycie wypadek na autostradzie? A moment, w którym dzielny kierowca uratował przed śmiercią główną bohaterkę? A zatem - jakim cudem ta ciężarówka wtryngoliła się w jej samochód? Przecież każdy, nawet debil, jadąc ciężarówką i widząc taki wypadek przed sobą, zwalnia, zatrzymuje się, a nie taranuje stojące u wylotu na autostradę auto. Czysta głupota. Ale - to przecież śmierć. Tak, tak - jasne.
Swoją drogą - to dotyczy wizji wypadku - w sytuacji gdy na drodze zapala się lampka ostrzegająca przed awarią układu hamulcowego bodaj, zazwyczaj krzyczy się coś w stylu "o k***a, nie mamy hamulców!" a nie "trzeba się chyba zatrzymać i sprawdzić samochód" :).
Kolejna sprawa - śmierć murzyna i mojej kochanej tlenionej psycholki. Sprawa wygląda następująco. Respirator odjeżdża i prawie że wyrywa wtyczkę z gniazdka - w każdym bądź razie obwód się otwiera i tenże wynalazek przestaje pracować. Przy okazji zaczyna się ulatniać gaz. Gdy blondi, moje słoneczko jedyne, otwiera drzwi następuje spięcie w gniazdku. Ja się pytam - skąd? Jak? Przecież tam do jasnej ciasnej nie było prądu! Aha - rozumiem. Respirator podjechał jeszcze trochę w tą samą stronę, a wtyczka miast wypaść, na powrót wsadziła się do gniazdka. Nie wiem - może coś przegapiłem, bo zajęci byliśmy z kumplami obstawianiem, kto i jak zginie. Ale co najmniej to naciągane...
Ta samo, jak cały ten sposób na oszukanie śmierci. Braaaawo! Geeenialne! Idź się utop. A jak cię odratują, pomieszasz szyki śmierci na dobre. Istny nowy dar. Nowe życie. Bo tak pisało w gazecie :). A może to kolejna ucieczka przed śmiercią?
Aha - jeszcze jedno. Kojarzycie ten efekt, gdy szyba zgniotła piętnastolatka? Przez ułamek sekundy widać, jak unosi się on w powietrzu - znaczy się, jego kukła była przymocowana do tej szyby i cała konstrukcja razem spadała. Można na pauzie zobaczyć :)).
Jeszcze jedno, tym razem naprawdę, bo mi się spać chce :). Gdy policjant bodaj uratował przed vanem tego chłopaczka, to dosłownie - uniosłem ręce w triumfie i zakrzyknąłem niczym Napoleon - "Tak! Będzie część trzecia!". Cóż, pomyliłem się. A prawdę mówiąc wolałbym się nie mylić. Przynajmniej oszczędzonoby mi tak beznadziejnego zakończenia, a "Oszukać Przeznaczenie 3" zwyczajnie bym zignorował. Choć pewno i tak powstanie...
Tymczasem dwójeczce daję naprawdę naciągane +2/10.
|