.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|O CZYM MARZĄ DZIEWCZYNY|
(What.A.Girl.Wants.)

Ludzkie życie polega na uczuciach. Wszyscy chcemy kochać i czuć się kochani. Podróżujemy po świecie w poszukiwaniu czegoś co wypełni puste miejsca wywiercone przez nasze pragnienia, niektórzy czekają na to z założonymi rękami. Ale jakbyśmy nie spojrzeli chcemy jednego: "Szczęścia"!. Nasze wizje tego uczucia są różne. Jedni uważają, że szczęśliwe są wyłącznie chwile, dlatego należy dążyć do tego, aby było ich jak najwięcej (tych wesołych).

"Szczęśliwymi" (dobrze i przyjemnie spędzonymi) mogę nazwać minuty poświęcone na oglądanie romantycznych komedii, może głupio to zabrzmi z ust chłopaka, ale uwielbiam tego typu produkcje. Powodują one, że odzyskuję wiarę w życie, takie, jakie chciałbym prowadzić. Pomagają, chociaż na minutę spojrzeć jaśniej na świat. Wiele ludzi krzywi się na takie dzieła. Ja wręcz przeciwnie, lubię ubajerzone, wyidealizowane, bąbelkowe historyjki o tym jak ktoś uzyskał to, o czym marzył od wielu lat (oczywiście nie mówię o tych w których marzeniem bohatera jest przelecieć jak najwięcej panienek).

Film, o którym chciałbym wam napisać jest właśnie taki. Zaczyna się śmiesznie. Matka opowiada córce jak spotkała jej ojca, zakochali się w sobie do szaleństwa, gdy on okazał się być następcą jakiegoś brytyjskiego lorda, musiała go porzucić. Na początku myślałem, że w dalszej części obrazu zobaczę jak córka przeżywa zawód, ponieważ bajka matki okaże się fałszywa, niestety (stety?) było wręcz przeciwnie. Bohaterka odnajduje ojca, i na jej szczęście jest on rzeczywiście bogatym wysoko postawionym Anglikiem, ale problemy narastają, gdyż stara się on o jakiś bardzo ważny stołek w (parlamencie?), prowadzi kampanię związaną ze swoją kandydaturą na to stanowisko. Jest zaręczony ze sztywnym i strasznie jędzowatym babskiem. Całe jego życie zmienia się, gdy poznaje swoją córkę.

Opowieść ta jest dość banalna, scenariusz nie zadziwia. Zdarzają się śmieszne sceny, a nawet sporo, dużo humoru sytuacyjnego. Sceny przedstawiane na ekranie są tradycyjnymi elementami takich tworów. Jednak jest coś, co mnie zdziwiło, oczekiwałem znanego schematu: opowieść o ojcu - wyprawa w jego poszukiwaniu - wielkie problemy - odnalezienie - problemy - i happy end. Różnica polega na tym, że nie widać problemów, są one po prostu nie wyczuwalne, ale tak naprawdę kryją się gdzieś w tle. Mamy historię, która nie pozwala się nudzić, przez pół filmu widzimy jak dziewczyna przeżywa coraz wspanialsze dni. Zamilknę w tym miejscu.

Czas na formalności. Gra aktorska taka, jakiej mogłem się spodziewać po bajce dla młodzieży, przeciętna. Prawdą jest jednak, że zgryźliwość i snobizm brytyjski ważniaków, został oddany w 100%. Główna bohaterka również zalatywała mi angielskim akcentem, mimo że gra amerykankę. Do niej właściwie mam największe zarzuty, w rolę wczuła się dobrze, ale nie potrafiła odegrać niektórych scen, na jednych wygląda na inteligentną w innych na głupiutką dziewuszkę, nie wiem, czym to jest spowodowane, być może to kwestia wieku aktorki.

Muzyka bajkowa, wręcz taka, jaką chciałbym usłyszeć w kopciuszku. Zdjęcia dobre, ale jak można oceniać pracę zdjęciowców w filmie, w którym "photosy" nie maja znaczenia? To nie jest przecież "Matrix", "Helikopter w ogniu" ani nawet "Makrokosmos".

Kończąc sprawy obowiązkowo-formalne pragnąłbym przejść do zakończenia zwanego także podsumowaniem. Romantyczna młodzieży lubiąca staromodne ciepłe, tradycyjne miłe uczuciowe filmy łącz się.

Ocena: 8+/10
(wiem, że większość znawców kina postawiłoby najwyżej 4, dlatego Military daruj sobie;)

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


P.S. Pisałem to zaraz po obejrzeniu (przepełniało mnie jeszcze płytkie uczucie poszczęśliwości filmowej), pominąłem wiele rzeczy, nie spełniłem swoich zamierzeń, ale mimo to mam nadzieję, że obejrzycie omawiana przeze mnie produkcję.


|strona 15|