Pierścień Mroku

"Ostrze Elfów", "Czarna Włócznia" i "Adamant Henny" to trzy książki składające się na wydaną jakiś czas temu w Polsce trylogię (dosyć niefortunnie zresztą - dwa pierwsze tomy to odrębna całość, z trzecim łączą je tylko skrawki fabuły i bohaterowie), będącą kontynuacją "Władcy Pierścieni". Jeżeli ktoś nie słyszał jeszcze o tej serii, z pewnością zdziwi się tak jak ja, gdy zobaczyłem ją na półce w księgarni. Wydawało mi się wtedy, że nie można wskrzesić Śródziemia z letargu w jaki pogrążył je Mistrz, umierając. Okazuje się, że jednak można. Pokazauje to wspomniany cykl pana Nika Pierumowa

Akcja trylogii dzieje się w 300 lat po Wojnie Pierścienia. Elfy odpłynęły, ostatnie niedobitki orków wybite... Ale tuż za rogiem, pod nosem wszystkich, czai się wielkie ZŁO. I tylko kilka osób o tym wie. Hobbit Folko Brandybuck, krasnolud Thorin (nie, nie ten Thorin) i jeszcze parę osób. I tylko oni mogą temu zapobiec.
Dość infantylne przyznaję. Wszystko jednak rozwija się w sposób dosyć zaawansowany, jak dziecko w pierwszych dwóch latach swojego życia. Aż w końcu okazuje się, że fabuła to najlepszy element serii (prznajmniej w dwóch pierwszych tomach, bo w trzecim nic się kupy nie trzyma). I to wbrew pozorom nie jest komplement.

Największą wadą trylogii są potworne dłużyzny, które rosyjski (a tak, tak) autor na siłę wtyka co parę akapitów. Najczęściej są to opisy krajobrazów, nastroju bohaterów, czy też sytuacji w w rowie tuż obok traku :). O ile Tolkien potrafił to robić w sposób ciekawy, w pełni ukazując piękno Śródziemia, o tyle pan Pierumow... Nudzi. Po prostu :). Najnudniejszym chyba elementem serii jest kilka pierwszych rozdziałów, które wlokły się za mną jak ślimak pod oblodzone wzgórze. Niestety, takich momentów jest więcej. Spokojnie można powiedzieć, że za dużo.
Największym zaś plusem całej serii (nie wspominam o trzecim tomie z litości :)) jest samo Śródziemie. Autor naprawdę genialnie wyszukuje pewne małe "niedopatrzenia" Tolkiena. Na przykład to, że Radagast nie odpłynął, ale został z ludźmi. Potrzebny mag - jest Radagast Bury. Potrzebne elfy - wszak ciemne elfy utraciły prawo do podróży za morze. Przez większą ilość czasu rzeczywiście czuć, że świat opisywany to Śródziemie.

Dwa pierwsze tomy są naprawdę dobre. Trzeci zaś... Według mnie, autor zamiast pisać go, mógłby z większym powodzeniem napisać WŁASNĄ książkę, której akcja toczyłaby się w jego WŁASNYM świecie. "Adamant Henny" jest potwornie wydumany, całość nie trzyma się kupy. Pan Pierumow powrzucał tu chyba wszystkie elementy jakie mógł - mamy smoka, pierścień, koniec świata, podróż śmiertelników za morze, przecudowny artefakt, upadłego złego króla z dwóch poprzednich części, elfy, hobbitów, krasnoludy, jego własnych "pierzastorękich" (IMO najgłupszy pomysł całej serii) itp. Za dużo grzybów w barszcz. Reasumując - jeśli ktoś zna już całą historię Śródziemia (a nawet jeśli nie), to MOŻE sobie kupić tą trylogię. Tylko żeby potem nie słał do mnie listów z pretensjami, że to JA poleciłem tą serią. Nie polecam jej. Mówię, że spokojnie można ją kupić i spędzić przy niej kilka miłych (albo i nie) wieczorów. Kupujesz na własne ryzyko.



Ted Undead