Z cyklu "Żałosne reklamy" - Słodka Chwila

Tej reklamówki po prostu nienawidzę. Jedyną rzeczą in plus jest muzyka - dzięki tej reklamówce w sumie polubiłem muzykę klasyczną.

Ale od początku. Jesteśmy na koncercie w jakieś filharmonii czy cóś w tym stylu (nigdzie tak nie pisze, ale muzycy są we frakach, a w tle widać publiczność) . Przygrywają ładną muzyczkę, aż tu nagle kobieta, która pełni najważniejszą rolę (gra na trójkącie :)) zapomina, że jest w pracy i wyciąga z plecaka saszetkę "Słodka Chwila". Nagle czary-mary i już je ten kisiel czy budyń. Reklamówka już w tym momencie wydaje się żałosna, w trakcie występu muzyk wpier** budyń?? Paranoja! Ale (niestety) to jeszcze nie koniec. Kobieta tak wciągnęła się w to jedzenie, że zapomina grać, więc dyrygent przerywa (w środku koncertu!!!!) i pyta: "Trojkąt? Gdzie jest trójkąt?" Kobietka zmieszana, stuka łyżeczką w ten sławetny instrument (kur** ale żałosne!!!) wprawiając w zachwyt publiczność oraz kolegów muzyków. No cóż, ta reklamówka jest chora...

Przesłanie tego filmu jest proste: "Słodka Chwila" jest tak smaczna, że w trakcie konsumpcji zapomnisz o całym świecie. Niestety kiepski pomysłem było, aby pokazać to na podstawie koncertu w filharmonii. Nie jest możliwe, aby muzyk przyszedł na koncert z plecakiem i budyniem/kisielem (swoją drogą, gdzie zagotował wodę?). Zresztą, jeśli chodzi o reklamówki, to Dr. Oetker, zawsze mial najgłupsze pomysły - np. słynny już "kopiec kreta".

Życzę specom od marketingu, aby w dwa razy zastanowili się, zanim zrobią podobny gniot.

-=konrad=-
koku3@wp.pl
GG: 4679839