Kabaretowa Liga Dwójki - dla mnie badziew
Ostatnio jesteśmy co jakiś czas raczeni dość nowym tworem telewizyjnej "Dwójki" pod nazwą "Kabaretowa Liga Dwójki" z podtytułem "Dla Mnie Bomba". Jak nietrudno się domyślić, w każdym odcinku rywalizują ze sobą kabarety. Dokładnie trzy, które są oceniane przez jurorów. Też trzech.
I właściwie na tym mógłbym skończyć całą recenzję. Dlaczego? Program ów jest po prostu słaby. Nie
podoba mi się to, że nie ma praktycznie żadnej selekcji kabaretów biorących udział w programie.
No dobrze, powiecie: po co robić jakąś selekcję, skoro każdy ma inny gust i śmieszy go co innego?
No to ja odpowiadam: żeby nie było sytuacji, kiedy podczas odcinka masa oglądaczy po prostu się
nudzi. I nie chodzi tu tylko o "popisy" kabareciarzy. Ogromnie nudzą (poza niezwykle nielicznymi
wyjątkami) jurorzy. Nie wiem, kto to wymyślił (a bym go z chęcią dorwał), żeby w każdym odcinku
był inny zestaw sędziów. I w dodatku sędziowie ci nigdy (!) jeszcze, dopóki miałem "zaszczyt"
oglądać program nie skrytykowali żadnego kabaretu. Rozumiem, program jest zrobiony tak, aby widz
mógł się trochę rozerwać po ciężkim dniu pracy, ale sama nazwa (przynajmniej dla mnie) wskazuje
na coś innego. Liga to współzawodnictwo, więc logiczne jest, że ktoś wygra, ktoś przegra i takie
tam. Ale pytam się: czemu każdy, bez względu na poziom, jakie zaprezentował, otrzymuje nagrody?
Program stara się ratować swoimi zabawnymi komentarzami Piotr Bałtroczyk, ale nie zmazuje to
ogólnego wrażenia. Szkoda, naprawdę szkoda mi czasu na oglądanie tego programu, ponieważ wielkie
gwiazdy polskiego kabaretu mogę też zobaczyć gdzie indziej i to w o wiele lepszej i ciekawszej
oprawie.
backsider
backsider@o2.pl