"Idol" - inne spojrzenie - polemika
Napisałem sobie taką oto polemiczkę. Tekst oryginalny jest na czarno, a słowa dopisane przeze mnie są na zielonkawo.
Już dawno mnie korciło, żeby tu napisać. I w końcu znalazłam ciekawy temat, wiele razy poruszany, ale chyba nie z tej strony...
Po przeczytaniu tego tekstu jasno mogę stwierdzić, że od tej strony temat poruszany był już nawet więcej niż jeden raz (dziwne?). Piszesz, że temat ciekawy - możliwe, że dla Ciebie. Dla mnie już niestety nie... Ile razy można pisać w kółko o tym samym? Dlatego właśnie zamierzam napisać kilka zdań odnośnie twojego tekstu, aby ostatecznie zakończyć temat dyskusji na temat popularności "gwiazd" z programu "Idol".
Na co dzień spotykam się z opiniami, że "Idol" to nowy rodzaj programu, jakże dziś popularnego, czyli reality show.
"Idol" - program nagromadził sobie mnóstwo publiczności dzięki temu, że miał rzekomo przynieść sławę (i pieniądze...?) przeciętnemu Polakowi, potrafiącemu w miarę dobrze śpiewać. Odbyły się "castingi" (ktoś to kiedyś fajnie określił, spolszczając wyraz "casting" na "licobór"), wybrano setkę kandydatów, potrafiących dobrze śpiewać. W tym momencie rozpoczął się wyścig o sławę. Teraz, oprócz umiejętności śpiewania, zaczęła liczyć się tzw. "osobowość". Zastanówmy się, czy program "Idol" należy do gatunku "reality- show". Od razu zaznaczę, że moim zdaniem - nie! I na tym skończę...:) Mam zamiar napisać bardziej szczegółowy feliton odnoszący się do powyższego i nie będę się powtarzał.
Słowa dotrzymał i napisał ;). Przejrzyjcie numery archiwalne :).
[...] A ja zadam proste pytanie - Kto w Polsce tak naprawdę umie śpiewać? Moim zdaniem są to jednostki.
Dobrze, że napisałaś, iż jest to twoje zdanie, gdyż, według mnie, w naszym pięknym kraju jest cała masa osób, które potrafią śpiewać. Bardzo dużo jest ludzików, którzy z tego nawet potrafią żyć, ale jeszcze więcej tych, którzy swojego talentu nie ujawniają szerszemu gronu słuchaczy. Może pisząc "tak naprawdę" miałaś na myśli takie talenty jak Luciano Pavarotti i jego "Wielki" (wielkie W napisane celowo) głos. W tym miałabyś rację...
A zwykle kariera przechodzi z "ojca na syna" lub po znajomości.
Ja na szczęście mam odmienne poglądy. Znam kilka przypadków osób, które chciały zaistnieć na rynku muzycznym dzięki sławie swoich rodziców tudzież innych krewnych. Niestety (czy nawet na szczęście) wielkiej kariery te osoby nie zrobiły. Oczywiście, kariera może przejść z ojca na syna, ale raczej nie na tym "polu". W innych dziedzinach, owszem... A jeżeli już jesteśmy przy znajomościach, to rzeczywiście - dają one bardzo wiele i to nie tylko na rynku muzycznym, ale także w różnych innych sprawach. Może podam mały przykładzik: Jedna z piosenkarek mogła zabłysnąć dzięki swoim znajomościom. Nadziany tatuś załatwił jej kontrakt z jedną z wytwórni fonograficznych. Ale co z tego, jeżeli nie spodoba się ona publiczności? W tym momencie, że tak powiem, znajomości g**ienko dają...
Do tej pory głównymi programami typu "szukamy talentów" były "Szansa na sukces" i "Droga do gwiazd". Jednak nie dawały one uczestnikom szansy "pokazania się".
Ja tu się uprzejmie zapytuję: JAK TO??!! A Natalia Kukulska. To właśnie ją odkryła "Szansa na sukces"...
Oj, ale wpadka... Akurat Natalia mogłaby być przykładem osoby, która karierę "odziedziczyła" - śpiewająca matka (Anna Jantar!), ojciec kompozytor i pierwsze piosenki nagrane w wieku poniżej 10 lat ("Puszek-Okruszek" :)). Wśród grona "szansowiczów" można wymienić za to np. Kasię Stankiewicz i Justynę Steczkowską. Z "Szansy" wywodzi się też nowa wokalistka "Ich Troje"...
Mówisz, że te programy nie dawały (i nie dają- przypis mój) możliwości pokazania się. A ja Ci powiem, że dają. I basta! Jeżeli ktoś jest naprawdę dobry, to może się wykazać w jednym z programów tego typu. Możliwe nawet, że zostanie zauważony po swoim występie przez kogoś "z góry"...
Przecież wiele osób występujących w tych właśnie programach dopiero po wzięciu udziału w "Idolu" miało szansę dostania się na polski rynek.
Pie**oły opowiadasz... Może to wynika z Twojego (że tak powiem) niedoinformowania? Oglądałaś kiedyś "Drogę do gwiazd"? Jeżeli tak, to zapewne wiesz, że główną nagrodą w tym programie był (program już chyba zeszedł z anteny) kontrakt z firmą fonograficzną BMG Poland na nagranie płyty. Jeżeli płyta dobrze by się sprzedawała to zapewne kontrakt zostałby przedłużony. I gdzie tu jest niemożność dostania się na polski rynek? Owszem, osoby które wygrały tę opiewaną już "Drogę do..." większej kariery się nie dorobiły, ale jednak możliwość dostania się na rynek miały...
W "Idolu" odkryto osoby naprawdę utalentowane. Chcecie przykładów? Proszę - na przykład Hania Stach i Ewelina Flinta - przecież one biją na głowe większość polskich obecnych wykonawców!
Tylko niech ci wykonawcy uważają, aby od tego pobicia siniaków się nie dorobiły:). A na serio: Czy są one aż tak dobre, aby można było używać takich zwrotów, jak ten który przed chwilą mogliśmy przeczytać? Może niektórzy są słabsi, ale bez przesady. Nie mówmy w ten sposób o większości.
Podsumowując - może "Idol" ma wiele wad, ale dzięki niemu na polskim rynku pojawi się naprawde wiele utalentowanych osób, a to jest najważniejsze.
Czy jednak pojawiło się ich aż tak wiele? Obecnie na rynku istnieje (jeszcze) i się jakoś trzymają (jeszcze) osoby, które mogę policzyć na palcach jednej dłoni, jak Tomek Makowiecki, Szymon Wydra, Ala Janosz (acz już ledwo zipiąca), może jeszcze Ewelina Flinta.
Jak widać, tekścik poczekał troszkę na publikację. Osobiście uważam, że akurat Ewelina sukces odniosła - chyba największy spośród grona zwycięzców "Idola".
O Zalewskim póki co nie słyszałem, aby wydał płytę. Czy to jest "naprawdę wiele"?
Ale zawsze więcej niż nic... ;)
Mikrojustyna
mikrojustyna@interia.pl
Polemizował znany skądinąd
Mariooshewek_Cheffelt
Jakby co: mariooshewek@o2.pl