Ambicja - dobra czy zła?
Ambicja - większości z Was kojarzy się z chęcią osiągnięcia czegoś w
życiu, bycia kimś lepszym (zakładając że większość z Was się jeszcze uczy).
Przez 99% ludzi uznawana jest za cechę dobrą, ja jednak chcę wykazać, że
ocenianie, szczególnie tego rodzaju pojęć prowadzi do wielu nieporozumień.
Ambicja może być duża lub mała, chora lub zdrowa, można ją mieć lub nie (zwykle
gardzimy człowiekiem bez ambicji). Jedno zdanie o mnie - nie mam (prawie)
ambicji i dobrze się z tym czuję! Nie wiem co w tej chwili o mnie myślicie,
pewnie nie są to myśli pozytywne, jednak nie będę się tutaj bawił w jasnowidza.
Jeszcze raz - ambicja - chęć bycia kimś lepszym, chęć osiągnięcia
czegoś. Przedstawię jak ja to widzę. Jeden jest ambitny - to znaczy - lubi swoje
zajęcie, gdy je wykonuje poświęca się mu całym sobą, nie myśli o dążeniu do
jakiegoś celu, po prostu to co robi sprawia mu tak ogromną radość, że zapomina o
swoich pragnieniach i dążeniach. Dla mnie nie jest to ambicja, tylko doskonałe,
naturalne, niewymuszone SAMODĄŻENIE. Człowiek jest tak pochłonięty tym co robi,
że nieistotne są dla niego założenia dotyczące przyszłości. Samo to że żyje
chwilą obecną i wykorzystuje ją najlepiej jak potrafi, pozytywnie wpływa na jego
przyszłość, dlatego wcale nie musi się o nią martwić. To co napisałem próbuję
realizować w swoim życiu, może uda mi się osiągnąć ten stan jutro, za miesiąc,
za rok, a może za wiele lat, nie wiem czas pokaże. W końcu jeżeli zacząłbym do
tego chorobliwie dążyć, to byłoby to zaprzeczeniem tego do czego dążę no nie?
Jeśli nic z tego nie rozumiesz to spróbuj przeczytać jeszcze raz, bo chciałbym
żebyś zrozumiał:)
Teraz zwykła ambicja. Charakteryzuje się obraniem
sobie jakiegoś celu i dążeniem, aby w przyszłości było lepiej. Nie było by w tym
nic złego, gdyby nie to że cierpi na tym nasze "teraz". Odejmujemy sobie czegoś
dzisiaj, aby kiedyś było lepiej. Najgorsze jest to że kiedy przychodzi już to
"kiedyś" czujemy niedosyt. Taka ambicja to jak próbować ugasić pragnienie słoną
wodą, ciągle chce się pić więcej i więcej. Daję głowę że i Ty czułeś to kiedyś
no nie? A jak to wyjaśnić na chłopski rozum? Prosty przykład - załóżmy że lubisz
w szkole geografię. Lepiej jest nie myśleć ciąle (co nie znaczy wcale!) jak
kiedyś tam siedzisz nad mapami, planujesz autostrady itp., tylko skupić się na
chwili obecnej, na tym jaki temat aktualnie przerabiasz, wczuć się w to co jest
teraz i robić to najlepiej jak umiesz.
Inna odmiana tej ambicji to
nakierowanie na pieniądze lub rzeczy materialne, niestety spotykana najczęściej.
Ciągle wyobrażasz sobie że "kiedyś tam" będziesz miał "coś tam". Gdy
rzeczywistość zmusza cię do powrotu do chwili obecnej, czujesz się gorzej niż
jakgdybyś miał to o czym tak cały czas rozmyślasz. Gdy wreszcie osiągasz swój
cel następuje tu również "efekt picia słonej wody". Chcesz lepszego: samochodu,
kompa, mieszkania,więcej pieniędzy, czy też zmieniasz kobiety na "lepsze".
Pisząc ten text chciałęm przekonać Was, że nie powinno się oceniać pojęć
takich jak ambicja (dobra - zła, zdrowa - chora) i że najlepszy sposób aby
zadbać o przyszłość to jak najlepsze wykorzystanie chwili obecniej. Jest to
chyba nawet troche logiczne co nie? ;)))
^mk_cannabiS^
PS. Pozdrawiam wszystkich ambitnych i nieambitnych!
PS2. Jeśli ktoś uważa że jestem nienormalny to...ma rację!
:PPPPPP
PS3. Nie piszę tego aby wyjść na jakiegoś wielkiego
filozofa, chciałem się po prostu podzielić z wami małym kawałkiem moich
przemyśleń.
PS4. Słuchałem hip-hopu.