WALCZMY O SLAWE

38 numerze Action Maga pojawił się tekst mojego autorstwa pt. "Sport w polskim człowieczeństwie". Dzięki wszystkim tym, którzy wyrazili swoje zdanie odnośnie tego arta. Niniejszym postanowiłem pójść dalej za ciosem, i bardziej zgłębić ten temat. Zostawię już w spokoju biednych (nałogowych) graczy, którzy pewnie dość mają mojego apelu. Teraz zwracam się przede wszystkim do tych, którzy trenują, czyli do sportowej przyszłości narodu;). BodĽcem do napisania tego tekstu była porażka naszych "orłów" ze Szwedami oraz wiele pomniejszych czynników (m.in przegrana siatkarzy z Wenezuelą i Hiszpanią). Pewne jest, że w sporcie jesteśmy cieniutcy.  Piłkarze i koszykarze schodzą "na psy". Siatkarze grają nierówno, w innych grach zespołowych jest przeciętnie. Jedynie tzw. laskarze (nie mylić z tymi co podrywają dziełchy) reprezentują godziwy poziom. Żyjemy krótkimi i nagłymi sukcesami (ot, chociażby Wisła). Niestety prawdziwych gwiazd u nas nie ma za wielu. Jedynie Adaś Małysz i Robert Korzeniowski ratują honor Ojczyzny. W sumie to należałoby wymienić jeszcze kolarzy CCC-Polsat, którzy podczas tegorocznego Giro d'Italia pokazali, iż Polacy z powodzeniem walczą na dużych wyścigach (pochwała dla Darka Baranowskiego). No, ale nie o tym chciałem pisać! Jak będziemy się prezentować za 5-10 lat? To zależy od nas - dzisiejszej młodzieży. Na pewno wielu z czytelników AM jest bliżej związana z jakimś sportem. Ludziska, to od nas zależy czy będziemy szanowani w światowym sporcie. Mam dosyć już upokorzeń na miarę przegranych z Burkina Faso (U-21 do tyłu 0:4). Klucz tkwi w dobrym i profesjonalnym wyszkoleniu młodzieży, która garnie się do sportu. Czasami są warunki, są dobrzy trenerzy, ale czegoś brakuje. Mianowicie zapału zawodników. Sam gram w szkolnej reprezentacji siatki, wiem jak trudno czasami o motywację. Najgorzej było jak przychodziłem na treningi (2x w tygodniu), które wg mnie prawie nic nie dawały. Dwie godziny machaniny na sali, taktyki etc. W domu byłem o 18.30, zmęczony jak psia jego mać i bez ochoty do życia. Dodatkowo uśmiercała mnie świadomość, że czeka mnie jeszcze około 4h siedzenia przed książkami. No, ale przetrwałem - w końcu trafiłem do reprezy, aby "obywać doświadczenie". I warto było przeżyć ten trudny okres. Jeżeli ktoś z Was ma podobny problem (totalny brak zapału i olewka do sportu) to niech spróbuje się przełamać. Sukces wywalcza się tylko przez ciągłą i mozolną pracę! Wiem, że jest to cholernie trudne, ale czego nie robi się dla dobra szkoły;). Nie należy przejmować się porażkami, niepowodzeniami itd. Każdy przecież może mieć chwilę słabości, każdy może się pomylić. Pamiętam jak siedziałem pierwszy raz na ławie. Dla mnie wielkim wydarzeniem był sam fakt, że jestem w wyjściowej 12-ce. To co, że pierwsza 6-ka nie była narazie dostępna. Fajnie było popatrzeć na kumpli z drużyny, i rzeszę wiary, która oglądała mecz (na oko 80 osób). PóĽniej (o dziwo) trener w dwóch następnych meczach wystawił mnie w pierwszej drużynie. Stresik był, nie powiem - ale warto było (nabyło się tego doświadczenia, co nie!). Za niecały miesiąc czeka mnie obóz sportowy, i dużo pracy! Wszyscy najlepsi odeszli (czwarte klasy) i teraz cały ciężar leży na młodych. Jest on całkiem spory, bo v-ce mistrz Poznania, to jest całkiem spore osiągnięcie.  Jestem ciekaw jak przeżyje 7h treningu dziennie!Reasumując, trzymajcie się przyszli piłkarze, koszykarze, siatkarze, hokeiści, kolarze, narciarze etc. Nie załamujcie się, podchodĽcie z pełnym profesjonalizmem do tego co robicie. Bo to przecież od nas zależy, czy Austriacy będą najlepszymi narciarzami, Włosi kolarzami, Amerykanie koszykarzami, Rosjanie szachistami;). Wytrzymajcie najgorsze męki i trudy!!!< Pokrzepiające jest to, że na mecze siatkówki przychodzi dużo dziewczyn (podobno to ich ulubiony sport). Jak czytacie te słowa jestem już po ciężkim wypoczynku (czyt. obozie) więc nie ślijcie mi kondolencji z nim związanych :)P.S 2  Z ostatniej chwili, dostałem Puchar i srebrny medal!!! Warto było się męczyć!

 

Pablo
pabllo17@wp.pl