Nowa potęga?

Ostatnimi czasy w polską piłkę, a mianowicie w Górnika Zabrze zaczął inwestować imć Marek Koźmiński. Zawodnik to w polskim futbolu niepospolity, aczkolwiek nie odniósł wielkich sukcesów w futbolu klubowym. Jak sam stwierdził, chce powrócić do reprezentacji i żeby lepiej pokazać się trenerowi Janasowi, chce to uczynić grając w zabrzańskim klubie. No, ale pod koniec sezonu trafiła się mu kontuzja i nasz Mareczek wykombinował, że zajmie się sponsorowaniem z własnej kieszeni klubu zarządzanego przez nikogo innego, tylko przez jego ojca, Zbigniewa.

Może ten akapit wyżej, a szczególnie jego ostatnie zdanie zabrzmiało trochę kpiąco i ironicznie, jednak chciałbym, a tak się w rzeczywistości stało. Dzięki stałemu przeznaczaniu kasy (jako inwestor, docelowo właściciel) na klub, moglibyśmy mieć nad Wisłą kolejną, obok Wisły potęgę. Oczywiście na początku ligową potęgę. Od razu muszę dodać, że nie liczę na to, że Koźmiński junior sprowadzi do Zabrza Casillasa, Nedveda i Elbera, a na dokładkę Fergusona, żeby ich trenował. Nie, prawda jest inna. Liczę na to, że "Koza" ureguluje sytuację finansową klubu i przebuduje (wybuduje nowy) stadion, bo ten obecny, co tu dużo kryć, straszy.

Pierwsze oznaki poprawy sytuacji są już widoczne. Do klubu trafił np. taki Dymitar Makriew, wypożyczony z Interu Mediolan. Bułgarski napastnik ma ambicje, aby wypromować się grą w Górniku i powrócić do Mediolanu jako zawodnik pierwszego składu. Idee bardzo szczytne, pomóc klubowi i zarazem pomóc sobie, tylko zastanawiam się, czy zamiast niego nie warto by kupić czterech polskich dwudziestolatków i zapewnić im dobre kontrakty i grę w każdym spotkaniu. No bo na co może liczyć Makriew? Klub sprowadził go jako docelową gwiazdę zespołu/ligi, przecież nie chciano sprawić przyjemności Massimo Morattiemu.

Dobrze by było, gdyby w ciągu dwóch, trzech najbliższych sezonów Górnik mógł się spokojnie równać z Wisłą czy Legią. Podniosłoby to bardzo poziom naszej ligi, a Zabrze zyskałoby ponownie dobry klub, jakim jeszcze piętnaście lat temu Górnik. Część tego wielkigo dorobku została zmarnowana podczas rządów Stanisława Płoskonia. Całe szczęście, że idzie nowa fala. Młodzi ludzie z nowoczesnymi pomysłami, którzy zostają prezesami i menedżerami klubów. Szkoda jednak, gdyby te ich pomysły nie były wykorzystywane tylko dla tego, że inne zdanie bądź pomysł ma właściciel klubu.

backsider
backsider@o2.pl