Polemika Ti-mona, czyli jak ośmieszyć przeciwnika jego właśną bronią :) 
{Ti-mon: Słówko ode mnie. Ta polemika dotyczy krytyki, jaką wystosował Sly w numerze 3 do mojego tekstu. Sly wtedy najwyraźniej poniosło, bo jego riposta była baaardzo słabiutka. Jako, że krytykowanie Sly'a jest ostanio w modzie, zdecydowałem się napisać tą polemikę.
Oryginalny tekst jest pochyły. Dopiski Sly'a są niebieskie, a moja odpowiedź pogrubiona. Zapraszam do przyglądnięcia.}
Ostatnio miałem trochę czasu, to przeglądnąłem sobie wszystkie arty z pierwszego numeru AMSPORT. Tak sobie patrzyłem na te Sly'owe twory. Co prawda jeden był lepszy od drugiego, Ostatnio mialem troche czasu, to przegladnalem sobie wszystkie arty z pierwszego numeru AMSPORT. Tak sobie patrzylem na te Sly'owe twory. Co prawda jeden byl lepszy od drugiego, {To sie nazywa darmowa wazelina. :) Co to sie dzieje z ta mlodzieza, która wychwytuje wszystkich sposobów, aby znalezc sie na lamach podsycajac to wychwalaniem naczelnego. :)}
>>> To się nazywa dobre wychowanie, czyli coś co Tobie jest obce i nieznane. Po drugie Ty dobrze wierz, że mam Cię tam gdzie słońce nie dochodzi, więc po co te wybiegi, iż ponoć się podlizuję naczelnemu, który choć w AM robi dobrą robotę, to chamem jest większym niż pewien dziennikarz z TV.
ale pewien tekst dobil mnie przez duze "D". Oto wlasnie zobaczylem "przeglad najlepszych pilkarzy swiata" by Sly. Wzialem sie do czytania, ale po zakonczeniu lektury nie bardzo wiedzialem co robic. Dlaczego? Ano dlatego, bo "gwiazdy", jakie tam ujrzalem, na pewno nigdy by mnie nie oswiecily. ;) No chyba, ze na bardzo ciemnej ulicy. Sly opisal kolejno: Zlatana Ibrahimowicza (od biedy moze byc), Pablo Aimara (cienias), Juan Carlos Valeron (niezly). Pewnie Sly mnie w tej chwili chce mnie zlinczowac (zreszta mu sie nie dziwie, bo sam bym siebie zlinczowal za cos takiego ;), ale musze to powiedziec: skad Ty te gwiazdy do cholery wziales? {Logiczne. Z glowy. Przy pomocy oczów. Dziala to na nastepujacej zasadzie: ja wlaczam taki Polsat Sport, ogladam kolejno mecz i wybieram kopaczy, którzy przypadli mi do gustu. Logika az zabija logike... logika.}
>>> W tym przypadku próżno szukać logikę, a raczej trzeba się przypatrzeć upodobaniom Mr. Slya.
Rozumiem, ze chciales byc ambitny (jak zawsze) i podaj nazwiska mlodych wilczków, ale czemu akurat pilkarzy którzy dopiero sie ksztaltuja i moze poza Valeronem licho wie co z nich bedzie. Oczywiscie nikt mi nie powie, ze ci trzej panowie grac nie umieja, ale na pewno gwiazdami (jeszcze) oni nie sa. Wstyd panie Sly, oj wstyd. :( {Wszystkie moje artykuly sa wyrazem osobistych upodoban i ociekaja subiektywizem./i>
>>> Ooo! To fakt i tu się w 100% zgadzam, Twe arty wręcz ociekają osobistymi upodobaniami, szkoda tylko że wyraźnie masz gdzieś cudze. Już nie wspominając o tym, że musiałeś naprawdę wiele złego w życiu przejść, że tryskasz ;) takim subiektywizmem!
Naturalnie, ze mozesz nie zgadzac sie z nieniejszym artem i miec do niego zastrzezenia, ale watpie, by ktos, cos lub inos ;) zdolalo mnie przekonac do zmiany zdania.
>>> Nie mam nawet zamiaru przekonywać kogoś takiego jak Ty do zmiany zdania, bo przecież tylko krowa zdania nie zmienia. I właśnie Sly, jesteś jak krowa: uparta, powolna i straaasznie trudno się z nią dogadać. Swoją drogą, to czy próbowaliście kiedykolwiek porozmawiać z krową? NIE?! A to dziwne. Ja próbowałem, ale coś mi nie wychodziło.
Z całą odpowiedzialnością dokonałem skądinąd takiego wyboru i wcale nie uważam, że AIMAR JEST CIENIASEM!!!
>>> Nie musisz tak uważać. Wystarczy, że tak jest. O czym w każdym razie łatwo się przekonać oglądając mecze w TV.
TO mnie kompletnie zagięło. Biją się o niego największe kluby, w Lidze Mistrzów myka między obrońcami niepostrzeżenie, co chwilę inicjując akcję swojej ekipy, dorzuca do tego rewelacyjną technikę, kilka bramek, i umiejętność dokładnego podania. Żadnym wstydem nie jest wyrażenie swojej opinii, a te konwersacje są jak najbardziej przemyślane.}
>>> Szkoda, że pewien pan nie przemyślał tego przed napisaniem swojego arta, którego umieścić nie zaniechał w AM. Moim zdaniem warto byłby się jeszcze raz zastanowić na formowaniem swojej opinii, jeśli kiedykolwiek chcesz być dobrym demagogiem. Ja nie mam na celu nikogo urazić, lecz chcę w sposób subtelny i bezkonfliktowy wyrazić swoją opinię. Ty, koniecznie za swoją misję przewodnią obierasz nawracanie innych ze złej drogi i udowadnianie im racji w sposób ostry, chamski i grubiański. Fuj! To nie godne zachowanie szlachcica.
Żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr zaraz to uargumentuję. {Sprawdzimy, jak Waszmość sobie radzi z poziomem argumentowania. Jeśli uda ci się mnie przekonać, dostaniesz Nobla i vicenaczalstwo w amsport, co - jak oświadczył jeden z ircowych towarzyszy, jest "wielkim zaszczytem". ;)}
>>> Jak się cieszę, że nie jestem wice-naczelnym AMS. A co do Nobla, to nie powiem, przydałby się taki na mojej półce. ;) Może za jakieś wybitne osiągnięcia kiedyś go dostanę, chociaż nie ukrywam, że na nie liczę na to. :) Zwłaszcza, że sława mi nie w głowie.
Zacznijmy od pozornie najlepszego: {Sorry, że się bezczelnie tutaj wtrące, ale nie rozumiem tegoż początku zdania...
>>> Nie rozumiesz? Hm... To chyba nie takie trudne. Składasz literki, które układają się w wyrazy, potem one tworzą zdania. Skomplikowane?
Widocznie przebywanie w pokoju z miotłami wyraźnie ostudziło mój potencjał inteligencji, który spadwszy do zera, całkowicie nie pozwala mi na napisanie czegokolwiek sensownego. :)}
/
>>> Mówi się trudno, ale nie martw się, jutro przyjdzie Lepper (jak to mawia mój kolega :).
Pablo Aimar. Młody Argentyńczyk, posiada cudowną technikę, świetny reżyser gry, wydawało by się kapitalny zawodnik, ale... Jego największym mankamentem jest brak ustabilizowanej formy. Często gra tragicznie, za co kibice nadali mu przydomek El Pajaco. {BAAAA-AAAAA-NG!!! Tuś mnie rozśmieszył tymże absurdem, bo nimże właśnie ta, chyba za bardzo luźna dygresja, jest.
>>> Absurdem? A może wynikiem przyciągania ziemskiego lub roztopienia 5 ton lądolodów, przez co temperatura w Polsce wzrosła o 5 stopni, a dzięki czemu szybkość przechodzenia mrówek przez jezdnię spadła o 3 km? Lub po prostu typowym zdaniem, które ma na celu wywołać śmiech u czytelnika i obrazić dyskutanta, starając się zniżyć go do najniższego z możliwych poziomów? Które z tych pytań jest prawdziwe, sam wybierz, ale fakt jest faktem. To absurd.
Kłania się zupełna "nieoczytalność" kolegi.
>>> Po pierwsze nie kolegi. Po drugie czyżby pan Sly znał mnie osobiście, żeby wiedział co i czy dużo czytam? Raczej nie, zważywszy na miejsce które zamieszkuje, a ono z pewnością nie pokrywa się z moim. Na szczęścia- chciałoby rzec.
Ciekawe, jakie ja jeszcze w życiu zdania usłysze?
>>> Przecież, jak sam mówiłeś, to nie są zdania! Tylko ABSURDY! To świństwa i przekleństwa, które trzeba spalić i zniszczyć, a jego twórcę zgnoić i zamknąć w najciemniejszym więzieniu. Pozbyć się niewygodnego dyskutanta, tylko i wyłącznie dlatego, bo ma on inne (własne) zdanie, które mija się z zamierzeniami oprawcy. Najlepiej tak zrobić, bo on przeszkadza tworzyć wspaniałą i szlachetną opinię jaką Sly stara się wytworzyć wokół samego siebie, i co za tym idzie, obwołać się najlepszym i za pewne (w jego mniemaniu) najzdolniejszym tekściarzem jakiego AM i Świat jeszcze nie widział.
Że Małysz walczył u boku Sarumana w wojnie o Śródziemie?:)
>>> Albo, że George Bush Junior zostanie następcą Apoloniusza Tajnera, na stanowisku trenera Adama Małysza, który jak sam wcześniej mnie ubiegłeś, będzie walczył u boku Sarumana w wojnie o Śródziemie. :)
Tobie natomiast sugeruje natychmiastowe sięgnięcie po jakąkolwiek pomoc dydaktyczną związaną z Aimarem, inaczej nie mamy powody do dalszych konwersacji na ten temat.
>>> Z pewnością tak, jeśli takowe pomoce są w zasięgu Wielkiego i Znakomitego Naczelnego, uwielbiającego chełpić się swoją przeogromną i nieokreśloną wiedzą na temat, który dziecko z pierwszej klasy szkoły podstawowej zagięłoby każdego. Czyli inaczej mówiąc, czepiając się szczegółów, pomijając fakty, jak i obrażając dyskutanta tekstami poniżej pasa.
Później w mailu autor się próbował tłumaczyć, ale i tak takiego starego lisa jak ja się nie nabierze. :)}
>>> Za pewne trudno nabrać kogoś, kto jest nieomylny i nieokrzesany. ;)
Ksywa wzięła się od jego lokowanych włosów, które faktycznie wyglądają jak u pajaca. {Boże... ratuj mnie, kto może...
>>> Ja z chęcią, bo dobre mam serduszko, uratuję Cię. Tylko powiedz szczerze, czy mam powód żeby to robić?
Zaskakujące jest jednak to, że najpierw Ti-mon stwierdza, iż początkowo jego alter ego boiskowe wzięło się od tragicznej gry, później zaś od formy ułożenia jego włosów.
>>> Tak samo zaskakujące, jak stwierdzenie, że 2+2=4, co w mniemaniu Slya jest oszczerstwem, kłamstwem i farsą.
Hm... zaiste dla mnie niepojęcie niezrozumiałe.
>>> Bo zbyt proste, bo zbyt proste mój miły. Jak NIE chce się czegoś zrozumieć to tego nigdy pojąć się nie da. Dlatego współczuję Ci, iż taki uparty jesteś, ale zarazem zazdroszczę Ci Twojej odwagi, nad którą jednak króluje głupota. Szkoda, mogli być jeszcze z Ciebie ludzie...
Ale wybaczcie, jeśli on ma rację, możecie mnie zlinczować.
>>> Z wielką chęcią (jeśli pozwalasz), powiedz tylko kiedy zaboli i w którym miejscu, żebym wiedział gdzie walić mocniej.
Wiecie, jak się czuje człowiek, który przegrał sporą gotówkę w zakładach stawiając na Wisłę...?
>>> Z pewnością jest to dla Slya idealna sposobność, by wyżyć się na Bogu winnym Ti-monie, który śmiał się odezwać.
I przepraszam za to ostentacyjne ingerowanie w tekst, ale jakoże całość tyczy się mego tekstu, zasnułem doń pewne prawa.}
>>> Prawa są ustanawiane przez ludzi, szkoda że nie wszyscy którzy je ogłaszają, również je przestrzegają.
Jednak jest w tym ziarenko prawdy. Młodziutki piłkarz bryluje przeważnie w Lidze Mistrzów, natomiast we wszelkich pucharach i w reprezentacji gra słabo. Nie mówię tu o młodzieżówce, bo to inna sprawa. Poza tym nie umie grać w defensywie, przez co sprawdza się tylko jako ofensywny pomocnik. W Valencji na jego sukces pracuje wiele piłkarzy, on sam nie umie sobie wypracować piłki. Często jest nieskuteczny. Jestem pewien, że w innym klubie na pewno by sobie nie poradził. Ot, taki przeciętniak. {Gdyby zorganizować wyścig "absurdów", to gwarantuję (moim zdaniem)
>>> Och! Jak się cieszę, że dodałeś te dwa w tej chwili magiczne wyrazy: moim zdaniem. To cud nad Wisłą, jaki Polska jeszcze nie widziała, bo oto Sly Przewspaniały, wreszcie przyznał iż to jego zdanie jest wyrażane w arcie. Dziwne, nie? Przecież to niby jasne, że to jego zdanie, a jednak sprytny przyszły politykier Sly, umie w taki sposób zamiotać czytelnika, by jego zdanie stało się naszym, własnym. Szkoda, że nie wszyscy dali sobie zamydlić oczy, bo wiktoria Sly byłaby pełna i niekwestionowana.
, że te z Timonowego tekstu zajęły by czołowe pozycje wyraźnie prześcigając inne (w tym moje z numeru am31).
>>> I tu widzimy pokaz, oszałamiającego sposobu myślenia Slya, który ma na celu wmówić wszystkim dobitnie kto i dlaczego tu rządzi. Z powyższego fragmentu wynika, że sława Slya rozpoczęła się dzięki jego, jak sam to mówi: obsurdalnym tekstom. W takim razie okazuje się, że prawdą jest iż w Polsce dzięki głupocie można zajść daleko, oj daleko...
</b>
Wiesz, na czym polega cała ta filozofia piłkarska?
>>> Wielu trenerów, znanych piłkarzy i wybitnych działaczy piłkarskich nie odgadło (choć próbowało) jeszcze na czy polega cała ta filozofia piłkarska. Na szczęścia u nas w Polsce żyje Sly, który to już odgadł i podzieli się z nami swoimi dywagacjami. Jakież to szczęście, że mamy taki honor, iż Sly żyje wokół nas, nie sądzicie?
Nikogo nie obchodzi na przykład fakt, że Aimara nie widać na boisku przez 89 minut, jak w ciągu kilkunastu sekund przeprowadzi akcję decydującą o wyniku spotkania.
>>> Genialne! Mam więc pomysł, niech trener Valencii wpuszcza Aimara na te kilkanaście sekund na boisko. On wtedy rozegra ciekawą akcję, strzeli gola i będzie mógł usiąść na 89 minut na ławkę. Odpocznie sobie, a inni zawodnicy sobie więcej pograją. Wszyscy będą zadowoleni! Hm... Tylko ciekawe czemu ten trener tak nie robi. Slyowski pomysł taki wspaniały, a on go sobie olewa. Oj, coś tu nie tak.
OT, CAŁA PRAWDA! Co z tego, że nie umie grać w defensywie?
>>> Zwracam honory! W dzisiejszym futbolu, kiedy to jedenastki klubowe bronią się i atakują całą drużyną, ofensywny pomocnik w defensywie zupełnie potrzeby nie jest. Lepiej, żeby stał sobie pod polem karnym i wraz z napastnikami czekał na piłkę. Dlatego na pewno Aimarowi umiejętności defensywne w żadnym wypadku się nie przydadzą! Jaki ze mnie głupiec, że napisałem taką bzdurę i naraziłem się naczelnemu. Możesz to potraktować jako wazelinę, z resztą co ja będę więcej mówił, i tak odczytasz te brednia na swój, znany tylko Tobie, sposób.
Że co, że nieprzydatny jest? Absolutnie przeciwnie!
>>> Przeciwnie?! Bo zapewne wg Ciebie, nieprzydatny jest w ofensywie, a odwrotnie radzi sobie z obroną. Hm... Trochę to nielogiczne, ale jeśli Sly coś takiego napisał, to nawet nie warto jego zdania kwestionować, trzeba wierzyć mu na słowo.
Niech tylko dostanie piłkę gdzieś na połowie boiska i zaczyna się show w wykonaniu młodego jeszcze Argentyńczyka.
>>> Heh, fajnie, tylko że na boisku biega raptem 22 piłkarzy, więc nie tak łatwo dostać piłkę (łatwiej piłką :). No chyba, że na urodziny, ;)
A już dobitnie i definitywnie dobił mnie w ziemię "Argument",
>>> Czyż pan wielmożny szlachcic chciał mi dobitnie utwierdzić, iż moje argumenty są bzdurami, nie wartymi pokazania światła dziennego, a swoje odwrotnie do mych są nieomylne i prawdziwe?
że nie umie sobie wypracować sytuacji strzeleckiej...
>>> No tak, tylko gdzie ja napisałem że nie umie wypracować sytuacji strzeleckiej? Owszem, napisałem, że sam nie umie sobie wypracować piłki, ale gdzie pan Sly widział u mnie wzmiankę o sytuacjach strzeleckich? Co? Że bzdury gadam? O tak, zapomniałem.
Tak się ostatnio zastanawiałem, czy aby kilka osób, z którymi mam przyjemność korespondować, oglądają te same mecze, co ja, i o tychże mówią.
>>> Z pewnością ja o żadnych meczach nie mówiłem, ale lepiej z Wielkim Slyem kłócić się nie będę, bo jeszcze się okaże, że biedaczek nie ma racji. I depresja gotowa. A jak już mówiłem, pisząc ten tekst, moim zamiarem była obrona własnej godności (która przez Slya została mocno po szargana), a nie wmawianie Slyowi że nie ma racji. Zresztą nie muszę tego udowadniać, wystarczy dokładnie przeczytać to co napisał.
Ech, piszę maila do Smg, może mi pożyczy zardzewiałe grabie, na pewno będzie z nich niemały pożytek. :))}
>>> Pewnie wyśle je mailem. ;)
Juan Carlos Valeron. Moim skromnym zdaniem jeden z lepszych playmakerów w Hiszpani. Kapitalne wyszkolenie techniczne. Umie przyjąć piłkę pod kryciem. Sporo biega, {... co robi?!
>>> Tutaj autor dostał pewnej zadyszki, bo ciśnienie mu tak mocno spadło, że bidulka miał już skoczyć z pierwszego piętra, gdy przypomniał sobie, że to wysokość za mała na popełnienie samobójstwa. ;)
Przeca on ewidentnie nie biega, moim zdaniem!
>>> Przeca masz rację. Tylko przeca ja nie znam Slyowskich odmian j. polskiego (który ponoć tak mocno szanuje) i nie bardzo zrozumiałem co miałeś na myśli. Mój pech.
Potruchta sobie na połowie przeciwnika, praktycznie nie przeszkadzając w kostruowaniu akcji przeciwnikowi...
>>> Bo właśnie w tym tkwi sęk. On nie biega jak konstruuje akcję, tylko udaje! Serio! On tylko imituje, że biega, tak naprawdę to jak to Sly ujął, potruchta. Kurcze. Muszę powiedzieć, że niezły aktor z tego Valerona, bo jakoś cały czas się nabieram tą sztuczkę.
ale jak już łaciata do niego jak magnes doleci, wtedy trza stać na baczności i modlić się, by nie zostać ośmieszonym...}
>>> Tak, właśnie. Trzeba stać na baczność i modlić się, by nie zostać ośmieszonym jego zdolnościami aktorskimi. Jak zobaczycie biegającego Valerona na boisku, to pamiętajcie o słowach Slya: on tylko potruchta.
kapitalnie podaje. Mógłby spokojne grać jako napastnik. {I co jeszcze? Może go na bramkę postawimy, co?
>>> Reakcja entuzjastycznego fana Slya: Genialne! Sam bym tego lepiej nie wymyślił!
I osiągnięmy ten sam rezultat, czyli żaden.
>>> Bo to proste. Jeśli zawodnik gra słabo, to na jakiejkolwiek by go postawić pozycji rezultat byłby ten sam, czyli żaden- jak zwykł mawiać Sly. I w pełni się z Tobą (to już chyba kolejni raz w tym dniu) zgadzam.
Rezultat gry Valerona jest faktycznie żaden.
Gdzie on tam do napastnika?! Troszkę za wolny, nie poradziłby sobie.}
>>> Eee... Z takimi zdolnościami aktorskimi mógłby spokojnie wymuszać faule w polu karnym. ;)
Potrafi strzelić z dystansu. Trudno mu zabrać piłkę, bo dryblingiem nie ustępuje Luisowi Figo. {... tylko notabene jest od niego dużo lepszy, bo Figo - jak kiedyś porywał cały piłkarski świat, jest teraz tendecyjnym średniakiem, ażeby nie powiedzieć piłarzem słabym...}
>>> Toż to, Luis Figo też jest aktorem? A tego to nie wiedziałem. Zaskoczyłeś mnie, nie powiem. Ale nie będę z tym polemizował, bo twa opinia jest święta niczym krowa biegająca po pastwisku (o przepraszam, potruchtająca ;).
Jest naprawdę niezły. On nie czeka na podanie, sam sobie zabierze piłkę {Ooo - ooo... to on sobie sam zabierze?
>>> To takie łatwe, nie? Wyśmiewać się z kogoś. Przykro się robi, gdy ten się odgrywa, oj przykro...
No toś ty rzeczywiście pięknie drogą dedukcji to napisał, nieprawdopodobne! Istna maestria, femonem olśniewający.
>>> Uczę się jak mogę od mojego Mistrza i Pana, jakim jest Rabbi Sly. Niech moc będzie z Tobą. :)
Ciekawi mnie tylko, jakie czynności należy zrobić, aby wykonać tenże nieszablonowy... "zwód"? Chyba jedna noga atakuję drugą... ;)}
>>> Heh, taki dobry aktor jak Valeron powinien sobie poradzić. Z resztą co ja tutaj będę dużo paplał, sam na aktorstwie znasz się najlepiej. Może skończysz szkołę filmową, zostaniesz nową Star polskiej estrady? Ale nie, to nie możliwe. Ty chyba nie masz zamiaru zostawić nas, czytelników pragnących ujrzeć twe genialne teksty, prawda?
i wypracuje sytuację podbramkową napastnikowi. Chociaż ze sposobu gry jest podobny do Aimara, ma jedną wielką zaletę. Całkiem nieźle idzie mu grać w obronie. Przez to może spełniać rolę defensywne pomocnika, ustawionego na środku. Chociaż muszę być szczery, że jeszcze go nie widziałem na tej pozycji. ;) Jest duszą i sercem Deportivo La Corunia. Gdy go nie ma piłkarze z Katalonii grają dwa razy gorzej. A przecież Depor potrafi dać łupnia takim potęgom jak Manchester czy Real. Wypowiedziałem się o nim w takich superlatywach, a jednak zastanawia mnie fakt, czy Valeron grałby tak w innym klubie. Pamiętacie Mendiete, gdy grał jeszcze w Valencji? Grał cudownie, tak jak Aimar, ale gdy zmienił barwy klubowe od razu zaczął grać gorzej. I nie jest to wina włoskiego stylu gry (Gaizka Mendieta przeszedł dwa lata temu do Lazio), bo przecież teraz Mendieta gra w Bracelonie i wcale nie gra lepiej. {Valeron gdzie indziej raczej grałby słabiej,
>>> Bo sędziowie w innych ligach nie nabierają się jego truchtanie ?
>
a na Wyspach to zupełnie by sobie nie poradził.
>>> Jakich? Wyspach: Owczych, Salomona, Karaibskich? Na Karaibach z pewnością by sobie nie poradził. O tak, tamtejsza liga jest zbyt wymagająca dla gwiazd hiszpańskiej ligi.
Jego domem i miejscem pracy jest liga hiszpańska i ta tylko udowadnia, że technicy pokroju Valerona mają tutaj raj na ziemi.
>>> Eee tam. Ktoś kto nie umie wziąć sobie piłkę to żaden technik. :)
Na jego miejscu nei zamieniałbym "technicznej" Hiszpanii na "bezmyślną kopaninę" w stylu retro, rodem z Anglii.}
>>> Uwielbiam jak wyrażasz swoja opinię bez podawania jakichkolwiek argumentów, robisz to tak często, że... Ech, gdyby
wszyscy tak pisali, to świat byłby jak labirynt Minotaura, bez końca.
Zlatan Ibrahimovic. Moim zdaniem niedoceniany. Co prawda gwiazdą nie jest i nigdy nie będzie, ale coś w sobie ma. {Nie musi być już gwiazdą, bo już jest.
>>> Jak jest gwiazdą, to już nią nie musi być. Nacieszył się chłopaczyna. Niech nie będzie samolubem i teraz odda gwiazdeczkę komuś innemu. ;)
Patrząc przez pryzmat największych piłkarzy obecnie występujących na boiskach.
>>> Nie mogę się z Tobą zgodzić, ani nie zgodzić, bo w domu pryzmatu nie mam i popatrzeć przez niego nie mogę. :P Na szczęście zamierzam się w niego zaopatrzyć. Jak już go będę miał to razem sobie popatrzymy. :P
Jedno miejsce na nim należy się mu bezwzględnie.
>>> Tak. Miejsce, to coś co należy mu się bezwzględnie. Dlatego trzeba złożyć się na dobry fotel do siedzenia. Jak już zdobędziemy fundusze, to taki jakiś ładny mu kupimy, a potem wyślemy. A jak! Należy się mu coś od życia.
Faktem jest jednak to, iż coś posiada tylko swojego, co pozwala mu wybić się z szarości i w potencjalnym gronie przeciętniaków, wybić.}
>>> hm... Długie nogi?
Wspaniale drybluje, nieźle podaje (!) i potrafi strzelić gola z prawie każdej pozycji. {A ja dalej się upieram, że akcja z meczu Ajax:PSV powinna zostać wpisana do annałów futbolu.
>>> Jak tak uparcie chcesz, to niech ci będzie. Tylko pamiętaj, wpisz tam również dziesiątki innych, głupio niewykorzystanych sytuacji jakie są na koncie Gwiazdy z pośród Gwiazd, Zlatana Ibrahimowicza.
Takiego geniuszu nie dokonałby nawet Zidane, i nie uznajcie tutaj, że Sly niesamowicie wyolbrzymia.
b>
>>> Trudno tutaj cokolwiek nie wyolbrzymiać.
Jeszcze tak nisko nie upadł. ;)}
>>> Bo upadał wysoko. (efekt logiki Slya)
Gdy patrzę na grę Zlatana to przypomina mi się Ruud Van Nisterloy, napastnik Manchesteru United. Gracz popularnych Czerwonych Diabłów też gra jako wysunięty napastnik. Ma podobny styl poruszania się po boisku i, co najważniejsze, strzela bliźniaczo podobne bramki, a przecież Van Nisterloy też kiedyś grał w Holandii. Wszystko takie podobne. Dla mnie jednak przepaść między tymi dwoma zawodnikami jest ogromna. {Tak samo ogromna, jak przepaść między wzrostem polskiej gospodarki a poziomem umysłowym ameby. :)) Wiem, że to nie moje, ale bardzo mi się podoba.}
>>> A mi się podoba Daniela Hantuchova. A przecież nie poświęcam jej grze ani linijki w jakimkolwiek z moich artów. ;))
Holender ma jeszcze przed sobą długie lata kariery, a gra już w Manchesterze United. Natomiast Ibrahimowicz, chociaż młody, pomału się wypala. {Gdyby połowa zawodników z polskiej reprezentacji tak się wypalała, piłka byłaby piękna, a kibice szczęśliwi.}
>>> Taki debeściak jak Sly, to zna każdego kibica w kraju. Dlatego mówi za nich wszystkich. Jak to mówi stare przysłowie: Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich. :))
Cienko idzie mu w reprezentacji, albo inaczej: to reprezentacja jest cienka. ;) {Tutaj akurat jedno wyklucza drugie. Jasne, że nic nie ma do powiedzienia, jeśli partnerzy kompletnie nie wiedzą, po co są na boisku.}
>>> Równie jasne jak niebo w nocy. Dlaczego uważasz, że napastnik typu Gwiazdy nad Gwiazdami nie może sam wygrać meczu? Czyż nie było tak kilkanaście miesięcy temu z naszym Emanuelem Olisadebe? Oj, sorry! Ja przecież za głupi by myśleć nad logiką Slya, więc nawet nie mam co ją interpretować. W zasadzie to ciekawe kto odgadnie na czym ona polega. Sam autor pewnie nie będzie chciał nas uraczyć chwilką swego cennego czasu, więc pozostaje się jedynie domyślać.
Poza tym nie podoba mi się masa niewykorzystanych sytuacji Ibrahimovic. Moim zdaniem Zlatan zmierza w kierunku Johna Carew i w następnym sezonie będzie grał coraz gorzej. {Ja natomiast twierdzę, że z niego może być (ale nie musi!) drugi Garrincha w sytuacji, gdyby grał w napadzie...
>>> Właśnie! NIE MUSI!
Dziwne porównanie, nie?}
>>> Aż strach nie zgodzić się ze Slyem.
Może się mylę, ale ostatnio moje trafne przeczucia na to nie wskazują. Ostatnio, przed meczem Juventus: Manchester United, kiedy to wszystko wskazywało na wygraną Juve (nawet fan Man Utd to mówił) {to załosny to musiał być "fan", jeśli jego uwielbienie do klubu uosabia kontakty między polskimi posłami...
>>> Równie żałosne, jak każdy inny sposób zarabiania na chleb.
Z kibica, który nie wierzy w finalny sukces swej ekipy, jest żaden kibic,
>>> Sly zaczyna gadać normalnie! Wygląda na to, że procenty przestały brać górę nad jego umysłem , bo przestaje nawijać od rzeczy.
jednakowoż może tacy tylko wpadają w chwilę depresji na krótki czas?
>>> Depresja depresją, ale mam nadzieję, że miłość do ukochanej piłki staję się silniejsza niż poglądy piłkarskie i upodobania klubowe. Przynajmniej wtedy gdy gra reprezentacja narodowa.
Identycznie jak ze mną: kocham Wisłę, chciałem jej awansu do następnej rundy UEFA, a tutaj taki nieprzewidziany zbieg okoliczności...
>>> Cóż. Dla Slya był to nieprzewidziany zbieg okoliczności, dla innych była to naturalna kolej rzeczy...
aż prawie płakałem,
>>> Chyba udawałeś. Człowiek bez serca nie może płakać.
a Ti-mon, sądząc po jego oddaniu dla włoskich klubów, tylko zacierał ręcę wmawiając sobie, że osiągnął bardzo ważny punkt w "konfrontacji" psychicznej ze Sly'em. :)}
>>> Nie. Również nie byłem zadowolony z takiego obrotu spraw.
, zaraz przed meczem miałem czarną wizję, że Juve przegra. Sprawdziło się, po tym meczu chciałem się udusić... {Ja też, ale kolega rzucił mnie krasnoludem (co wydawało mi się, później oczywiście, śmieszne! Aluzja do sceny z The Lord of The Ring: Two Towers, kiedy to Aragorn, podczas oblężenia Helmowego Jaru, kilkanaście metrów od mostu łączącego oba punkty dowodzące, rzuca Gimliego na tenże, powodując natychmiastowe ich wybicie.
>>> I kto tutaj jest dziwny? :)
Tak śmieszny był to motyw, że przeciwko jego pięknu nie mogłem pozostać obojętny. :)}
>>> Jakby to powiedział Aragorn: Rozumiem przez to, że wynagrodziłeś mu jego chwalebny czyn. :)
To by było na tyle. Mam nadzieję, że Sly mnie nie zabije. ;) {Jeszcze miesiąc temu to na pewno, dwa tygodnie temu może nie, teraz, gdy zapożyczyłem się w uniwersalne zardzewiałe grabie Smg, na pewno. ;)}
>>> A co, dwa tygodnie temu je oddałeś ? :)
Aha, jeszcze jedno dla mnie gwiazdy to: Zidane, Figo, Ronal... tfu! Roberto Carlos ;), Inzaghi (nawet nie pytajcie ;), Beckham. {Pierwszy tak... reszta nie. Dziwicie się?
>>> Ja się nie dziwię. Wiem, że jesteś do wszystkiego zdolny. :P
Ja wcale, a uargumentuje to kiedy indziej.
>>> Mam nadzieję.
Prawdę mówiąc, Beckham to zakompleksiona boiskowa panienka potrafiąca tylko dokładnie dośrodkować.
>>> Tylko? To co dopiero powiedzieć o Aimarze, który nawet tego nie potrafi ?
Hmmm... ale druga strona medalu dobitnie uświadamia, że gracz wyspecjalizowany w jednej umiejętności jest wielki, i to trzeba mu przyznać. Tak jak Butragenio. Chociaż i tak zawodnik MU to dla mnie kopacz w najlepszym wypadku średni.}
>>> Średni to sam jesteś. Beckhamowi faktycznie brakuje charakteru, ale to nie umniejsza jego umiejętnością. Potencjalnie to najlepszy pomocnik świata, tyle że (jak dla mnie) wyciąga 50% swoich możliwości.
Jeśli chciałeś opisać młodych i zdolnych, to proszę bardzo, ale zacznij od naszego podwórka, bo w Polce kilku lepszych od Aimara na pewno by się znalazło, np. ja :). {... Powiedział Ti-mon, po czym runął uderzony przez Sly'a zardzewiałymi grabiami,
>>> Jaaaaasne! Wmawiaj sobie to dalej. ;)
zmienił miejsce zamieszkania na drugi świat (piekło, nie niebo :))
>>> A może Mars na Merkury? Zawsze chciałem mieszkać w ciepłych klimatach. :)
Na zakończenie tylko chciałem przeprosić, że tak często się koledze w tekst wpieprzałem, ale... mi wolno, bom naczelny jest!:)
>>> Przeprosiny przyjęte. Spadaj. ;)
Ti-mon
okey3@interia.pl