Koniec marzeń o Champions League?

Pamiętacie grudzień roku 2002? Głupie pytanie. Jeśli jesteście kibicami sportowymi, to musicie pamiętać! To właśnie wtedy krakowska Wisła rozprawiła się w Gelsenkirchen z Schalke i mogła cieszyć się z awansu do kolejnej rundy Pucharu UEFA. Tym razem to już 1/8 finału i nie byle jaki przeciwnik, bo samo Lazio Rzym (z całym szacunkiem dla Schalke, ale znacznie od niej lepsze). Ludzie w kraju głośno się zastanawiali, jakie są szanse (i czy w ogóle jakieś są). Po dobrym pierwszym meczu (na wyjeździe) wydawało się, że zawodnicy uwierzyli w wielką szansę i nabrali wiatru w żagle. Stało się inaczej. Mimo początkowego prowadzenia, ponieśli porażkę i mogli pożegnać się z rozgrywkami. Już wtedy cel na przyszły sezon został jasno określony: Liga Mistrzów, rozgrywki grupowe.

Wszyscy najlepsi zawodnicy mieli zostać. Władze klubu zdecydowały o wymianie murawy na nową, lepszą. Rozważano kwestię budowy nowego stadionu. Postanowiono, że ewentualne mecze rundy grupowej LM będą rozgrywane na Stadionie Śląskim. Mi się jednak wydaje, że te marzenia wyprzedziły o mile świetlne fakty. I to w dodatku w niewłaściwym kierunku.

Najlepsi zawodnicy mieli zostać w klubie. Dodatkowo miano zakupić nowych, dobrych graczy na kilka pozycji. Wiadomo było, że odejdą Hugues, Moskal, Sarnat. Zapowiadano w prasie, że sprowadzeni zostaną nowi, świetni zawodnicy z Polski i zagranicy (co za rym). Tymczasem stało się inaczej. Klub, oprócz wymienionych wcześniej zawodników, poniósł straty nazywające się Kosowski, Kuźba, niewykluczone, że w ostatniej chwili odejdą także Kalu Uche i Arkadiusz Głowacki. Ale po kolei.

Z Kamilem Kosowskim sytuacja była skomplikowana już od dłuższego czasu. "Kosa" mówił, że jego marzeniem jest grać za granicą, że jest to jego cel. W pewnym momencie ściągnął na siebie zainteresowanie kilku europejskich klubów. Wśród nich były Lazio Rzym, Olympique Lyon, FC Nantes, Kaiserslautern i Schalke. Trener Rzymian, Roberto Mancini stwierdził, że Kamil idealnie pasowałby do jego zespołu. Ten z kolei stwierdził, że byłoby mu miło grać w zespole Manciniego. Całe załatwianie transferu skończyło się chyba tylko na wzajemnym wymienianiu uprzejmości. Nie wątpię, że podobnie było w przypadku Nantes i Schalke. Na boju zostały więc tylko dwa kluby: Lyon, który należy do francuskiej czołówki i Kaiserslautern, (obecnie) przeciętny niemiecki klub, który ma ambicje, aby w szybkim czasie ponownie zadomowić się w ścisłej czołówce. W tym właśnie ma pomóc im Kamil Kosowski, który ostatecznie podpisał kontrakt z tym klubem, twierdząc, że jest to doskonała odskocznia do jeszcze lepszego klubu na zachodzie. Nic bardziej mylnego! Mimo, że ta drużyna zakwalifikowała się do Pucharu UEFA, to wątpię, by odniosła tam znaczące sukcesy. Wydaje się, że w obecnym składzie jest nadal skazana na przeciętność i pomógłby jej jedynie zakup kilku zawodników będących gwiazdami z Niemiec. Rozumiecie? Wykupują kilku dobrych zawodników ze słabszych niemieckich klubów i te kluby już im nie podskoczą (przynajmniej w 80% by tak było). Dla Kamila lepiej byłoby pozostać w Wiśle, która miałaby szanse na kolejną dobrą serię w Pucharach, bo przecież jeśli nie LM, to UEFA stoi otworem! Wydaje mi się, że Kosowski poszedł do Kaiserslautern skuszony jedynie pieniędzmi a nie poziomem sportowym drużyny. Chciałby, aby było inaczej...

Marcin Kuźba miał specyficznie skonstruowany kontrakt z Wisłą. Otrzymywał od niej jedynie premie za wygrane mecze. Cały kontrakt płacił mu z własnej kieszeni francuski biznesmen polskiego pochodzenia (były prezes Lausanne Sports) Waldemar Kita. Widocznie prezesi krakowskiego klubu chcieli pójść na łatwiznę i przedłużyć umowę na dotychczasowych warunkach. Nie dziwię się więc piłkarzowi i jego menedżerowi, że wybrali znacznie korzystniejszą ofertę z Olympiakosu Pireus. Piłkarz, który zdobył podczas jednego sezonu 21 bramek powinien być traktowany "po ludzku", nie może być tak, że rozmowy o przedłużeniu kontraktu prowadzi z nim trener zespołu!

Bramkarz to kolejny problem mistrza Polski. Kto mi powie, jak się nazywał ostatni DOBRY bramkarz tego klubu w ostatnich latach? Ja sam nie pamiętam. Bo zarówno Szczęsny, Sarnat, Piekutowski jak ostatnio Hugues prezentowali poziom co najwyżej średni. Dziwić może zatem, że zespół, który ma ambicje gry w fazie grupowej Champions League nie ma porządnego bramkarza i nie stara się go pozyskać! Spójrzmy, kto dziś może walczyć o miano pierwszego bramkarza. Jest tylko dwóch kandydatów: Adam Piekutowski i nowo pozyskany z Górnika Zabrze Michał Wróbel. Rywalizację (jestem tego pewny na 100,1 %) wygra ten pierwszy. I co wtedy? Wątpię, by statyczny Piekutowski miał jakieś szanse w konfrontacji z zawodnikami jakiegoś utytułowanego klubu, który Wisła może wylosować jako rywala w trzeciej rundzie eliminacji.

Zaskakuje również wybór następcy Kosowskiego na lewej pomocy. W trakcie sezonu dużo się mówiło, że może nim być np. Marek Zieńczuk z Amiki. Tymczasem został nim (naprawdę się tego nie spodziewałem) Brazylijczyk Brasilia z Zagłębia Lubin. Naprawdę, nie było już nikogo lepszego. I możesz Sly mówić, że może Amika nie chciała sprzedać Zieńczuka, że może ten klub nie chciał sprzedać xxx, ale licząc się ze stratą "Kosy" trzeba było rozpocząć poszukiwania znacznie wcześniej, nie robiąc takiego łapu-capu. Poza tym Brasilia już kiedyś był próbowany w Krakowie i zupełnie się nie sprawdził.

Odszedł Kosowski - jeden skrzydłowy, a możliwe jest też, że niedługo będzie się trzeba pożegnać z innym. Kalu Uche jest mocno kuszony przez Ajax Amsterdam. Szczerze mówiąc, nie podoba mi się to, co on robi. Zachowuje się jak rozkapryszona panienka. Twierdzi, że nie wie, czy jeszcze kiedykolwiek zagra w Wiśle, że klub rujnuje mu karierę. Wstyd! Wisła dała mu ogromną szansę, wykupując go z rezerw Espanyolu Barcelona, a on teraz olał swoich pracodawców i stwierdził, że chce do Amsterdamu.

Podsumowanie artykułu będzie naprawdę krótkie. Czarno widzę występy Wisły w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wskutek konfliktów trawiących tę drużynę (część z nich na pewno zażegnano pozbywając się Kosowskiego), Wisła może przegrać, potem stracić np. Kalu Uche (prezesi stwierdzą, że nie jest im potrzebny, skoro nie awansowali do LM), kolejne kilka porażek, poleci kilka głów...

backsider
backsider@o2.pl