Morikawa
bohater niezależny do systemu L5K
Wysoki. Bardzo wysoki mężczyzna w trudnym do określenia wieku. Długie, czarne włosy w nieładzie rozsypane na ramionach. Twarz o nieprzyjemnym wyrazie, poorana drobnymi zmarszczkami. Oczy czarne niczym węgle. Brązowe, wypłowiałe kimono. Stara katana z wytartą rękojeścią, zatknięta za obi. Dłonie wielkie niczym bochny chleba. Bose stopy, brudne od kurzu i pyłu. Podróżny tobołek przerzucony przez plecy. Tak wygląda Morikawa.
Następny okres jest nazywany Złotym Wiekiem, choć trwał ponad sześćset lat. W ciągu tego długiego fragmentu w dziejach, Nazin-Barad rozkwitł. Stał się prawdziwym cudem, jakiemu dorównać mogły jedynie słynne Ankhar. Sale pokryte srebrem i złotem mające powierzchnię małych wsi, ogromne sztolnie, kryjące w swych przepastnych wnętrzach bogactwo o jakim inni władcy mogli tylko śnić, wieże strażnicze, mogące pomieścić całe setki żołnierzy, no i wreszcie największy z cudów: wznoszący się ponad miastem, przeogromny most, którego odnogi miały długość sześciu kilometrów każda ( albowiem most łączył wszystkie trzy szczyty Tamulgabadu ). Każdy, kto się na nim znalazł miał widok na całe, leżące w dolinie i na zboczach góry, miasto. Na tronie zasiadali następcy Khamud-Dima, a ich poddani z dumą patrzyli na swą wielkość.
Morikawa jest roninem. Prawdziwym roninem. Nigdy nie należał do żadnego z klanów. Mony, insygnia i rodzinne pozdrowienia traktuje z lekceważeniem. Prowadzi to często do rozlewu krwi. Morikawa nie boi się walki, nie jest jednak głupcem. Potrafi ocenić sytuację i wie, kiedy lepiej zatrzymać słowa gromadzące się na końcu języka. Dlatego wciąż żyje. Ale nie tylko dlatego.
Morikawa trzy razy był już w grobie. Został trzykrotnie pogrzebany przez tych, co uznali go za martwego. Za każdym razem jednak powracał do świata żywych. Nigdy go zresztą tak naprawdę nie opuszczał, bowiem zabić Morikawę jest trudno.
Morikawa od urodzenia nosi w sobie skazę Krain Cienia. Specyficzną skazę. Jego organizm regeneruje się w bardzo szybkim tempie. Rany, które pozbawiłyby życia niejednego samuraja, zasklepiają się na nim po kilku godzinach, a goją się całkowicie po kilku dniach. Nawet kiedy wydaje się, że jego ciało jest martwe, iskierka życia tli się w jego zakamarkach. To zasługa krwi, skażonej Cieniem.
Matka Morikawy została niegdyś zgwałcona przez półdemona-półczłowieka, podczas najazdu hordy Fu Lenga na ziemie Jednorożca. Wszelkie próby spędzenia płodu spełzły na niczym. Dziecko urodziło się całe i zdrowe. W ten sposób Morikawa przyszedł na świat.
Matka, samuraj-ko bez nazwiska, podjęła się wychowywania malca. Wpoiła mu dość specyficzne zasady bushido, nauczyła walczyć. Kiedy umierała, przekazała chłopakowi swój miecz, ze słowami „To twój honor, synu. Nie daj go sobie odebrać”. Morikawa do dziś wierny jest przykazaniu matki.
Czarnowłosy ronin podróżuje samotnie. Nie wchodzi nikomu w drogę, ale i nie ustępuje z niej nikomu. Nie gardzi uczciwą pracą, nawet jeżeli oznacza to pomoc chłopom przy żniwach. Nigdy nie splamił się kradzieżą czy oszustwem.
Bushido traktuje dość specyficznie, by nie rzec: wybiórczo. Za nic ma etykietę i słowne gierki. Zawsze stawia sprawę jasno, czasem na ostrzu miecza. Jest małomówny, odzywa się tylko w razie konieczności. Jeśli już z kimś rozmawia, czyni to jak równy z równym. Jeśli chce komuś okazać lekceważenie, obrazić go i znieważyć, potrafi odwrócić się i odejść w połowie rozmowy. Jedyny autorytet jaki uznaje to bogowie i duchy przodków. Wierzy, że tylko opieka Fortun i życzliwy wzrok Amaterasu chronią go przed wpływem Skazy Cienia. Dlatego w każdej świątyni zostawia choć symboliczny datek, w każdej kaplicy zatrzymuje się chociaż na krótką modlitwę. Morikawa wie, że któregoś dnia umrze, prędzej czy później. W głębi duszy obawia się tej chwili, nie będąc pewnym, czy jego duch trafi pomiędzy przodków, czy też poprzez noszoną od urodzenia skazę dostanie się w szpony Fu Lenga. Jest to jedyna rzecz, której Morikawa naprawdę się boi.
Morikawa – prawdziwy ronin
34 lata, 187 cm wzrostu, 100 kg wagi
Ziemia: 4
Ogień: 4
Powietrze: 4
Woda: 4
(wszystkie cechy równe 4, za wyjątkiem Refleksu: 5)
Rany: 64
Umiejętności: Polowanie 1, Szczerość 1, Wiedza o oni 1, Jujitsu 2, Kenjitsu 4, Łucznictwo 1, Obrona 3, Taktyka 1, Wysportowanie 1, Zapasy 1, Skradanie się 1
Zalety: Oburęczność, Ogromny, Potęga Ziemi (8), Wyczucie kierunku
Wady: Ronin, Mroczna tajemnica (o swoim pochodzeniu), Przekleństwo Benten, Zła reputacja
Skaza Krain Cienia: Demoniczna krew – skaza, niewidoczna na pierwszy rzut oka. Jej działanie polega na tym, że nawet najcięższe rany Morikawy goją się w niesamowitym tempie. W mechanice odpowiada to jednemu punktowi ran na godzinę. Nawet, kiedy żywotność ronina spadnie poniżej zera, chociaż jego ciało wygląda jak trup, nadal żyje i leczy się. Morikawa nie jest jednak nieśmiertelny: poćwiartowanie go lub spalenie rzeczywiście go zabije. Podobnie, odcięte kończyny nie odrosną, a jedynie mogą się połączyć z ciałem, jeśli na odpowiednio długi czas zostaną przytknięte do właściwego miejsca.
Ekwipunek: Stara podniszczona katana (3z2) o klindze wielokrotnie ostrzonej, niskiej jakości kimono, ubogi zestaw podróżny (pałeczki, drewniana miska, koc, hubka i krzesiwo), drewniany, ażurowy medalionik na rzemieniu na szyi, bambusowa tubka z pieniędzmi (zwykle k10 bu, z czego połowa w srebrze, połowa w miedzi
Sugestie dla Mistrza Gry:
Morikawa może stać się zarówno towarzyszem jak i przeciwnikiem drużyny. W obu wypadkach będzie nie lada problemem. Jego zła reputacja sprawia, że nie wszędzie jest mile widziany i chociaż nie ciąży na nim żaden wyrok, któż zechce podróżować z brudnym dryblasem o spojrzeniu głodnego ogra? Natomiast jako przeciwnik może doprowadzić drużynę do lekkiej psychozy, kiedy dwa dni po zabiciu i pochowaniu wejdzie do karczmy, gdzie siedzą bohaterowie i, obrzucając ich grobowym (dosłownie i w przenośni :) wzrokiem, zamówi czarkę sake.
Jego współczynniki czynią go trudnym przeciwnikiem w walce, mimo że nie nosi zbroi. Nie jest wszakże nieśmiertelny. Czasem nie zaszkodzi więc oszukać nieco na rzutach, by Morikawie po raz kolejny udało się umknąć śmierci. Zwłaszcza jeśli przyczyni się to do uatrakcyjnienia fabuły. Dobrze jest też nie pozwolić graczom na takie pomysły jak palenie zwłok, czy ćwiartowanie. Oczywiście, szanujący się samuraj nie zajmuje się tak hańbiącymi czynnościami, ale nuż zechce patrzeć eta na ręce? Trzeba tak zakręcić fabułą, żeby Morikawie nieco pomóc. Z pewnością będzie za to wdzięczny. :)
Jak odgrywać Morikawę?
Propozycja przygody (W/K/U):
W: Ze świątyni w mieście skradziono święty posążek. Ostatnią widzianą osobą w sanktuarium był wysoki, czarnowłosy ronin (Morikawa). Daimyo lub Szmaragdowy Namiestnik wyznacza bohaterów do pościgu za świętokradcą.
K: Podczas postoju nad potokiem dostrzegają młodego samuraja z klanu Żurawia, golącego głowę. Białe włosy wrzuca do wody. Zagadnięty, odpowie że postanowił zostać mnichem.
W przydrożnej gospodzie dochodzi do spotkania. Morikawa odrzuca oskarżenia, doprowadzając do walki. Zostaje „zabity”. Nie ma przy sobie posążka. Dwa dni później pojawia się przed bohaterami, domagając się wyjaśnień. Sam też może wyjaśnić co nieco...
Ronin wychodząc ze świątyni minął się z wchodzącym Żurawiem. Morikawa gotów jest przysiąc, że jego włosy były świeżo farbowane. Niby nic, ale... jego opis odpowiada dokładnie „mnichowi” znad rzeczki.
U: Pogoń za prawdziwym świętokradcą. Jak będzie wyglądała, jak się zakończy, kim okaże się złodziej, czy posążek zostanie odzyskany, zależy tylko od MG.
Czeski
czeski@rpg.pl