Warzone
Chyba każdy z Was słyszał kiedyś o figurkowych systemach bitewnych, a jeśli
nie, to najwyższy czas odrobić zaległości. Hobby to staje się w naszym kraju
coraz bardziej popularne, rozgrywane są turnieje, powstają rozmaite
zrzeszenia graczy. Wszystkim, którzy spotykają się z tym zagadnieniem po raz
pierwszy, należy się trochę wyjaśnień.
Na pierwszy rzut oka rozgrywka wygląda jak zabawa plastykowymi żołnierzykami na stole, czy podłodze, co często naraża dorosłych graczy na złośliwe uwagi. Gdy jednak przyjrzymy się
wszystkiemu z bliska, okaże się, iż pierwsze wrażenie w mig znika, w miarę
jak poznajemy skomplikowane zasady rządzące grą.
Wszelkie modele biorące udział w rozgrywce są samodzielnie pomalowane i często nawet nieco zmienione przez graczy. Stają się przez to czymś unikalnym, świadczącym o
indywidualności autora. Niekiedy nie można się oprzeć wrażeniu, iż mamy
przed sobą nie plastykowych lub ołowianych bohaterów, lecz prawdziwe dzieła
sztuki (zdarza się, iż półtoracentymetrowe figurki posiadają takie detale,
jak źrennice!).
Najpopularniejszym, lecz także i jednym z najdroższych systemów jest
Warhammer Fantasy Battle firmy Games Workshop i jego przyszłościowe odmiany
(Warhammer 40000 i Epic 40000). Wysoka cena podręczników i figurek odstrasza
jednak wielu fanów tego typu zabawy.
Chciałbym zwrócić waszą uwagę na zupełnie inny system, którego autorem jest znana firma Target Games. Warzone, bo o nim mowa, jest o wiele bardziej atrakcyjny pod względem cenowym od
produktów spod znaku Games Workshop. Aby zacząć zabawę należy zaopatrzyć się
w podręcznik podstawowy (ponad 140 kolorowych, bogato ilustrowanych stron,
ok. 85 zł.) i kilka figurek (średnio 6-15 zł.), lecz o wiele mniej, niż w
przypadku wspomnianych poprzednio systemów konkurencyjnych. Z czasem warto też zakupić dodatki zawierające nowe zasady i postacie.
Wielu rolplejowcom i karciarzom Warzone obiło się o uszy za sprawą fabularnych Kronik Mutantów i gry karcianej Doom Trooper, osadzonych w tym samym universum. A świat ot
mroczny, bezwzględny, pozbawiony nadziei. Ludzkość podzielona na tzw.
korporacje, opuściła swą rodzinną planetę, wyeksploatowaną do granic
możliwości i rozpoczęła exodus ku gwiazdom. Wkrótce rozgorzały
pierwsze wojny o nowo podbite tereny. Odkopane na dziesiątej planecie układu
słonecznego artefakty uwolniły nieznaną do tej pory siłę - legion Ciemności.
Do walki z nią stanęło prześwietne Bractwo, organizacja religijna, której
członkowie posiedli wiedzę i moc niezbędną do stawienia czoła nowemu
zagrożeniu. Rozgorzała totalna wojna, w której ludzkość walczy o
przetrwanie, co nie przeszkadza jej jednak w prowadzeniu wewnętrznych
zatargów i waśni.
Bractwo stara się zapanować nad całym tym rozgardiaszem, ale nawet ono czasem
jest bezradne w obliczu pożogi i zniszczenia, jakie wszędzie sieją potężne
armie.
No cóż, fabuła może nie aspiruje do super oryginalnych, ale zapewniam
Was, że już po przeczytaniu pierwszych kilku stron przestaniecie zauważać
rodzinę, a o komputerze zapomnicie na długo. Warzone należy do gatunku
technofantasy, w którym najnowocześniejsza broń ściera się z mieczem i
magią, w którym kamizelki kuloodporne zamieniono na potężne pancerze-zbroje,
okryte powiewającymi na wietrze szatami. Miejsce dawnych państw zastapiły
korporacje. Pracownicy danej korporacji stają się automatycznie jej
obywatelami, ponadto odpowiada ona za takie dziedziny życia, jak opieka
zdrowotna, zapewnienie bezpieczeństwa, czy edukajcę. Armie korporacyjne
posługują się najczęściej sprzętem własnej produkcji, co różnicuje ich
taktykę i możliwości. Nie ma senstu przytaczać jakichkolwiek zasad rządzących
rozgrywką, bo zajęło by to zbyt wiele miejsca nie dając w miarę wyrazistego
obrazu sytuacji. Nie znaczy to bynajmniej że są one bardzo zagmatwane i
niezrozumiałe. Wręcz przeciwnie - reguły rządzące walką są bardzo elastyczne
i nastawione na szybką, dynamiczną rozgrywkę. Postaram się teraz opisać
pobieżnie wszystkie strony konfliktu.
KORPORACJE:
Kapitol
Już na pierwszy rzut oka Kapitol kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi. Jego
żołnierze to niestrudzeni obrońcy wolności i demokracji, niezmiernie silni,
dumni, o ostrych rysach twarzy i potężnej postawie przypominającej
popularnych amerykańskich aktorów. Te przyszłościowe wersje Rambo posługują
się bronią o wyraźnie amerykańskim rodowodzie jak np. M516, M50 czy CAR24.
Również kolorystyka, emblematy, czy niektóre nazwy (Wolni Marines),
pozbawiają wszelkich wątpliwości, że mamy do czynienia z wojakami Wuja Sama.
Chlubą armii są siły powietrzne, a piloci należą do wojskowej elity i cieszą
się specjalnymi względami (widać pewne zafascynowanie Top Gun). Władza w
Kapitolu sprawowana jest wedle najlepszych demokratycznych wzorców, a na
czele korporacji stoi prezydent.
Bauhaus
Jeśli wiecie, jak wygląda Cesarstwo w Warhammerze, to nie będziecie mieli
problemu z zaszufladkowaniem następnej megakorporacji, Bauhausu. Wszystko
jest tu wykonane z niemiecką precyzją. Wysokiej jakości broń (MP 105,
Pancerknacker, PSG 99) i pancerze prawie się nie psują, a żołnierze są
doskonale wyszkoleni, dzięki czemu potrafią dostrzec najmniejsze słabe
punkty przciwnika.
Władzę sprawuje oligarchia szlachecka. Także wszyscy oficerownie posiadają tytuły. Kariera wojskowa jest dla obywateli najwyższym celem i zaszczytem. W korporacji tej obowiązuje ścisły kodeks honorowy. Bahaus poniósł jedne z najcięższych strat w walce z Legionem Ciemności.
Mishima
Wojownicy Mishimy to przede wszystkim samuraje, którzy nigdy nie rozstają
się ze swoim mieczem ceremonialnym. Taki miecz, raz wyjęty z pochwy, musi
zasmakować krwi, zanim do niej wróci, w innym wypadku jego właściciel okryje
się hańbą. Trzeba wiedzieć, że honor jest dla samurajów rzeczą
najważniejszą, jego utrata jest gorsza od śmierci, natomiast śmierć na polu
chwały jest najwyższym wyróżnieniem.
W szeregach Mishimy możemy też spotkać legendarnych siewców śmierci, na sam widok których nawet najodważniejsi biorą nogi za pas. Siewcy są szkoleni praktycznie od dziecka i potrafią się
posługiwać prastarymi, mitycznymi mocami. Niestety, broń i wyposażenie
Mishimy nie stoją na wysokim poziomie i nastręczają wielu problemów w walce.
Imperial
Imperial to swoisty mariaż wpływów kultury angielskiej i szkockiej. Jest to
wprawdzie korporacja bardzo mała, ale nad wyraz agresywna i zaborcza o
wyraźnie militarnej strukturze. To ona pierwsza rozpoczęła podbój i
zasiedlanie nowych terenów. To także jej żołnierze obudzili pozostający w
uśpieniu Legion Ciemności.
Imperialczycy są bardzo ofiarni i biją się do ostatniej kropli krwi, do ostatniego naboju. Ich niektóre oddziały w ogóle nie ulegają panice i nie uciekają z pola bitwy. Z oddziałów wojskowych wyróżniają się Krwawe Berety (komandosi szkoleni do walki w dżungli) oraz
Wilki (grupy wyrzutków okrytych wilczymi skórami, z pomalowanymi w barwy
wojenne twarzami, któzy w ogromnym szale bitewnym tną naokoło swymi
dwuręcznymi mieczami).
Cybertronic
Ta korporacja powstała jednej nocy, dzięki nie do końca legalnym, potężnym
transakcjom finansowym. Cybertronic posługuje się najnowocześniejszą bronią.
Jego żołnierze to cyborgi, lub pół-ludzie, pół-maszyny. Dzięki wszczepionym
inplantom wszyscy obywatele Cybertronicu są odporni na działanie wszelkiej
magii.
Korporacja ta jest podejrzana o potajemne sprzyjanie Armiom
ciemności. Także wysiłki Cybertronicu na rzecz stworzenia sztucznej
inteligencji są uważane za wyklęte ze względów etycznych.
Mamy też i kartel, międzykorporacyjną organizację mającą na celu mediację pomiędzy zwaśnionymi stronami i wspólną walkę z Legionem Ciemności. Obecność Bractwa w szeregach Kartelu nie uchroniła go jednak przed tak niechlubną działalnością, jak np. nielegalny handel bronią.
Bractwo
Nie tylko organizacja religijna niosąca światło nadziei w ciężkich czasach.
Bracia dysponują także potężnym przemysłem wojskowym i doskonałą armią. W
podziemiach wielkich katedr pracują bez ustanku setki uczonych, którzy poprzez
stałe kronikarstwo i badanie przeszłości starają się dojść do prawdy.
Tajemniczy mistycy cały czas wertują księgi w poszukiwaniu nowych, coraz
potężniejszych zaklęć, dążą do duchowej doskonałości. Mogą się oni posługiwać
Sztuką (taki odpowiednik magii), dzięki czemu mają wgląd w umysły wszystkich
śmiertelnych, potrafią siać strach i panikę, dodawać odwagi swoim
żołnierzom, tworzyć pola siłowe, stawiać ściany ognia, teleportować się oraz
neutralizować działanie Mrocznej Harmonii.
Święci wojownicy to elitarna formacja militarna Bractwa, której członkowie, dzięki Sztuce i sile umysłu w ogóle nie ulegają mocom ciemności. Inkwizytorzy zaś, działając w
konspiracji starają się ukrócić wszelkie przejawy herezji i próby
dopomożenia Legionowi Ciemności w jego niecnych planach. Bracia zawsze mają
przy sobie Księgę Prawa, w której zawarto wszelkie najwyższe zasady i
wartości, którym powinni być wierni ludzie.
Legion Ciemności
Apostołowie Ciemności od niepamiętnych czasów poszukiwali dojścia do naszego
świata, ale otworzyły je dopiero nieostrożne kroki ludzi na Neronie -
dziesiątej planecie układu słonecznego. Od tej pory, Ciemność uwolniona od
starożytnych więzów rozpoczęła niszczenie i plądrowanie ludzkich światów.
Skłócona ludzkość nie mogłą dać jej rady. Polegli ludzie byli tylko
zamieniani w Ożywieńczych Legionistów, zasilając mroczne armie. Legion
znalazł też wyznawców pośród ludzi, których skusiły moce Mrocznej Harmonii
(rodzaj magii). Wkrótce Apostoł Ciemności zagościł w sercach wielu obrońców
ciemności.
Na wszystkich najważniejszych planetach utworzono cytadele,
fabryki śmierci, które opierają się wszelkim atakom ludzi. Do końca nie
wiadomo, co znajduje się w ich wnętrzu, którzy stamtąd wrócili opowiadali
rzeczy tak okropne, że nie można ich sobie nawet wyobrazić...
Tak przedstawia się krótki (tak naprawdę baaardzo krótki) zarys systemu
bitewnego Warzone, który jest moim zdaniem, jednym z najlepszych na rynku.
Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę was zainteresować tym nowym
popularnym hobby, bo wierzcie mi, że zabawa jest wyśmienita, i o stokroć
lepsza niż to, co oferują nam szklane ekrany monitorów.
Łukasz Bonczol