Mika - czyli relacja z pewnego dnia.




Mika - niezwykły zwierz...

Zacząłem od tytułu "niezwykły zwierz". Dlaczego? Może dlatego że różni się Ona od opisywanych tu zwierząt. Sam pamiętam mój debiut, gdy opisywałem tu Miśka. Inni opisywali swoje króliki, kotki, psy. Ja dzisiaj opiszę wam konia! Może nie samego konia, bo przecież "koń jaki jest każdy widzi", będzie to relacja z pewnego ciekawego dnia.

Niedzielny ranek zaczął się jak każdy inny. Rano śniadanie i nauka. Wtem mój telefonik rozbrzmiał wesoło sygnałem otrzymywanego smsa. To wiadomość od koleżanki - jej rodzice są właścicielami Miki. "Organizujemy konną imprezę. Zapraszamy!!!". Niewiele myśląc wsiadłem w swego bolida marki Fiat 126p i jazda. Wprawdzie tytułową przejażdżkę miałem obiecaną już od dawna, ale myślałem raczej że było to tylko zapewnienie z grzeczności. Rzeczywistość jednak okazała się inną, a ja stanąłem oko w oko z przezaczeniem.

Krótki instruktaż dotyczący wsiadania, i hop. Za pierwszym razem o mało co nie spadłem z drugiej strony. Za drugim było już lepiej:). Jako nowicjusz jeździłem oczywiście na uwięzi, ale emocji i tak było co nie miara, zwłaszcza gdy prowadząca mnie koleżanka stwierdziła - "Grzesiek, jestem młodsza od Ciebie a szybciej śmigam" i "jeździsz jak dziewczyna:)" po czym nieco podkręciła tempo. Sama przejażdzka skończyła się szczęśliwie dla mnie choć nastęnego dnia koszmarnie bolały mnie nogi powyżej kolan, ale jak zapewniała mnie znajoma - "reakcja prawidłowa". Skoro więc jest dobrze, nie będę protestował.

To była moja pierwsza przejażdżka na brązowym koniku, zwanym Miką. Potem była jeszcze Dobrawa, Maracana i inne jednak ten sentyment pozostaje. Już po skończonej jeździe ludzie zajmujący się organizacją całej imprezy stwierdzili że jako "nowy kowboj", a taki mają tu zwyczaj, muszę napić się końskiwgo mleka po czym wydoili Mikę, gdyż niedawno powiła ona małego. Mleko jak mleko, podobne do krowiego, troszkę tylko jakby bardziej rozwodnione i mniej słodkie. W sumie smakowało podobnie jak ciepła woda i trochę krowiego mleka.

Podczas tej krótkiej, ale jakże sympatycznej jazdy dowiedziałem się też kilku ciekawych rzeczy. Wiedzieliście np. że nie wolno podchodzić do konia "od tyłu" - może kopnąć. Po skończonej jeździe należy mu podziękować - choćby klepiąc po szyji. Między bajki też możecie włożyć historyjki typu - pociągniesz za lewe ucho- pojedzie w lewo, pociągniesz za prawe - pojedzie w prawo. Zdziwicie się ale albo coś pomieszałem, albo nie... Z koniem jest nieco inaczej niż z samochodem - chcąc skręcić w lewo lejce ściąga się na prawo i vice versa...

Z tego miłego dnia pozostało mi zdjęcie na koniku, i duuuuużo super wspomnień i tu dziękuję osóbce bez której byłoby to niemożliwe, oraz Mice która potraktowała mnie wyjątkowo łagodnie:).

Grzesiek


MENU

Wstęp
Schronisko
Artykuły
Klinika
Linki
Wasi pupile
Wywiady
Konkurs
Leksykon
Listy
Redakcja
Współpraca
Powrót do AM