Les articles:)


Wolny, jak...  |    Historia pewnej rośliny  |   (bez tytułu)  |   Goryle  |  



(bez tytułu)

Las. Odwieczna tęsknota za naturą, za kontaktem ze zwierzętami. Głównie objawia się to u mieszkańców miast. Stąd może trzymane w domach psy, koty, chomiki, czy akwaria z rybkami. Ale las, czy przyroda w ogóle to nie tylko zwierzęta. To również - a właściwie przede wszystkim, bo w przeważającej części - rośliny. Zarówno wielkie, dostojne dęby, jak i te małe, pospolite wręcz trawy, polne kwiaty i inne, określane pogardliwym mianem "chwasty". Ale też tajemnicze, tropikalne - niektóre na pozór (na pozór, bo żeby zaszkodziły, trzeba dość sporo ich zjeść, a kto by jadł coś tak niesmacznego?) niebezpieczne, jak difenbachia - krzew i drzewa, czy budzące podziw wolą przetrwania, często niepozorne, choć tajemnicze i piękne - kaktusy.

Czy, będąc kiedyś na wycieczce w lesie lub na spacerze po łące, wśród rodowitych okazów flory, zastanawialiście się, co na swoich parapetach trzymają mieszkańcy tropików? Nie, nie są to na pewno "nasze", Polskie rośliny. Te do życia potrzebują odpoczynku zimowego, czyli krótkiego dnia i ujemnych temperatur.

Uprawa roślin w mieszkaniu jest chyba tak długa, jak historia samych mieszkań. Na początku hodowano je z potrzeby, głównie zioła lecznicze, czy rośliny przyprawowe (dziś jeszcze - kanapka z własnoręcznie "uprawianą" rzeżuchą - "pyszna pyszność"). W Mezopotamii, w Babilonie. Trzymali kwiaty w domach Majowie i Aztekowie. Albo, jak dowodzą malowidła - w starożytnym Egipcie. A wielbiący piękno Grecy i Rzymianie? Czy hodowali rośliny tylko dla ich przydatności, czy też i dla ozdoby? Przyozdabiano domy przecież już wtedy, "majono" je, by oddać cześć Florze, ale i po to, by mieć w domu "kawałek natury". Chiny i Japonia - jeszcze dziś żywe są siedemsetletnie nawet okazy bonsai. Choć wnoszone do domu na krótko, tylko na specjalne okazje, to jednak bezsprzecznie są roślinami doniczkowymi.

Główny rozwój hodowli i uprawy roślin w domu nastąpił wraz z podróżami zamorskimi. Dopiero wtedy zaczęto przywozić te najciekawsze dla nas, bo egzotyczne kwiaty. Powoli je aklimatyzowano do warunków, jakie u nas zastaną. Uszlachetniano, "tworzono" nowe odmiany i rasy. Ale nadal przy wyborze roślin do uprawy wciąż jeszcze decydują warunki, jakie możemy im stworzyć w naszych mieszkaniach.

A sama nazwa "kwiaty doniczkowe"? Przecież nie wszystkie z naszych parapetowców kwitną. Ale do niedawna jeszcze w domach przeważały właśnie te kwitnące. Związane to było z ogrzewaniem (piece kaflowe) i oświetleniem. Niektóre rośliny, by zakwitły, potrzebują dnia o odpowiedniej długości (np. Wilczomlecz Piękny - inaczej: popularna Gwiazda Betlejemska, czyli Poinsecja, by zakwitła [to kolorowe, to są przykwiatki, nie kwiat, czy liście], potrzebuje ok. 15 st.C i dnia krótszego, niż 10 - 8 godzin). Wystarczy, by w pokoju dłużej świeciła lampka, żeby niektóre z naszych okazów nie mogły zakwitnąć. Na kwitnięcie ma też wpływ zbyt wysoka temperatura panująca w mieszkaniach (za ciepło? Nie kwitnę!). W zamian stałe (zimą) ogrzewanie umożliwiło hodowlę niektórych bardziej ciepłolubnych, ale raczej ozdobnych z liści, roślin.

Ta tęsknota za naturą, więc i dbanie o naszych - zwierzęcych i roślinnych - lokatorów, bardziej objawia się zimą. Latem każdy ma - w mniejszym, lub większym stopniu - kontakt z przyrodą "na żywo", zapomina z tego powodu często o podopiecznych. A w tym okresie bardziej niż w zimie, potrzebują zwiększonej opieki. Zwierzęta - zawsze pełnej miski z wodą, te długowłose - szczotkowania, psy - spacerów. A rośliny? Teraz mają "swój czas", pełnię wegetacji, czyli okres intensywnego wzrostu. Wiąże się z tym zwiększone zapotrzebowanie na wodę i - o czym często zapominamy - na nawozy. Nawozy, bo mała ilość ziemi w doniczce nie zawsze zapewni odpowiednią ilość pokarmu kwiatom.


pan_T.A.Rej


MENU

Wstęp
Schronisko
Artykuły
Klinika
Linki
Wasi pupile
Wywiady
Konkurs
Leksykon
Listy
Redakcja
Współpraca
Powrót do AM