Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Caleb ::::

Dom



Od paru tygodni męczyły mnie bóle głowy. Mój lekarz powiedział mi, że to przez stres i nawał pracy. Cóż ostatnio i może miałem sporo problemów z wydaniem mojej książki, ale to chyba nie był powód tej okropnej migreny, która doprowadza mnie już do szaleństwa. Jednak za radą mojego lekarza postanowiłem, że pojadę gdzieś na wakacje. Długo się zastanawiałem nad miejscem mojego wyjazdu, ale w końcu wybrałem małe miasteczko o nazwie Payn Hill. Mieściło się ono ponad 300 kilometrów na wschód od Seatle. Wynająłem tam niewielki dom zaraz koło jeziora. Chciałem odpocząć, więc mój dom było oddalony od miasteczka niecałe dwa kilometry. I już nie mogłem się doczekać, kiedy tam dojadę. Moim niebieskim Fordem Focusem jechałem przez piękne okolice stanu Washington. Po lewej rozlewały się wspaniałe jeziora, które odbijały promienie zachodzącego już słońca. A po prawej rozciągał się wielki las, który towarzyszył mojej podróży już kilka godzin. Gdy byłem mały zawsze chciałem być leśniczym i wszystkie chwile spędzać w lesie ze zwierzętami. Jednak w szkole średniej odkryłem swoje prawdziwe powołanie - pisanie. Teraz mam już 35 lat i przez ten czas zdążyłem napisać kilka powieści oraz opowiadań. Niestety wiele pieniędzy za to nie dostawałem, ale jakoś wyżyć się dało. Czasami chciałem tak jak King zarabiać wielkie miliony. Ale cóż, on jest wielkim pisarzem, a ja tworzę mierne horrory, których nikt nie chce czytać. I jeszcze ta cholerna migrena - czuję jak doprowadza mnie do obłędu. Wczoraj, gdy spałem w tym zapyziałym motelu zbudziłem się cały spocony. Pamiętam, że śniły mi się okaleczeni ludzie i płacz dzieci. Nawet, kiedy się przebudziłem nadal słyszałem płacz dzieci, a może to moja psychika? Pewnie po raz kolejny zaigrała sobie ze mnie. Powoli zacząłem się zbliżać do celu mojej podróży, słońce już prawie całe zaszło, przez co robiło się coraz ciemniej. W końcu zobaczyłem dom, w którym miałem spędzić najbliższy tydzień. Zaparkowałem przed na rozległym parkingu przed frontowymi drzwiami. Na około domu rosło sporo wysokich drzew, które poruszały na boki, gdy wiatr zawiał mocniej. Dokładnie oglądnąłem cały dom - myślałem, że za taką cenę będzie mniejszy. A wyglądał on jak dworek z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Aby dojść do głównych drzwi należało przejść przez masywny ganek, którego dach podtrzymywały dwie bliźniacze kolumny. Gałęzie delikatnie uderzały w okna na pierwszym piętrze. Drzwi otworzyły się bez większego problemu. Kiedy wszedłem do środka szybko odnalazłem przełącznik i zaświeciłem światło. Pierwsze, co przykuło moje oczy to wielkie schody, które prowadziły na pierwsze piętro. Cały hol był pomalowany na wyblakłożółty kolor. Wróciłem do samochodu po walizki, z którymi ruszyłem na górę prosto do mojej sypialni. Jakie było moje zdziwienie, gdy w sypialni zauważyłem piękne, duże łóżko. Szybko odłożyłem dwie walizki na ziemię i poszedłem sprawdzić jak miękkie jest moje nowe miejsce do spania. Okazało się wręcz idealne: nie za twarde ani nie za miękkie. W tym momencie pożałowałem, że nie zabrałem ze sobą Jenifer. Wszystkie ubrania włożyłem do pięknych szaf zrobionych z brązowego drewna. Nagle odczułem znane mi uczucie w brzuchu - głód. Zszedłem na dół po wielkich schodach prosto do kuchni. Miałem nadzieję, że coś w lodówce jeszcze się znajdzie. Niestety wszystkie szafki były puste, a lodówka w ogóle nie działała. Miałem ochotę pojechać do miasteczka coś kupić, ale byłem zbyt zmęczony całodniową podróżą. Ból głowy nasilał się coraz bardziej, więc postanowiłem, że pójdę się przespać, a rano pojadę do miasteczka po zapasy. Zasnąłem może po dwóch minutach odkąd się położyłem. Jednak moja podróż w świat snów nie trwała zbyt długo, obudziły mnie gałęzie, które zaczęły bić w szybę mojej sypialni. I coś jeszcze, jakieś dziwne odgłosy, ale gdy się obudziłem od razu ucichły. Przewróciłem się na drugi bok i po raz kolejny zasnąłem.
Poranek okazał się nad wyraz piękny. Jezioro za domem może nie było duże, ale za to bardzo ładne. Ubrałem się w niebieskie jeansy oraz czarny sweter. Nawet nie myślałem nad tym by się umyć, gdyż głód doskwierał mi coraz bardziej. Szybkim krokiem ruszyłem do samochodu i prosto do miasteczka. Czułem się wypoczęty, więc mogłem sobie pozwolić na szybszą jazdę samochodem. W miasteczku byłem po niecałych pięciu minutach. Nie było ono zbyt duże, parę budynków w centrum. Jednak moją uwagę przykuł bar, do którego czym prędzej ruszyłem. Ludzie w miasteczku okazali się niezwykle mili, chodź trochę dziwnie się mi przyglądali. Zjadłem dość okazałe śniadanie i poszedłem do sklepu kupić zapasy na cały tydzień. Trochę zdziwił mnie brak dzieci na ulicach miasta, ale pewnie wszystkie były w szkole.
Cały dzień spędziłem na łowieniu ryb nad jeziorem i co dziwnie nie odczuwałem bólu głowy. Niestety nic nie złapałem, a może to i lepiej, bo co miałbym zrobić z taką rybą. Przecież nawet nie umiałbym jej przyrządzić. Gdy słońce rozpoczęło swoją wędrówkę na zasłużony odpoczynek ja też postanowiłem wrócić do domu. Znad jeziora wydawał się on jeszcze większy, bo naprawdę był wielki. Ja dostałem klucze do sypialni, a reszta pokoi była zamknięta - a muszę powiedzieć, że było ich sporo. Odkryłem, że jeszcze nie byłem w salonie, który znajdował się na lewo od głównych drzwi. Otworzyłem wielkie drzwi i szybko zaświeciłem światło. Pierwszą rzeczą, jaka przykuła moją uwagę był telewizor oraz przepiękny stary zegar. Na lewo od zegara znajdował się kominek, w którym postanowiłem rozpalić, co zajęły mi sporo czasu. Poszedłem do kuchni i wziąłem ze sobą parę piw, po czym wróciłem do salonu oglądnąć sobie telewizję. Usiadłem na wygodniej kanapie, po czym włączyłem stary telewizor. Pierwsze, co zobaczyłem to "Słoneczny patrol"; postanowiłem zmienić kanał. Niestety na kolejny leciała jakaś telenowela. Później trafiłem jeszcze na nudny program o delfinach oraz film pornograficzny - Boże, przecież dopiero jest 8 po południu - pomyślałem. Postanowiłem wyłączyć telewizor i spokojnie się rozłożyć na kanapie popijając piwo. Gdy wypiłem już wszystkie piwa wygodnie położyłem się na kanapie. Jednak nagle usłyszałem dziwny stukot na schodach i jakby jakaś postać zaglądała przez drzwi od salonu. Czyżby to już alkohol płatał mi figle? Postanowiłem, że to zignoruję. Ale po kilku minutach jakbym usłyszał czyjąś mowę i śmiech. Ktoś mówił - Jack! Przecież tak mam na imię! co się dzieje? - pomyślałem. Już więcej nie piję, ale zaraz, przecież to nie może być wina alkoholu. Znów ten śmiech, coraz głośniejszy, jakby się do mnie zbliżał. Tyle napisałem już horrorów, ale nigdy nie sądziłem, że będę bohaterem jednego z nich. Wstałem i lekko się zachwiałem. Ruszyłem przed siebie prosto do holu, ale w drzwiach stanęła dziwna postać. Jakby jakaś kobieta w czarnej sukience. Co się dzieje do jasnej cholery - czyżbym oszalał? Nie, to niemożliwe. A może to przez tą migrenę. Przetarłem oczy i postać nagle znikła. Ale śmiech nie. Zakręciło mi się znów w głowie i prawie upadłem na ziemię. Usiadłem na kanapie i poczułem "coś" za sobą. Szybko odwróciłem głowę, ale tam nic nie było. Z powrotem popatrzyłem się na telewizor i w odbiciu kineskopu zobaczyłem za mną małą dziewczynkę. Znów odwróciłem głowę - co jest do cholery, nic nie ma. Może powinienem się przespać - tak to dobry pomysł Jack - pomyślałem. Wyszedłem z salonu i nagle zamarłem: nad schodami zobaczyłem trzech wisielców. Krzyknąłem i trupy zniknęły. Ale śmiech nie. Co się tu dzieje! - krzyknąłem. Kim jesteście! - mój głos był już zachrypły. Poczułem, że uginają się pode mną nogi. Upadłem i gdy już prawie zemdlałem zobaczyłem parę postaci zbliżających się do mnie.
Rano obudziłem się w tym samym miejscu. Czułem ból głowy, pić mi się bardzo chciało, a na dodatek śmierdziało mi z ust zdechłą myszą. Co się wczoraj wydarzyło? - pomyślałem. Przecież to nie mogło być prawdziwe, ale byłem zbyt przerażony by pozostać w tym domu choćby godzinę dłużej. Szybko z sypialni zabrałem wszystkie ubrania i ruszyłem do samochodu. Pojechał do miasteczka, aby się dowiedzieć, kto mieszkał w tym domu. Ale nikt nic nie wiedział, albo udawali, że nic nie wiedzą. W barze zamówiłem duże frytki, gdy nagle podeszła do mnie młoda kobieta. Nawet ładna, blond włosy, niebieskie oczy oraz ładny nos.
- Chcesz wiedzieć, co się stało w domu, w który mieszkasz? - zapytała się miłym głosem.
- A co się w nim wydarzyło? Proszę powiedz mi? - odpowiedziałem zachrypłym głosem.
- Lepiej abyś nie wiedział. - powiedziała szybko - wyjedz stąd.
- Proszę, powiedz? - błagalnym głosem odpowiedziałem jej.
- Złe rzeczy tu się wydarzyły. Lepiej odejdź. Złe rzeczy - mówiła dziwnie histerycznym głosem.
- Co się stało? Jakie złe rzeczy?
- Wszyscy oni umarli. Tacy młodzi, nie żyją. Za młodzi. Czemu akurat oni? Za młodzi? - nie mogłem tego słuchać i wyszedłem. W jej głosie było coś bardzo dziwnego.
Jechałem bardzo szybko do domu. Jak najszybciej być w domu. Jedna myśl - dom. Co tam mogło się zdarzyć? Z moich rozmyśleń wydarł mnie klakson ciężarówki, która jechała za mną. Popatrzyłem się w tylnie lusterko i nagle przez mój mózg przebiegło szaleństwo. Jakby ktoś mnie poraził prądem. Zobaczyłem w tylnim lusterku dziewczynę z baru. Zamknąłem oczy i chyba oszalałem. Nie wiem, co się dalej działo, usłyszałem tylko huk.
Obudziłem się w szpitalu i zobaczyłem Jenifer. Dowiedziałem się od niej, że jestem u siebie w Los Angeles. Mam guza na mózgu i musisz brać lekarstwa, bo możesz mieć majaki. Widzieć rzeczy, których widzieć nie powinieneś. Lekarze powiedzieli, że nie powinno być problemu z usunięciem tego guza. Ale ja to wszystko widziałem, słyszałem - to wszystko było takie realne. Ci ludzie w miasteczku i ta dziewczyna. To było prawdziwe, a może naprawdę to był tylko wymysł mojego mózgu.


Caleb

amgry@o2.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||