|
Yuki Onna
#1
Pani Lodu delikatnie i bez pośpiechu układała lalki na wyznaczone miejsca. Najładniejszą z nich położyła na mały, kryształowy stolik. Kładąc, pieszczotliwie pogłaskała ją po kaskadzie loków.
Piękna lalka uśmiechnęła się pod wpływem pieszczoty i zeskoczyła ze stolika.
- Nazwę cię Yuki. - Lodowa Pani przyglądała się porcelanowej dziewczynce, jej czarnym rzęsom i szklącym oczom. - Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jak cię nie pokocham dostatecznie mocno znowu będziesz piękną i bezużyteczną lalką? - wskazała ręką na uśmiechnięte, martwe lalki, a Yuki zmrużyła oczy.
- Wiem, Pani. - klasnęła w dłonie, a płatki śniegu zaczęły przylegać z czułością do jej twarzyczki.
- Dobrze Yuki, możesz już pójść. - Pani uśmiechała się smutno, a srebrzyste włosy pokrył szron.
- Mogłabym? - Yuki przywarła ustami do warg Pani, która stała bez ruchu. Gdy skończyła przestraszyła się zimna jej ust.
- Pójdziesz już? - kryształowa komnata zafalowała, a mroźne powietrze uwolnione poruszyło niespokojnie czarną suknią dziewczynki.
Zostawszy sama Yuki ujęła w małe rączki czarnowłosą lalkę i zrzuciła ją na podłogę. Porcelana rozbiła się na małe kawałki, a szklące, puste oczy przypatrywały się wybiegającej dziewczynce, o dłoniach splamionych krwią współbraci.
#2
Jasnowłosa Yuki biegła szybko po przeraźliwie białym korytarzu. Stukot jej srebrnych pantofelków roznosiły samotne ściany, a echo odpowiadało jękliwie, zawsze tak samo. Nagle zauważyła, że Lodowa Pani wchodzi do ciemnej komnaty. Zaintrygowana przywarła do drzwi i przez dziurkę od klucza przypatruje się jej. Czarne metaliczne kolumny zasłaniały widok, ale władczyni nagle pojawiła się, trzymając w ręku mały obrazek. Yuki uchyliła drzwi, które zaskrzypiały żałośnie. Serce uderzało o żebra, jakby miało zamiar uciec, ale Pani niczego nie usłyszała. Na jej nieludzko pięknej twarzy pojawiła się pojedyncza łza, która po chwili zamieniła się w sopel lodu. Yuki zrozumiała, że musi zostawić Lodową Panią, bo co teraz tu widzi nigdy nie było przeznaczone do patrzenia.
- Yuki. - dziewczyna odwróciła się, a porcelanowe policzki pokryła lodowa mgła.- Yuki, chcę, żebyś wiedziała, że nie stworzyłam ciebie bez powodu. - Mroźna dama, bo tak zaczęła ją nazywać na osobności Yuki, mówiła powoli i z trudem.
- Wiem Pani, mam pomóc ci pokochać znowu, wtedy będę żyła.
- Dokładnie. Możesz odejść.- dziewczynka spojrzała niepewnie na nią i szybko spytała:
- Jak ma to zrobić Pani? Zabraniasz mi wchodzić tam gdzie ty, jadamy osobno. Widzę twój smutek i rozpacz... - Mroźna dama zesztywniała, niezniechęcona Yuki wyrzucała słowa, od których zależeć mogła jej przyszłość. - Pragnę obdarzyć cię szczęściem. Stworzyłaś mnie, a ja chce dać ci miłość, Pani...
- Zamilcz! - mała, porcelanowa dziewczynka zamilkła przestraszona. Pani spojrzała na nią, a później uśmiechnęła się przepraszająco - Mówiłam, ze możesz już pójść... Zrób to, Yuki.
#3
Yuki przypatrywała się w zachwycie pięknie zdobionemu lustru. Lustro było lśniące, skupiało znikome światło i obraz lekko falował. Drżącą ręką przejechała po tafli i z zaskoczeniem odkryła, ze było ciepłe. Kiedyś pozłacane, teraz sczerniałe ramy dodawały temu przedmiotowi jakiejś tajemniczości. Nagle Yuki przetarła szybko oczy. Tafla zawirowała, zaczęły marszczyć się jak woda, a odbicie dziewczynki zajęła młoda, jasnowłosa i zielonooka elfka.
Elfka przeciągnęła się, głośno ziewając i ukazując ostre ząbki.
- Kim jesteś? - spytała się dziewczynka.
- Elfka, a dokładniej 'prawda' w tym zamku.
- Prawda?
- Tak. Zapamiętuję zdarzenia, jakimi SĄ naprawdę, Yuki.
- Skąd znasz moje imię? - Na to elfka wytknęła język i zwęziła drapieżnie oczy.
- Ciebie tez zapamiętałam, a szczególnie twoje kłamstwa. - dziewczynka chciała zaprotestować. - Tak Yuki. Twe zapewnienia, że kochasz Panią tego miejsca, ze chcesz sprawić jej radość...
- A co miałam powiedzieć? Od tego zależy moje życie.
- Nie potępiam cię. Pani jest, jaka jest i nie można tego zmienić.
- Co jest na obrazku? - spytała Yuki przypominając sobie scenę z kryształowej, mrocznej komnaty.
- Złe pytanie. Sprecyzuj.
- Mmm, kto znajduje się na zniszczonym obrazku, że jak Pani Lodu go widzi, płacze?
- Ona. - padła szybka odpowiedź.
- Nie rozumiem.
- Czego tu nie można pojąć? - spytała zielonooka sarkastycznie - Chodzi ci o zniszczony, wyblakło-czerwony obraz z jasnowłosą piękną kobietą? Tak? - Yuki przytaknęła, chociaż nie widziała dokładnie, jak wyglądał.
- Jest to dawne oblicze Pani Lodu. Kiedyś inaczej nazywaną - elfka odparła ze znudzeniem.
- Jesteś zabawną laleczką, ale porcelana jest nietrwałym materiałem Yuki Onna, pamiętaj.
- Jak mnie nazwałaś?
- Do zobaczenia! - obraz elfki zamigotał, a nieco później Yuki ujrzała znowu swoje odbicie. 'Yuki Onna' - tak mnie nazwała... ciekawe.
#4
Minęło wiele dni i nocy. Każdy dzień podobny był do poprzedniego. Lodowa Pani przyzwyczaiła się do innej osoby w zamku, a później musiała przyznać, ze polubiła porcelanową dziewczynkę o szkarłatnych ustach. Yuki wprowadzała w martwe i zimne mury trochę ciepła i dziecięcej radości.
Nie wiadomo, kiedy Mroźna dama pokochała istotkę, a sama myśl, ze mogłoby jej się coś stać napełniała ją przerażeniem i wściekłością.
- Yuki. - wyszeptała do przytulonej dziewczyny i pogłaskała ja po głowie, na co ona zamruczała.
- Tak? - spytała sennie, mocniej wtulając się w suknię Pani.
- Niedługo minie ten dzień... Chcę ci podziękować.
- Nie musisz.
- Nie przerywaj! - odezwała się znowu władczo. - Chcę byś stała się Panią tego miejsca.
- Ale...
- Długo na to czekałam. Bardzo długo. Mijały lata, miesiące, dni, godziny. Każdy dzień zaznaczony był tęsknotą do Króla, który opuścił te komnaty. Czekałam wiernie, później z przymusu, a rosnący ból i wściekłość zamieniły mnie w to, co teraz widzisz. Król odszedł niespodziewanie, a ciążąca nade mną obietnica nie pozwoliła mi na opuszczenie tego miejsca.
- Pani - Yuki spojrzała na nią. Uderzył ją fakt, że Lodowa Pani miała twarz zaznaczoną zmęczeniem, a oczy osnute smutkiem. Nigdy nie zwracała na to uwagi.
- Będziesz Yuki Onna. Twa radość dodała mi trochę sił na podjęcie tej decyzji.
- Nie!
Yuki zerwała się, ale było za późno. Sztylet o perłowej rękojeści z hałasem spadł na posadzkę. Szkarłatna krew zabarwiła białą suknię i włosy dziewczynki na czerwono.
- Musisz mi wybaczyć... Zrobiłam to celowo. Poznasz wszystkie uczucia, które mnie trawiły. Teraz ty będziesz czekać na Króla, a ja będę wolna. - zamknęła oczy, a Yuki z jękiem osunęła się na podłogę. Tysiące uczuć, nadziei i lęków przerodziło się i stopiło w jedno - obraz z życia Pani. Dziewczynka wchłaniała każdy z nich i powoli zaczęła się zmieniać.
Otworzyła oczy. Czuła się starsza, mądrzejsza i zbrukana. Zaśmiała się histerycznie i rzuciła się z wściekłością po sztylet. - Co ty ze mną zrobiłaś?! - wrzeszczała do uśmiechniętej, bladej i martwej kobiety - Nie chciałam tego! Nie chciałam twoich uczuć! Twojego przeznaczenia! Nie kochałaś mnie... byłam ci potrzebna do uwolnienia... teraz ja będę musiała czekać na Króla tego zamku... - załkała, a włosy w kolorze pszenicy pokryły się srebrzystym blaskiem. Wstała, a śnieg z czułością porył jej twarzyczkę.
Zamek powitał nową Panią Lodu...
krótki słowniczek ^^
Yuki - śnieg (jap.)
Onna - kobieta (jap.)
Yuki Onna to najgroźniejszy demon śnieżnych gór. Mimo miłego dla oka wyglądu Pani Śniegu jest niebezpieczna i lubuje się w zwodzeniu i spychaniu ludzi w przepaść :)
Moyra
antymon4@wp.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|