Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Rafał "placeq" Malicki ::::

Teoria buntownika



Raz
Urodziłem się jako jedyny owoc miłości stomatologa i adwokatki. Od zawsze byłem rozpieszczany. Byłem oczkiem w głowie tatusia i mamusi. Najprawdziwszym jedynakiem. Kiedy już wyrosłem z pieluch, rodzice wysłali mnie do szkoły podstawowej. Oczywiście prywatnej. Nikt tam nie miał prawa mi zwrócić uwagi a co dopiero na mnie nakrzyczeć. Zresztą nie było powodu. Siedziałem cichutko w kącie, nikomu nie wadząc. Byłem nadzwyczaj wrażliwy. Rodzice wychowywali mnie bezstresowo.

Dwa
Pod koniec podstawówki odezwała się we mnie buntownicza żyłka. Strasznie mnie denerwowało, że znajomi z sąsiedztwa traktowali mnie jak drogą zabawkę. Zacząłem się buntować. Na początku objawiło się to w zmianie ubioru. Wynegocjowałem z rodzicami, że już nie będę się ubierał jak mi każą. Nie musiałem już chodzić w markowych ciuszkach. Ubierałem się w to co chciałem.
Zainteresowałem się subkulturą punk. Ku wielkiemu zawiedzeniu rodziców, zacząłem słuchać punk rocka. Nie zrobiłem sobie irokeza ale zapuściłem włosy. Rodzice prosili mnie, żebym zaprzestał tego buntu ale ich oczywiście nie słuchałem. Dali sobie spokój, pewnie myśleli, że to przez dorastanie i że niedługo mi przejdzie. Nie przeszło. Znalazłem sobie punkowych kolegów i miło spędzaliśmy popołudnia pijając tanie trunki. Oni nie wiedzieli z jakiej rodziny pochodzę, dlatego swobodnie się przy nich czułem. Zostałem prawdziwym anarchistą. Wraz z kumplami toczyliśmy wojny ze skinami. Później doszły narkotyki, czyli tak zwane dragi. Zaczęliśmy od ziela, poprzez speeda, na kwasie kończąc. Czasem przychodziłem nagrzany do domu. Zamykałem wtedy pokój i puszczałem głośno muzykę. Wieczorami słyszałem jak matka rozmawiała z ojcem. Rozmowy takie najczęściej kończyły się płaczem "starej". Wiedziałem, że mówili o mnie. Ale ja to wszystko "pierdoliłem". Ojciec nie raz prowadził ze mną poważne dyskusje. Nawet nie udawałem skruchy. Wychodziłem od niego trzaskając głośno drzwiami. Co stało się z tym wrażliwym chłopcem?

Trzy
Co teraz? Kumple odeszli, kiedy dowiedzieli się, że mam bogatych rodziców. Może nie od razu. Po prostu powoli się ode mnie odwracali. Nic nie pomogły kupowane przeze mnie dla nich sześciopaki. Wiedziałem, że nie zdobędę ich pieniędzmi. Byli wierni idei.
Co z rodzicami? Matka leży ciężko chora w szpitalu. Nawet jej nie odwiedziłem. Ojciec wyrzucił mnie z domu, dając na odchodne trochę kasy. Kupiłem sobie kawalerkę.
Padły wszelkie idee, powstały nowe barykady...
Stoję teraz w niedużym pokoju. W powietrzu czuję ostry zapach. Zapach przeznaczenia, wyboru drogi. Myślałem, że się będę wahał, ale nie. Nawet choćbym chciał. Ja już wybrałem i nic mnie od tego nie odwiedzie. Pachnie coraz bardziej. Już czas...

Raz..., dwa..., trzy...

Trzy zapałki wystarczą...





lipiec 2003


Rafał "placeq" Malicki

placeq444@poczta.fm


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||