|
Opowiadania Czytelników
Zastanawiam się, czy po prostu nie żyjemy w świecie, gdzie
już wszystko jest ustalone. Nie spotka nas nigdy nic nowego,
zdarzenia będą się cyklicznie powtarzać w nieskończoność.
Patrzę na poniższe piętnaście opowiadań, tyle samo, co
ostatnim razem...
Ale nie. Przecież opowiadania są
nowe. Nowe myśli, pomysły, rozwiązania... Tak, po
znajdowanych w skrzynce mejlowej opowiadaniach nabieram
przekonania, że myślenie w narodzie nie zaginęło...
Ijon Tichy ::: Mind ... .. . . .
"- Prototyp gotowy. Na monitorze widać jego
myśli w formie tekstu. Wydaje się idealny. Ale nie możemy
się z nim komunikować. Właśnie ładujemy mu do pamięci
wszelakie dane potrzebne do stworzenia symulacji naszego
świata. Potrwa to dwa dni. Idę się przespać - chudy
mężczyzna w białym kitlu wyszedł z sali. Człowiek w szarym
garniturze wpatrywał się przez chwilę w monitor, zerknął na
środek pomieszczenia. Pod białą płachtą leżało coś
przypominającego człowieka."
FidoB ::: Rdza ... .. . . .
"Barman, a właściwie barmanka, na moment
porzuciła polerowanie kufli. Gdy napełniała szklankę
złocistym płynem, do środka wszedł mężczyzna, od razu
witając wszystkich głośnym, piskliwym "Cześć". Pozwoliło to
ustalić jego tożsamość. Nim jednak ktokolwiek z obecnych w
pomieszczeniu zdołał odpowiedzieć przybyszowi, ten zażądał
gorącej herbaty. Po chwili zasiadł przy ladzie i rozpoczął
rozmowę.
- Słyszeliście, że młody Bartkowiak się zabił?"
Moyra ::: Yuki Onna ... .. . . .
"Jasnowłosa Yuki biegła szybko po przeraźliwie białym
korytarzu. Stukot jej srebrnych pantofelków roznosiły
samotne ściany, a echo odpowiadało jękliwie, zawsze tak
samo. Nagle zauważyła, że Lodowa Pani wchodzi do ciemnej
komnaty. Zaintrygowana przywarła do drzwi i przez dziurkę
od klucza przypatruje się jej. Czarne metaliczne kolumny
zasłaniały widok, ale władczyni nagle pojawiła się,
trzymając w ręku mały obrazek."
Caleb ::: Dom ... .. . . .
"Moim niebieskim Fordem Focusem jechałem
przez piękne okolice stanu Washington. Po lewej rozlewały
się wspaniałe jeziora, które odbijały promienie
zachodzącego już słońca. A po prawej rozciągał się wielki
las, który towarzyszył mojej podróży już kilka godzin. Gdy
byłem mały zawsze chciałem być leśniczym i wszystkie chwile
spędzać w lesie ze zwierzętami. Jednak w szkole średniej
odkryłem swoje prawdziwe powołanie - pisanie. Teraz mam już
35 lat i przez ten czas zdążyłem napisać kilka powieści
oraz opowiadań. Niestety wiele pieniędzy za to nie
dostawałem, ale jakoś wyżyć się dało."
Military ::: Rozmowa z upadłym bogiem ... .. . . .
"Białe ściany, białe drzwi, białe stoły, białe krzesła, białe podłogi - wszystkie wyściełane miękkim puchem. Można się wygodnie ułożyć w każdej pozycji...
To dla mnie; wszystko. Dbają o mnie lepiej, niż rodzona
matka... Dziwne. Za to, co zrobiłem? Co ja zrobiłem -
co ty zrobiłeś. Pamiętaj, teraz jesteś mną. Bądź kimś
innym, bądź subiektywny - ale nie ze swojego punktu
widzenia.
"
Homek Toft ::: Ballada o smutnym drechu ... .. . . .
"Cóż, takie rozmowy nigdy nie sprawiały mu
przyjemności, zwykłe bluzgi. Bluzgi, o których szybko
zapominał i potem uśmiechał się zjadliwie do tej kobiety.
Popatrzał na beznadziejne życie tych ludzi. Wszystkie takie
same mimo różnic, które tak bardzo chcieli podtrzymać. Życia
były jak sklonowane. Codzienna hipnoza i medytacje, podczas
których jak mantrę szeptali do siebie: Mam przyjaciół,
dzisiaj będzie super impreza, będzie bardzo dużo piekącej
gardło wódki z bazaru i może nawet coś zabiorę do domu,
wyrwę jakiegoś towara i komuś wpierdolę."
Phnom Penh ::: Cool-jazz ... .. . . .
"
Zadymiony, pogrążony w mroku bar z obitymi zielonym suknem
ścianami, z sączącym się z głośników cool-jazzem, z
zanurzonymi w skórzanych fotelach i w sobie
dwudziestokilkuletnimi ludźmi, ze stolikami, na których
stoją pełne niedopałków popielniczki i nie najczystsze
kufle, co chwila podnoszone do znużonych ust. Świadomość,
brak sił i wiary, bierność.
"
Donald ::: Katastrofa ... .. . . .
"- Musimy to jakoś ogarnąć. To co się nam
zdarzyło. Na stare lata... "Na stare lata" zabrzmiało jakoś
dziwnie. Fakt, nie byli już młodzi. Mężczyzna przekroczył
niedawno siedemdziesiąty rok życia, lecz był jeszcze
wyprostowany i silny. Musiał taki być. Kobieta była o kilka
lat młodsza i jak na swój wiek atrakcyjna. Drugie słońce
zaczęło właśnie wyłaniać się zza morza po przeciwnej stronie
wyspy. Można to było poznać po promieniach nad ścianą lasu.
"
Altar ::: Sznur ... .. . . .
"Ostatnio przechodziłem obok opuszczonej
kamienicy, z tego, co mi się zawsze wydawało nikt tam nie
powinien mieszkać, bo budynek ten przeznaczony był do
rozbiórki, a ja zauważyłem światło. Rozejrzałem się wokoło,
chciałem sprawdzić czy jeszcze ktoś oprócz mojej skromnej
osoby to zauważył, nie było nikogo. Miałem to sobie
odpuścić, iść dalej przez nikogo nie zauważony, zapomnieć,
przecież to nie moje sprawa.
"
Phnom Penh ::: Wszystko albo nic ... .. . . .
"Niby stary truizm, ale dający wiele do
myślenia: gdybym ja był na twoim
miejscu, stworzyłbym lepszy świat i lepszego człowieka. Na
mojej Ziemi nikt
by nikogo nie zabijał, nikt by nikogo nie nienawidził, nikt
by nie cierpiał,
nie zaznał nigdy głodu ani bólu. Wszyscy byliby szczęśliwi.
Nie mogę pojąć,
dlaczego twoja rzeczywistość taka nie jest"
Rafał "placeq" Malicki ::: Teoria buntownika ... .. . . .
"Pod koniec podstawówki odezwała się we mnie
buntownicza żyłka. Strasznie mnie denerwowało, że znajomi z
sąsiedztwa traktowali mnie jak drogą zabawkę. Zacząłem się
buntować. Na początku objawiło się to w zmianie ubioru.
Wynegocjowałem z rodzicami, że już nie będę się ubierał jak
mi każą. Nie musiałem już chodzić w markowych ciuszkach.
Ubierałem się w to co chciałem.
"
Axel ::: Śmierć Nietopyra ... .. . . .
"Podszedł do okna. Zwinął żaluzje. Krajobraz
z wieży widokowej czwartego piętra nigdy nie był tak
śliczny. Marzec zdecydował się jednak dopuścić do głosu
również słońce, uprzejmnie rozsunął chmury, zrobił trochę
miejsca. A słońce w jednej chwili oblało świat pierwszymi
bodaj w tym roku, jasnymi promieniami optymizmu. Wszystko,
począwszy od poniemieckich jeszcze, typowo
małomiasteczkowych domków na pierwszym planie, po las i
zamienioną w wysypisko śmieci żwirownię odległego tła
wyglądało niepokojąco optymistycznie.
Co za pieprzona ironia losu, pomyślał Nietopyr."
Moyra ::: Dokument ... .. . . .
"Hałas odkładanej filiżanki o szklany stół.
Dotknięcie przypadkowo twojej skóry. Nieśmiały uśmiech na
twojej twarzy. Powietrze pachnie prażoną kawą...
Chcesz coś powiedzieć. Wahasz się... Otwierasz usta,
namyślasz się, zamykasz.
Coś mnie ukłuło.
Niepokój."
Gregorius ::: I gdy zawyją syreny... ... .. . . .
"Miał jechać do kolegi. Umówili się na naukę
języka niemieckiego i jak to zwykle bywa w takich
przypadkach, do nauki nigdy nie miało dojść. Wiedział po
prostu, że tam gdzie jest trójka kumpli o nauce nie ma mowy.
Tradycyjnie już, po złudnym przerzucaniu książek i
zdawkowych zdaniach na temat niemieckiej gramatyki,
rozsiadali się nieco wygodniej i rozmawiali. Tak po prostu.
O wszystkim. Do późna w nocy. Czasem szli na piwo, śmiali
się i wygłupiali. Gdyby ktoś starszy ich wtedy widział,
pomyślałby, że to jakieś podejrzane typy.
"
Homek Toft ::: Good day my angel ... .. . . .
"Robak bił, bo nic mu się nie podobało. Miał
brzydką żonę, był biedny i miał na karku dziecko. Był
jeszcze młody, nie wszystko było stracone i to właśnie
stanowiło najgorszą świadomość. Gdyby znajdował się na dnie
zaprzestałby jakiejkolwiek walki. W obecnej sytuacji nie
potrafił jednak się poddać. Był człowiekiem silnym. W jego
twardej, jakby wiecznie znudzonej, twarzy widniał spokój,
jaki posiadają ludzie przyzwyczajeni do ciągłego niepokoju.
Błąkał się po świecie przez wiele lat, widział dużo
cudownych rzeczy i w końcu został zesłany tutaj. Jako
światły mężczyzna wierzył, że każdy jest kowalem własnego
losu. Sam się tutaj zepchnął.
"
Opowiadania Miesiąca
Moyra ::: Dark angel (O#07)... .. . .
Homek Toft ::: Modlitwa do słabego Boga (O#08)... .. . .
Mariusz Saint
storytellers@poczta.fm
<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||
|