MedeiS

            Najtrudniej jest zrecenzować materiał, który zna się już na wylot. Słowa podczas odtwarzania same wyświetlają się w pamięci, muzyka przestała być tajemnicą. Kłopotliwy przy tym wszystkim jest również fakt, że chcę zrecenzować płytę, do której praktycznie nie sposób jest mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Panie i Panowie, powitajmy: MedeiS

            Gdy pisałem swoją relację po wizycie w Izabelinie, gdzie jeszcze przed premierą miałem możliwość wysłuchania nagrań zamieszczonych na krążku, wiedziałem już, że będzie to mój album roku. Nie pomyliłem się. Minęły już ponad trzy miesiące od premiery, a na mojej prywatnej top-liście MedeiS nie schodzi z pierwszego miejsca. Praktycznie nie ma dnia, w którym nie wysłuchałbym całego albumu lub przynajmniej kilku wybranych utworów. Ta muzyka jest jak magnes, zapada w pamięć i sprawia, że chce się słuchać jej bez końca. Nawet wtedy, gdy człowiek ma pewność, że na temat wszystkich utworów wie już wszystko i zna każdy dźwięk oraz słowo.
MedeiS jest jednak czymś więcej, niż tylko muzyką. To przekaz, to wartość sama w sobie, studium człowieka, wskazanie jego wad i lęków. MedeiS jest
szyderstwem i przestrogą - przestrogą przed nami samymi.
Człowiek stał się maszyną, która ograniczyła się tylko do wykonywania kilku podstawowych czynności i pogoni za pieniędzmi. Zapomniał, że jest czymś więcej, wyparł się swoich najgłębszych wartości na rzecz chciwości i egoizmu - o tym mówi MedeiS. Ta płyta mówi o nas takich, jakimi jesteśmy w rzeczywistości - pełni zachłanności i obaw, ale też marzeń, gniewu i żalu do świata takiego, w jakim przyszło nam żyć.
Świata, który sami sobie stworzyliśmy.
            Przypomina o tym wszystkim w muzyce tak zróżnicowanej stylistycznie, iż z początku ciężko uwierzyć, że tak wiele można zawrzeć na jednym albumie. Tym razem nie mamy już do czynienia z graniem typowo thrash metalowym, jak to było w przypadku Requiem. Muzyka na MedeiS jest jak słowa na niej zawarte: pełna niespodzianek, przeróżnych dźwięków i podtekstów, nietypowych, również egzotycznych, instrumentów. Jak słowa, które nam przekazuje, jest bogactwem sama w sobie.
Nie sposób po pierwszych kilku przesłuchaniach powiedzieć o doskonałym zapoznaniu się z tym albumem. Chcieć określić ten album jednym zdaniem, oznacza powiedzieć "MedeiS jest wszystkim". Jest melodią, potężnym ładunkiem energii - jest refleksją, emocją i siłą agresji bijącej w fałsz i zakłamanie.
Jedenaście utworów, choć tak bardzo zróżnicowanych stylistycznie, tworzy spójną całość, a muzyka doskonale odzwierciedla przekaz tekstów.
            MedeiS jest filmem, do którego scenariusz napisało życie, horrorem w jedenastu częściach - przeraża przekazywaną o nas samych prawdą.
MedeiS, moi drodzy, to przestroga, której trzeba wysłuchać.



Eddie