Judas Priest - "Painkiller"


 

Teledyski Judasów mało kiedy obfitowały w jakąś fabułę, jak np. Breaking The Law. Głównie było tak, że kręcono klip, na którym kapela gra czy to na koncercie, czy też w innej sali. W przypadku Painkillera też tak jest. Chłopaki grają (to za mało powiedziane, oni napier****ją!) w jakimś garażu czy czymś takim. Lecz nie to jest najważniejsze. Cały teledysk jest czarno-biały i przedstawia m.in. Halforda w naćwiekowanym kostiumie (swoją drogą wygląda trochę jak pedał :-)), Tiptona, który wyczarowuje swoje genialne solówki czy też wąsatego Hilla - basistę grupy. Oczywiście utwór Painkiller jest bardzo żywiołowy i energetyczny. Taki też jest sam klip. Szybkie stacatta perkusji odzwierciedlane są przez szybko przemykające slajdy. Odbiorca ma wrażenie, jakby pędził gdzieś co tchu. Fajnie się to ogląda, szczególnie popisy choreograficzne Roba, tzn. wymachiwanie mikrofonem itp. Ale brakuje tej fabuły, która sprawiałaby, że teledysk jest ciekawszy. Poza tym nawet nieźle. Szybko i z energią.


Ocena: 6/10.

Faust