Tower
Mercury


01-The Tempter
02-Forgotten
03-The Corridor
04-Silient Scream
05-Lucyferion
06-Mercury
07-Silient Climbers
08-Masqarade
09-Earth

„Tower” jest grupą dość mało znaną, aczkolwiek w kręgach moich znajomych rozpoznawaną bez namysłu. Historia tejże kapeli nie została przeze mnie poznana. Słyszałem jedynie plotki, że wydali dwie płyty, po czym rozpadli się z powodów finansowych. Moja opowieść o wieczorach spędzonych na słuchaniu, "Towera" i jednoczesnym przenoszeniu się do świata własnych marzeń i rozmyślań byłaby bardzo długa. Dzisiaj chciałbym wam zaprezentować właśnie drugą i ostatnią (o ile moje źródła się nie mylą) płytkę pt. ”Mercury”. Muzyka na niej zawarta nie zalicza się do żadnej odmiany metalu, w sumie najwięcej ma chyba z gotyku, ale nie można jej zaszufladkować. Utwory są niczym innym jak połączeniem kilku gatunków, niesamowity nastrój, mocne brzmienie i growlowy wokal. Cały krążek prezentuje się wyśmienicie, na pierwszym planie miła, dość spokojna perkusja, rytmiczna nieubajerzona gitara. W tle dzwonki, trójkąt, młot uderzający o kowadło, flety i organy. Teksty utworów  proste do zrozumienia a zarazem intrygujące i tajemnicze. Sam złapałem się na tym, że podczas odrabiania lekcji nuciłem treść „The Tempter”. Poszczególne utwory prezentują się wyśmienicie. Szczególnie polecam:
„The Tempter”, przy którym po prostu wymiękam, taki banalny, a tak cieszy.
„The Corridor” powoduje szybsze bicie serca.
„Silient Scream” niesamowity nastrój, wprowadzenie jak z filmów o zbójach.
„Masqarade” podobnie jak Tempter, nie daje spokojnie usiedzieć na miejscu.
Mógłbym wymienić cały spis kawałków i mówić, co każdy, z nich robi z moją duszą, ale nie mam na to ochoty, a zarazem nie chcę nikomu narzucać sposobu obioru tej muzyki. Podkreślę jednak, iż całość tworzy tak jakby ścieżkę przez ciemny las, musimy się nią przejść, aby poczuć ciarki na plecach, a zarazem ukłucie nieświadomej rozkoszy, jaką niewątpliwie wywołuje taki spacer. Wiele dni spędziłem na błądzeniu wśród drzew, po kilku miesiącach odnalazłem to, czego szukałem, wyjście, lecz nie miałem ochoty w nie wchodzić. Zawróciłem i tym razem ponownie przemierzam zarośla pokrytego wieczną mgłą gąszczu. I co jest naprawdę cudowne, czerpię z tego dużo radości, znajduję nowe miejsca i odkrywam wiele zalet, których wcześniej nie widziałem. Tak w kilku zdaniach mogę odpowiedzieć na pytanie, „Dlaczego lubię Tower’a?”. Polecam i życzę wam byście zabłądzili w lesie dźwięków płynących z instrumentów „Wieży”.

Ocena: 9/10 (ze względu na sentymenty)



  © Odi

metalowy_Odi@poczta.fm