SOILWORK - NATURAL BORN CHAOS

 Hmmmmm.... Ciężko recenzować płytę którą się uwielbia. A jeszcze ciężej kiedy płyta jest naprawdę dobra. Ale postaram się być trochę obiektywny, więc zacznę od informacji technicznych. Płyta została nagrana w 2001 roku, w studiu Fredman, a wydana jak łatwo się domyślić przez Nuclear Blast :) Mam akurat płytę kupioną w Niemczech, więc nie wiem jak wygląda w Polsce. U mnie zapakowana jest w ładny digipack, a całość jest utrzymana w nietypowej jak na metalową płytę kolorystyce - białe tło, ze szkicem jakiejś twarzy i rojem ciemnozielonych motyli. Wbrew pozorom pomysł się sprawdził, i okładka ma więcej wyrazu niż większość true, grim i innych necro bandów :) I przynajmniej nie ma na okładce pentagramów, za co kapela ma u mnie plus :D. Chwali się również gustowną książeczkę, w której znajdziemy teksty piosenek i ciekawe zdjęcia zespołu.

Płyta zawiera 10 utworów, wystawię im osobne oceny, opiszę je pokrótce i wyciągnę średnią, chyba najlepszy sposób oceniania :)

1.Follow the Hollow - Utworek bardzo... wesoły :) Szybki, z mieszanymi wokalami i naprawdę energetyczny. Zwolniony refren, gdzie wokalista fajnie i zrozumiale growluje. Numer ten był dodany do CD na którymś Mystic Arcie (nie wiem czemu niektórzy tak tego pisma nie lubią, przecież trzyma wysoki poziom. No chyba że ktoś woli true i etc. rękopisy odbijane na ksero :))  - 7/10 - odbiega trochę od reszty i pozostawia mylne wrażenie.

2. As We speak - Zaczyna się dziwnymi klawiszami, budującymi taki dziwny, jakby kosmiczny nastrój, a potem już sieka na maksa i rzecz która jest najmocniejszą stroną zespołu  - TEKST!!!! Jest genialny, a jeszcze bardziej genialne są męskie chóry w refrenach. Ciarki przechodzą po plecach. Ręczę głową!!! A oto próbka tekstu:      "As we speak, a young man looses his mind. As we speak, He kills what's next in line..." - pod koniec dobra, ale nie najgenialniejsza solówka- potem będą lepsze :) - 9/10.

3. The Flameout -  NA WSZYSTKICH BOGÓW!!!! Ten utwór ma tyle nienawiści i piękna że nie potrafię tego opisać. NAJLEPSZY TEKST NA PŁYCIE!!!! Dość prosty, trafiający do odbiorcy, nie jakiś wydumany niby poemat sklecony z przypadkowych słów jakimi raczą nas co poniektóre kultowe kapele. W refrenie chórki,  bardzo dobra solówka. Utwór należy do moich ulubionych. Aż nogi same lecą w pogo :) Piękne, piękne.... 10/10.

4. Natural Born Chaos - Za tym nie przepadam, jest trochę podobny do pierwszego. Poważniejszy tekst, ale całość brzmi jakby trochę heavy metalowo. Widać jakie chłopaki mieli inspiracje :)  Utwór wyróżnia baaaaaaaaardzo dobra solówka - dałbym większą ocenę, ale niepasuje mi do koncepcji albumu ten utwór - 7/10.

5. Mindfields -  AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! Wielkie, wspaniałe!!! Jak zwykle wspaniały tekst, wokal idealnie zgrany z muzykę, sprawia wrażenie jakby był kolejnym instrumentem. W refrenie wokalista chyba zaśpiewał na dwa głosy :) Numer bardzo szybki, połamany z fajnymi zmianami tempa i solówy obu gitarzystów :) 10/10.

6. The Bringer - Szybki ale jakby smutny utwór, zaczyna się nie przesterowaną gitarką, a potem już moc i ciężar. Dość powolny, chyba najspokojniesza kompozycja, a powagi dodają delikatne klawisze. Fajny, ale nie bardzo mi odpowiada. I jakiś taki dziwny refren. Źle mi się kojarzy, nie wiem czemu - 6/10 .

7. Black Star Deciever - Fajnie pokombinowany utworek. Wokalista śpiewa dwoma głosami, co sprawia wrażenie prowadzenia  jakby dialog .... Boga z Szatanem!  Bardzo ciekawy pomysł i bardzo fajna treść dialogu. Wróciły też chóry w refrenie, co spowodowało mój aplauz. Szybki, zwarty, nie rozwleczony, a gitarzyści po prostu szaleją :) - 8/10.

8.Mercury Shadow - Podobny trochę do 4. Bardzo spokojny refren, ale wokalista co robi w tym utworze to przechodzi pojęcie! Raz śpiewa czytso, w połowie wyrazu przechodzi w skrzek, następnie w growl by bez żadnej przerwy zaśpiewać wspaniale wyciągnięty refren. Ale utwór tylko o oczko lepszy od 4 - 8/10.

9. No more angels - Rzeź, jednym słowem. Gitary aż rozrywają słuchacza. Organy Hammonda potęgują klimat, ciężko, szybko ale zrozumiale, co jest znakiem rozpoznawczym kapeli. NAJLEPSZY REFREN NA PŁYCIE!!! - 10/10.

10. Soilworker's Song of the damned - Dziwny. Bardzo klimatyczny, ale spokojny, z prawie balladowym refrenem. Ale o ile objeżdżałem poprzednie wolne kawałki, tak ten jest świetny - 9/10

I to tyle. Średnia wynosi - 8,4 - ale uwzględniając rekomendację samego Hallforda, genialne gitary i wspaniały wokal stwierdzam że jest to najlepsza trashowa płyta jaką było mi dane usłyszeć ostatnimi czasy. Dlatego właśnie:

8+/10 & znak jakości :)

      

..::MORTEN::..