Jestem pewien, że do tego
albumu podszedł bym inaczej gdybym nie znał oryginalnej wersji
"Acme". Jako, iż oryginał jest dla mnie najlepszą Doom Metalową płytą
na świecie i sądziłem, że nic lepszego nie da się w tym gatunku wymyślić
to muszę przyznać, że te dwa albumy bardzo dobrze się uzupełniają.
Pierwsze "Acme" było jeszcze niezbyt dojrzałe
muzycznie, w końcu to debiut. Myślę jednak, iż mimo takiego stanu rzeczy
niektórych motywów po prostu nie można było zmienić! Może i czepiam się
szczegółów ale sposób w jaki zmienili wejście wrzasku Mata po deklamacji,
tym razem obydwu panów ["A.U. Tomb"] jest nie do przyjęcia... sto
razy gorzej niż w oryginale [choć to tylko sekunda różnicy...]. Nie podoba
mi się także zmienienie początku pieśni tytułowej tj. wokal Tomka na początku
i kilka innych motywów, uważam że "Acme" powinno zostać jak
najmniej modyfikowane...
Chłopcy wytrenowali swoje głosy tak, że w niektórych
miejscach chce się przewinąć i puścić ten moment od nowa, i jeszcze raz,
jeszcze raz... Tomek teraz śpiewa czyściej i deklamuje z większą wprawą. Mógłbym
nawet powiedzieć, że doszedł w tym do perfekcji. Growl Maćka też podniósł
się o klasę wyżej i różnice są bardzo zaskakujące.
Bardzo mile zaskoczyło mnie "Passover 1994".
Piosenka, którą lubiłem w oryginale teraz pokochałem! Dodane piękne intro
mile mnie zaskoczyło i szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiego efektu
po płycie, która zawiera "tylko" przeróbki. Trzecie - "On the
Verge", czyli pierwszy utwór zespołu nadal trzyma poziom a zmieniono
praktycznie tylko kilka rzeczy, choć to i tak dużo... Nie wiem jak wy ale mi
się to podoba.
Wkurzyło mnie jednak tylko kilka rzeczy. Jedną, i zarazem najważniejszą z
nich jest efekt pędzenia do przodu. Np. przerywnik w "Acme" jest
lekko gorszy od oryginału bo zespół po prostu doszedł do wniosku, że
"lepiej" będzie przyśpieszyć... Mi to rozwiązanie nie przypadło
do gustu więc macie u mnie za to duuuży minus.
Nie bez powodu nawiązałem do "Acme". Mimo, iż tamtą piosenkę ubóstwiam
i nie mogę zrozumieć jak można szargać kult to druga wspaniała i niemalże
nie do pobicia pieśń znana jako "A.U. Tomb" trzyma swój stary
poziom. Jedno rozwiązanie nawet podoba mi się bardziej niż w oryginale ale
wnioski pozostawiam wam. Jedyne co skopali to, to o czym wspomniałem na początku
recenzji.
W "Iridium" dodano odgłos wciągania czegoś [nie
wiem jak to nazwać, coś w stylu wciągania wody...] witający nas przed
pierwszymi dźwiękami i powiem, że dodaje to trochę klimatu. Zimna piosenka,
zimne wykonanie i ogólnie mroczny nastrój został podtrzymany a jeden motyw
bardzo dobrze zmieniony. "Pillbox..." jest niezły tu i w oryginale
ale sam nie wiem gdzie lepszy. Konarska znów się udzieliła i znów wyszło
jej to dobrze [jak ja nienawidzę jak jej coś wychodzi...] a wspaniały wrzask
po jej partii powoduje dreszcze na plecach. Śpiew a po nim mój ulubiony motyw
wejścia growlu... [moment, który następuje po: "We are in ruin with the
lack" i growl: "of hope, distrust, undying love"...]
Niezwykle śmieszna "Panacea" w nowej wersji też
wyszła bardzo dobrze. Czystsze brzmienie i kilka zmian wokalnych jest naprawdę
"in plus". Choć muszę przyznać, że za mało słyszymy tego
drugiego, śmiesznego wokalu - zamiast niego są krzyki w tle, które też są
śmieszne ale to i tak nie to... Potem następuje krótka gadka i oklaski. Śmieszne,
jak zawsze.
"Bitter Seas". Bardzo smutna piosenka, bardzo
smutny tekst, bardzo smutne wykonanie... Po przesłuchaniu tego czegoś chce się
po prostu popełnić samobójstwo. Mimo to kocham ją całym sercem i stawiam na
równi z "A.U. Tomb", do "Acme" jej jeszcze trochę brakuje.
Kilka nowych rozwiązań w "przeróbce" wyszło na plus i to niezwykle
a ja muszę tego czegoś posłuchać przynajmniej dwa razy za każdym włączeniem
płyty... To jest silniejsze ode mnie.
Przyszedł czas na deser. Czyli rzecz, którą chciałem
zobaczyć szczególnie kupując tą płytę [ale miałem szczęście - trafiłem
wyprzedaż "dwupaków' Metal Mind. Udało mi się nabyć to i "Did
Tomorrow Come" za 32.99zł. !!!] a mianowicie piosenkę "bonusową".
Jest to "In the Final Moment". Cóż powiedzieć... nie jest lepsza od
swych poprzedniczek ani gorsza. Jedyne co mnie zdziwiło to, to że riffa początkowego
już gdzieś słyszałem. Utwór nie przemówił do mnie tak bardzo jak kilka
poprzednich ale mimo wszystko zasługuje na przesłuchanie. Nie jest ani lepszy
ani gorszy, taki "średniak".
To tyle o przeróbce "Acme". Od siebie dodam tylko, że miło jest usłyszeć te piosenki w jeszcze jednym wydaniu ale mimo wszystko kultowa pierwsza wersja nie ma następcy, po prostu nie ma i nic nie może go przebić. Druga wersja jest... Tak jakby spełnieniem pomysłów, które nie zostały wykorzystane w oryginale. Wyszło to na dobre i miło jest popatrzeć na najlepszą płytę Doom Metalową z drugiej strony, bardziej dojrzałej muzycznie strony...
Ocena - 8+\10
Ragnar