SALEM
"Collective Demise"
Witajcie. Czwarty krążek tych Izraelitów, wydany przez System Shock, zrobił na mnie bardzo korzystne wrażenie. Ale po kolei. Okładka przedstawia czaszkę w jakichś podwodnych głębinach. W książeczce znajdziemy różne patriotyczne znaki, zdjęcia muzyków itd., jednym słowem - elegancko. Na płycie znajduje sie 12 kawałków bardzo dobrego death metalu. Oprócz solidnego grzańska nie brakuje także orientalnych wstawek,do których ci przemili panowie użyli np. jakichś bębenków, fujarek i innych tego typu egzotycznych instrumentów. Do brzmienia nie można mieć zastrzeżeń, ponieważ wszystkie instrumenty słychać klarownie i wyraźnie. Wokale bardzo przypadły mi do gustu, a to za sprawą oryginalnego zdzierania gardła przez wokalistę. Nie jest to typowy dla death metalu growl przypominająy szczekanie psa, lecz ekstremalny wrzask, który dewastuje otoczenie. Niestety w trzech lub czterech kawałkach udziela się wokalnie niejaka Krisin Wallace, której wysunięty przed naszego barbarzyńskiego wokala śpiew, pozbawia przyjemności słuchania. Na szczęście poczynania tej pani nie są częste i w większości przypadków ograniczają się tylko do jakiegoś zaśpiewu w tle. Jednak kawałek "Coming End Of Reason" został przez nią doszczętnie sponiewierany. Utwór ten sam w sobie jest bardzo dobry ale tylko do momentu wejścia tej genialnej Kristin. Jak już mówiłem, tylko w tym kawałku odgrywa ona znaczącą rolę. Ogólnie kompozycje są masywne, wgniatające w ziemię, ale nie pozbawione solidnej porcji grzańska. Dochodzi do tego niesamowity ryk wokalisty i różne cieakawe pomysły z niespotykanymi instrumentami. W jednym przypadku panowie jednak trochę przesadzili. Mowa tu o kawałku "Al Taster", który rozpoczyna się grą pewnego rodzaju trąbki, której dźwięki wywołały u mnie atak niepowstrzymanego śmiechu.
Reasumując: wysokiej klasy death metal z wystarczającą ilością niekonwencjonalnych pomysłów, aby często gościć w moim odtwarzaczu.
Ocena: 8/10