***Metallica - St. Anger***
Gwiazda powraca...



Obgryzam paznokcie... czuję coś dziwnego. Strach. Nie, to nie strach... Stres? Niby przed czym? Może wcale nie jestem zdenerwowany, może tylko tak sobie wmawiam... Nie wiem. Wiem, że nic nie wiem, a jeśli czegoś nie wiem to się dowiem. To przecież noc jak co noc w Sobotę... słucham Radia Łódź i wspaniałej/cudownej/niesamowitej listy przebojów Adama Kołacińkiego.... Coś jednak mną targa. Lista jest w okolicy środka. Z początku byłem normalny, aż tu nagle... TRACH! Prezenter Adam zapowiada(nieoficjalnie)rozdawanie nowej płyty Metalliki. Od tej pory siedzę w takim stanie... dziwny... miotam się, nie wiem co się ze mną dzieje. Nigdy nie byłem zagorzałym fanem Metalliki. Po prostu dla mnie istnieją i nic więcej... więc dlaczego, do cholery jasnej, ciskam jak szalony w klawiaturę telefonu próbując dodzwonić się pod numer 678-82-81??? Dlaczego postawiłem sobie za priorytet posiadanie nowego krążka niegdysiejszych królów trash metalu? Dlaczego, choć wiem że rozdawania nie rozpoczęto, z uporem maniaka dzwonię do radia???

Siedzę tak od kilku minut... chyba mi się nie uda. Przyrzekam sobie że to już ostatni telefon. I tak nikt nie odbiera. I w tym momencie staje się cud. Adam własnoręcznie odbiera telefon, a ja oniemiałem! Po krótkiej rozmowie, dowiedziałem się że porozmawiam sobie z nim na żywo. Byłem jednak tak zdenerwowany, że wyrzuciłem z siebie tylko kilka słów. I tak oto otrzymałem płytę Metalliki "St. Anger".

Płyta, którą opisuję jest już 10 longplayem zespołu z San Francisco. Prawdę mówiąc, słyszałem ich dokonania, ukrywające się pod nazwami "Load" i "ReLoad" i muszę przyznać że nie potrafiłem ich strawić. Lubię rock, ballady również, lecz w wykonaniu zespołu, który wykonywał kiedyś "Master Of Puppets" czy "Ride The Lightning" brzmią one kiczowato i nienaturalnie(wyjątki: Mama Said, Unforgiven, Nothing Else Matters). W sesji nagraniowej uczestniczą starzy wyjadacze, lecz gitara basowa znalazła nowego właściciela. Jest nim Robert Trujillo z bandy Ozzy'ego Osbourne'a. Jason Newsted odszedł podobnież przed nagraniem płyty. Producentem jest tradycyjnie Bob Rock, który na tym albumie... nagrał partie basowe! Tak jest, Trujillo doszedł już po nagraniu materiału, więc usłyszymy go dopiero na koncertach i na nowej płycie.

Starą Metallikę ceniłem sobie bardzo za pewną koncepcję na ich albumach. Jeśli znacie angielski to nie powinniście mieć problemów z odgadnięciem, że Kill'Em All jest o koncertach, skórach i tych rzeczach, Ride The Lightning o śmierci, Master Of Puppets o manipulacji a And Justice For All o sprawiedliwości i śmierci. Zachacza też o religię. Tej koncepcji nie miały Load i ReLoad, a tym bardziej S&M. Tym razem zespół wraca do schematów i płyta traktuje o złości, nienawiści i wyżyciu się na dzisiejszym świecie. Co prawda trzeba samemu łapać o co chodzi w tekstach, bo nie dołączono do płyty liryków.

A jaki materiał słyszymy na St. Anger? Na pewno nie jest to drugi Kill'em All czy Master. Oni nie nagrywają drugi raz tego samego i chwała im za to, że nie popadli w stagnację. Materiał na St. Anger to typowy Heavy Metal. Nie ma tu żadnych ballad, nie ma numerów trashowych, czyli ogólny hard rockowo-metalowy klimat. Znajduje się na niej 10 piosenek i każda, choć wydaje się taka sama, jest inna! Pierwszy utwór nie jest może takim "mięchem" jakiego oczekujemy, ale nadaje się w sam raz do puszczenia, gdy np. piszemy recenzję. Utwór tytułowy ma dość dziwny refren, do którego trzeba przywyknąć, ale i tak wpada w ucho. Słychać niezwykle wyrobiony wokal Jamesa i wyćwiczoną perkusję Larsa. Moją uwagę przykuły też interesujące partie basowe Boba Rocka(!). Każdy kawałem posiada swoją koncepcję i nie jest tak, że po 3 piosenkach wiemy, co będzie dalej. Utwory są zróżnicowane pod kątem stylu, czyli tłumacząc na język ludzki, każda pieśń jest zagrana lekko inaczej, ale trzyma ten sam styl i za to należą się brawa. Przykładowo niektóre wstępy i zwrotki zagrano powoli a refren wali po uszach. a inne zwrotki są zagrane z energią ale refren zwalnia. Zresztą to nie są jedyne schematy, ale jeśli chcecie więcej, namawiam do kupna.

Utwory są rozbudowane. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ według wielu piosenka długa to piosenka rozbudowana. Nie zawsze tak jest, ale w przypadku Metalliki udało się to zrobić. Niestety nie wszystkie utwory posiadają solówkę. Wysiadamy, panie Hammet? Jest za to kilka krótkich solówek na basie. Jason chyba nie pasował do zespołu, bo wydaje mi się że to jakby przez niego Metallika jest taka jaka jest. Od kiedy wszedł do zespołu, mocno się złagodził(zespół, nie on) a gdy odszedł... ANGER!!! Chłopaki wyraźne chcą wyładować się na tym krążku. Wystarczy spojrzeć na okłądkę - ręka skrępowana sznurkiem, uderzajaca w coś. Tak jakby panowie z Kaliforni chcieli uwolnić ten gniew, który ciążył na nich przez kilka ostatnich lat krytykowania zespołu przez zatwardziałych metali(którym z pewnością nie jestem). Jakby chcieli uwolnić się od tego szitu, który otacza ich na codzień... to już nie zbuntowane nastolatki, ani też zgredy grające ballady dla dzieci. To po prostu podstarzali, doświadczeni, wkurzeni ludzie, którzy wiedzą na co się wkurzyć robią to profesjonalnie. To już nie bezesnsowna złość pięciolatka. To niczym niesplamiona dzika furia, która wyznacza postawę zespołu - pierdolić wszystko.

Płyta jest warta grzechu. Ani trochę nie będziecie się przy niej nudzić, a zapewnią wam to takie utwory jak St. Anger, Invisible Kid, My World, Sweet Amber i reszta. Zobaczcie, posłuchajcie... to jest Metallika przez duże M! Cudowny śpiew Jamesa, wypaśna gitara Kirka i bas Boba(!) to jest to, czego wam trzeba! A więc do sklepów grzesznicy i bez St. Angera mi nie wracać!!! Absolutny C Z A D.

Ocena: 10/10

PS. Recenzję tą dedykuję przede wszystkim Adamowi Kołacińskiemu, bez którego prawdopodobnie nie wiedziałbym o tej płycie. Lista Radia Łódź R U L E Z!!! A dla Ciebie życzenia urodzinowe!

PS2. Chciałem jeszcze zdementować wszelkie plotki o raperach, britnejach(mała litera z premedytacji), shakirach(tu też), które miały pomagać Metallice przy tym krążku. Możecie wsadzić sobie te ploty tam, gdzie plecy tracą swoją piękną nazwę, panowie krytycy. Założę się że i tak pojadą po Metallice ostro, ale mnie to naprawdę mierzi...



© Obywatel siX(obywatelsix@go2.pl)