*** Lux Occulta - "Forever Alone. Immortal." ***




    Forever Alone. Immortal. jest debiutem oryginalnego, polskiego zespołu - Lux Occulta i jak na debiut jest to płyta bardzo dobra. Zawiera sześć utworów trwających w sumie niecałą godzinę. Gdy przesłuchałem ten album pierwszy raz, skojarzył mi się on z Burzum i płytami "Filosofem" i "Hvis lyset tar oss", choć tak naprawdę pod względem muzyki nie są tak bardzo podobne. Śladowe podobieństwo może dotyczyć klimatu, bo muzyka Jaro.Slava i spółki jest taka smutna, dołująca, ale zarazem podniosła, dumna i przepełniona nienawiścią. Na płycie znajduje się kilka wolnych i spokojnych momentów i raczej nie doświadczymy tu rzeźni w stylu Marduka, co wcale nie znaczy, że jest to album nudny. Jest to po prostu black, który nieco odszedł od utartych schematów. Wokal to standardowy blackowy skrzek/growl ze śladowymi ilościami chórków pełniących rolę tła (np. w "Homodeus"). FAI jest płytą bardzo spójną i nie da się powiedzieć, że jakiś utwór jest lepszy od innego. Po prostu najlepiej słuchać albumu jako całość, a nie wyróżniać pojedynczych utworów .

Teksty na FAI są, jak twierdzi autor (Jaro.Slav), poświęcone Lucyferowi, a tak konkretnie mówią o dumie i możliwościach człowieka, a także o cenie którą płacimy za nasz honor i niezależność.

Forever Alone. Immortal. jest piękną black metalową ucztą na najwyższym poziomie i jednocześnie jednym z najlepszych debiutów w Polsce. Polecam!

PS. Żeby nie było wątpliwości dodam, że płytka została wydana przez Pagan Records w 1996 roku.





-9/10

© Count Kayleigh