|
HYPOCRISY - CATCH 22 |
| Mam duży
szacunek do Tagtgrena - koleś udziela się w kilku kapelach, prowadzi
własne studio, gra na gitarze, klawiszach i śpiewa. I wszystko robi
świetnie. Hypocrisy to jego główny zespół, który zawsze miał pierwszeństwo
u Petera, Jakby ktoś nie wiedział - kapelka gra ciężki i szybki death
metal, z tym że jest to muzyka zrozumiała, poukładana, w której widać
doświadczenie i dorosłość muzyków. Catch 22 kupiłem razem z Soilworkiem,
więc wydana jest podobnie - ładny digipack, tym razem utrzymany w brązowo-
niebieskawej kolorystyce. Ale co mnie zdumiało i wkurzyło to brak
książeczki ! Duuuży minus. Płyta została nagrana w Abyss Studio -
prywatnym studiu Tagtgrena, a wydana została w 2002 przez Nuclear Blast
oczywiście. 10 kawałków, i jedziemy z recenzją: 1. Don't judge me - Mięso, gwałtowne przyśpieszenia, potężny growl, miażdżące gitary - przeciętniak - 7/10 2. Destroyed - O! Coś ciekawego. Melodyjny, szybki i potężny utwór z wybijającym się refrenem - 8/10 3. On the edge of Madness - Tego nie lubię - Coś jakby death'owa ballada :( Kiszka wyszła, choć niektórym się podoba - 5/10 4. A public puppet - podobny do jedynki - nic ponad pewien, wysoki zresztą, poziom - 7/10 5. Uncontrolled - fajny, melodyjny death, przypominający starsze Hypocrisy, nie powinien mi się podobać, ale ma coś w sobie, a Peter śpiewa genialnie !!! - 8/10 6. Turn the page - Panowie! Czapki z głów. Jeżeli istnieje coś takiego jak inteligentna rzeź, to jest to ten utwór!! Słyszeliście może żeby klawisze pasowały do rzeźnickiego deathu? Jeśli nie, to posłuchajcie tego utworu!!! I ten refren - masakra i wspaniale zaśpiewane partie! Tak obywatele! Death też może być piękny!!! 10/10 7. Hatred - Podobny trochę do 5, ale lepszy - jakby bardziej melodyjny, spokojniejszy - to już nie jest death, nie wiem nawet co to jest. I potwierdza się po prostu że Peter ma wspaniały głos. 8/10 8. Another Dead End - Rzeź, czyli powtórka z rozrywki, podobny mocno do 6, i podobnie jak on otrzymuje najwyższą notę, głównie za zmiany tempa które wbijają w ziemię. 10/10 9. Seeds of the chosen one - Bardzo podobny do 5. Niby co innego, a jednak ten sam klimat i podobne wykonanie, choć gitary idą trochę lepiej (ale tylko trochę) - 8/10 10. All turns black - Klimatycznie niby podobne do Hatred, ale nie trzyma już takiego poziomu - mogłoby tego utworu tu nie być - 7/10. Podsumowując - Hypocrisy ciągle się rozwija. Ta płyta jest tego dobrym przykładem. Mimo pewnej wtórności i podobieństwa niektórych utworów, to jednak te kilka perełek sprawia, że już zbieram kasę na następny album. 7+/10
|