"This Album Is Dedicated To The Memory Of Our Dearest Friend Grim
Who Died By His Own Hands, October 1999."


ZESPÓŁ - GORGOROTH
ALBUM - INCRIPT SATAN
MUZYCY - INFERNUS,
               TORMENTOR,
               GAAHL,
               SJT. ERICHSEN,
               KING OF HELL

 

 

    Co to? Kolorowa okładka u Gorgoroth? Co to kurwa ma być? Do tego Nuclear Blast jako wydawca? Bałem się tego przed kupieniem, przecież to wszystko się kupy nie trzyma... Jednak wbrew moim obawom nie zawiodłem się. Dostałem porządny Black'owy album bez żadnego zgrzytu, no jest jeden - "Will To Power, beznadziejna ambientowa kompozycja, która w żadnym stopniu nie trzyma się tego co zostało zrobione na reszcie albumu. Reszta to ciężki metal z ciekawymi rozwiązaniami, np. recytacją w "Litani Til Satan" i zajebistym, chwytliwym riffem w "A World To Win", pianinko w "Unchain My Heart!!!", to wszystko składa się na wspaniałe "Incript Satan"

"When Love Rages Wild In My Heart"

    Mimo swej Black'owej prostoty to naprawdę ciężki w odbiorze album, takie utwory jak te wymienione powyżej muszą na dobre utkwić nam w głowie, to nie jest zwykła napierdalanka a 'la Impaled Nazarene [hail guys!] lecz dość techniczne granie - tj. takie jakie umożliwia Black Metal [czyli może być średnio, nigdy zbyt technicznie bo to miała być prymitywna muzyka :P] - czasem riffy naprawdę mnie dziwiły, że też kolesie, którzy jeszcze przed chwilą napierdalali w swoje instrumenty potrafią zagrać coś takiego jak "Litani Til Satan".
    Jak już wspomniałem wokal jest niezwykle ciekawy - od normalnego Black'owego skrzeku po melodeklamację czy jak to tam się nazywa. Takie "A World To Win" wspaniale znosi owy eksperyment a riff w tle wbija się w pamięć i czasem nucimy go sobie na lekcji, wtedy nauczyciel pyta: "Co tam mruczysz pod nosem" a ty odpowiadasz: "Spierdalaj, nie słyszysz, że to Gorgoroth?". Piękna scenka nie ma co... Czasem także delektujemy się każdą chwilą, każdym motywem lub z nieprzemijalną radością słuchamy powtarzanego w kółko przez sześć minut riffka w "An Excert Of X" tylko po to aby w następnym utworze ["Ein Eim Av Blod Og Helvetesild"] słyszeć jęki, charkoty i wrzaski Gaahla.
    Pamiętam sytuację gdy w samochodzie puściłem mamuśce jedną z piosenek, nie pamiętam już jaką ale pierwsze co usłyszałem to nie - "Weź to wyłącz" tylko - "Niezłe bębny mają chłopcy w tych zespołach metalowych". Zgadzam się z nią całkowicie, ten pedał [sjt. erichsen] w białej koszulce i ulizanych włoskach potrafi grać. Wygląda chujowo i nienawidzę go bo jest podobny do tych pierdolonych aryjczyków [jebać szfabów! Jebać hitlera i jebać faszystów!] ale wie co kurwa robi! Ta perkusja jest NIESAMOWITA! Ten koleś gra prawie tak, jak Inferno w Witchmasterze [hje, hje jak miło kogoś do Polaka porównywać :)]!!!
    Najlepsze jest "When Love Rages Wild In My Heart' - taki piękny wokal, czysty i po prostu idealny. Jedynym denerwującym momentem jest "no to srał sitmi" czy coś takiego powtarzane w kółko... Po tym jednak wchodzi gitara i ten riff wrzyna się tak głęboko, jeszcze głębiej niż wasze członki w miłosnym ścisku z pięknymi dziewicami. Tak pięknego Black'owego utworu jeszcze nie słyszałem, w swej kategorii [coś a 'la melodic-declamation-black-metal] jest nie do pobicia...

"Unchain My Heart!!!"

Klimacik jaki panuje na tej płycie jest... ponury? Nie powiedziałbym, jest taki dziwny - zaczyna się ostro, przechodzi w chwytliwe riffki, powolne coś, znów ostro, sześć minut łojenia tego samego, ostro, ambient [kurwa! musieli?] i kończy ostro i zarazem pięknie. Widać jak na dłoni, że chłopcy uraczyli nas bardzo spójnym albumem, nic się nie wybija ponad doskonałość [bo ciężko tego dokonać :P] i ogólnie jest zajebiście! Piękna okładka przedstawia... Sam już nie wiem - zachodzące słońce i jakiegoś orełka [zamierzony błąd], którego zżera ciemność? Sami sobie popatrzcie - mi zostaje wystawienie oceny...

'cenka - 9\10
[gdyby nie ten ambient...]

Ragnar