Darkthrone - "Transilvanian Hunger"


Pamiętam jak dziś. Ten dzień kiedy, to stwierdziwszy, że wreszcie mam sprzęt, który nadaje się do słuchania muzyki. Wybrałem się do okolicznego sklepu muzycznego i postanowiłem kupić coś by pokatowanać trochę sąsiadów (dewotkę i palantów masochistów którzy lubią, gdy się ich bije!) Wśród masy różnych płyt nie wiedząc, co dobre oglądam sobie, aż nagle zobaczyłem Darkthrone. Kierując się dopiskami Elda w gamewalkerze postanowiłem wybrać coś Norwegów . Kupiłem Preparing for War (polecam ludziom co chcą się dopiero zapoznać z tym zespołem, ci co słuchają ich dłużej - odpuszczają sobie). Dobra. Ja w chałupie puszczam, a tam pierwsze co leci Transilvanian Hunger z płyty o tym samym tytule. I uwaga reakcja mojej matki: "Wyłącz to kurwa, bo to rzeczywiście jacyś Sataniści!!!"(Już tak nie reaguje ;P)

Teraz, gdy wpadłem po uszy w Black Metal moim, ulubionym zespołem jest Darkthrone i postanowiłem napisać coś o mojej ulubionej płycie tego zespołu jeśli słuchasz blacku zachęcić do jej kupna. Wydana w 1994r w składzie: Fenriz, Nocturno Culto i Zephyr. Jest chyba najprymitywniejsza w ich dyskografii. Jest też szybka, diabelnie szybka i agresywna - gitary zapieprzają jak głupie, perkusja mało się nie rozleci, a Nocturno drze się jak opętany. Cudo! Znajdziemy tam osiem piosenek, łącznie jakoś pół godziny grania. Wystarczy jednak by rozwalić czachę na milion kawałków! Większość tekstów jest po norwesku i we wkładce nie ma ich tłumaczenia. Część napisał sam Fenriz, a resztę Vargie podczas odsiadki w więzieniu. Jest to ponoć najukochańsza płyta Herr Nagela(Fenriza jakby kto pytał), który twierdzi, że najważniejszy jest klimat a nie muzyka. Zgadzam się, bo to po prostu ocieka złowrogością i nienawiścią, że aż się zimno w sercu robi. Naprawdę kawał świetnie zagranego BM. Ocena jaką dostanie ta płyta to będzie dziewięć, a jeśli a jeśli dla ciebie esencją blacku jest Arcturus i nowy Emperor nawet tego nie tykaj!

Ocena: 9


© The Bill