Children Of Bodom - "Hate Crew Deathroll"


 

Nie mogłem się doczekać najnowszego albumu Dzieciaków znad Bodom. Po rewelacyjnym "Follow The Reaper" (mojej ulubionej Childrenów) oczekiwałem kolejnego sukcesu. Aż tu nagle ukazał się krążek z napisem "Hate Crew Deathroll", a na okładce był znany z wcześniejszych płyt Reaper, czyli Scyther, czyli Żniwiarz. Co do muzycznej zawartości to się trochę zdziwiłem. Nie żeby mój podziw dla CoB zniknął z chwilą pierwszych dźwięków HCD (Heavy Compact Disc ;)). Tyle tylko, że nowy album okazał się trudniejszy w odbiorze od poprzednich. Mianowicie agresywniejszy. Utwory są bardziej brutalne niż na "Follow...", coś pod thrash/death, na wierzch wypływa inspiracja takimi grupami jak Slayer. To dobrze. Myślę, że jedno czy dwa przesłuchania nic dadzą. W każdy kawałek trzeba się wsłuchać, aby wyjść z przekonania, że CoB nie porzucili dawnego stylu. Utwory są melodyczne, są i sławetne klawisze (no, trochę "utemperowane"). Płyta nie okazuje się taka chaotyczna po kilku przesłuchaniach, a wzmocnienia stylu Dzieciaków należało się spodziewać. Według mnie na płycie najlepiej wychodzą "Triple Corpse Hammerblow" i "Sixpounder". Szczególnie po przesłuchaniu tego pierwszego dochodzimy do wniosku, że jednak melodia to to, co jest charakterystyczne dla muzyki Finów i nie powinno z niej zniknąć. Album powinien się spodobać fanom CoB, szczególnie tym którzy cenią sobie trochę thrashowej brutalności. 

Ocena: 8+/10 (dalej uważam, że FtR to najlepszy krążek Finów).
Słuchałem coverów: Mercyful Fate (Gypsy - Emperor), Venom (Black Metal - CoF), Slayer (Silent Scream - CoB), Iron Maiden (Invaders - Engrave), A. Cooper (I Love The Dead - Samael) oraz recenzowanej płyty.

Faust