*** Besatt - "Roots of Evil" ***




    Pewnego razu, robiąc zakupy w Pagan Records, brakowało mi jednego, taniego zakupu, bym miał przesyłkę gratis i tak przeglądam tan katalog, aż natknąłem się na Besatt. Nigdy wcześniej nie znałem tego zespołu, a słyszałem wiele dobrego na ich temat, więc postanowiłem zamówić sobie krótką limitowaną do 666 kopii płytkę (limitowane można drożej opchnąć:>) Roots of Evil. Na szczęście się nie zawiodłem.

Pierwsze wrażenie wywarło na mnie unikalne opakowanie i przyznam, że było trochę schizujące, bo w pierwszej chwili nie wiedziałem gdzie jest CD;) Na albumie znajdują się cztery nowe utwory (licząc z intrem) i dwa covery. Wszystkie nagrania na RoE mają takie specyficzne brzmienie i są grane w podobnym, brutalnym i surowym stylu. Nie ma tu żadnych ozdobników jak klawisze, damskie wokale, chórki, czy inne bajery. Tylko brutalny, bezkompromisowy black metal. I mnie to wystarcza, żebym w pełni mógł czerpać przyjemność ze słuchania Besatt. Najlepszy kawałek na płycie to przepiękne i klimatyczne "Pandemonium". Najdziwniejszy jest cover Gorgoroth. Gdyby nie ten charakterystyczny riff przy końcu "Gorgoroth" to bym nie załapał, że to ich utwór. Druga "przykrywka" to "Tormentor" zespołu Kreator. Oryginału nie słyszałem, ale ten w wykonaniu Besatt jest raczej średni. O tekstach na RoE nic nie mogę powiedzieć, ponieważ nie ma ich we wkładce i chociaż Beldaroh śpiewa po polsku, nie można go zrozumieć.

Ogólnie płyta jest świetna, jednak trochę krótka (23 min), ale dla fanów będzie miała jeszcze większą wartość, bo tylko 666 z nich będzie ją posiadało. Ja, w każdym bądź razie, już szykuje kase na kolejne albumy Besatt!





+8/10

© Count Kayleigh