POSZERZAJMY HORYZONTY
riposta


Niedawno przeczytałem art pt. "Poszerzajamy horyzonty" autorstwa niejakiego Obywatela siXa. Sam zgadzam się, że powinno się zwiększać swe horyzonty muzyczne, jednak argumenty, które podaje ten człowiek są IMHO bezsensowne.

"Na początek zastanówcie się: czemu słuchacie tylko jednego gatunku muzyki? Bo tylko taki do was trafia? Bo tylko ten lubicie? Na pewno? Założę się, że gdybyście posłuchali jakichś 10 płyt, poza tym jednym gatunkiem, kilka kawałków spodobałoby się wam. Ale wy nie, wy wolicie się zamknąć, a gdy spodoba wam się coś spoza kręgów waszej muzy to celowo udajecie że wam się
nie podoba, że to shit."


A ja słyszałem z neutralnym nastawieniem różne gatunki muzyki, obiektywnie rozważając wszystkie za i przeciw i stwierdziłem, że na pewno będę dalej słuchał tego co wcześniej. Po prostu nic innego mi się nie spodobało. I co ty na to, hę?

"Dobrze. Dalej myślicie, że tylko wasza muza to prawdziwa sztuka, itp.? Dobrze, wyobraźcie sobie że idziecie na imprezę. Powiedzmy taki ortodoksyjny metal, który idzie trochę pochlać z kolegami. Ale jest problem. Oni słuchają rocka i disco. No, ale to w końcu kumple. I co robicie? Idziecie i co? Zatykacie uszy, wyklinacie tę muzę, albo próbujecie na siłę puścić swoją? Nie idziecie? Przecież nie wypada tak odmawiać kolegom? Chyba że waszymi kolegami są tylko ci, którzy słuchają waszej muzy. Wtedy przepraszam, bo nie jesteście ograniczeni nie tylko w muzyce, ale także w doborze kolegów..."

Po pierwsze: gdy bym miał dobierać kolegów tylko przez wzgląd na słuchaną przez nich muzykę, to praktycznie nie miał bym kolegów:(. Po drugie: człowieku! Czy mam NA SIŁĘ słuchać dajmy na to disco, by się do niego, no nie wiem, PRZYZWYCZAIĆ? Po to, by na wszelki wypadek z pełnym zadowoleniem "upajać się" u kolegów dźwiękami kokodżambo albo jakiejś Witnej Hjuston? Idiotyczny argument.

"Ograniczeni. Tacy właśnie jesteście. Wmawiacie sobie, że każdy inny gatunek muzyki jest do dupy, poza waszym oczywiście."

Tak, tak, przymuszam się do słuchania tego strasznego metalu, już nie mogę mogę tego znieść. Ach gdy bym tylko mógł przezwyciężyć pozerstwo i słuchać wspaniałej muzyki vide Krzysztof Krawczyk, Britnej itp, a tak MUSZĘ (bo mam powody) wzmawiać sobie, że ww Britnej to shit, ach pieskie życie, proszę państwa... Koleś masz jakąś manię!

Sam starałem się niejednokrotnie poszerzać horyzonty. Nie udało mi się to. Natomiast twierdzę, że ludzie chwalący się tym, że jednakowo podoba im się np. twórczość artysów jazzowych i metalowych tak na prawdę nie czerpią pełnej satysfakcji ani z jednego, ani z drugiego.

I jeszcze tylko apele:

a) NIE KUPUJCIE PIRATÓW
b) Oceniajmy zespoły tylko po muzyce, a nie po ideologii
c) Dążmy do zniesienia idiotycznego podziału ludzi na subkultury
d) Ludzie! Nie odmieniajcie zagranicznych nazw zespołów. Nie wiem jak wy, ale ja mam już dość dziwacznego słowotwórstwa typu "MayheMu", "Tiamatu" czy "Metallicy"
e) Przestańcie wyzywać się od pozerów!


© Dobry Wojak Schweyk