*** Emperor - "Emperial Live Ceremony" ***
DVD


"Emperial live ceremony" jest zapisem koncertu norweskiej formacji Emperor, który odbył się w 1997 roku w La2 w Londynie, podczas trasy promującej nowy "IX Equilibrium". Na to DVD składa się 9 utworów z albumów "In the nightside Eclipse", Anthems to the Welkin at dusk" i oczywiście "IX Equilibrium" oraz teledysk do "The loss and curse of revernance", który znajduje się też na mini pt. "Reverence", ale o nim później...

Zajmijmy się teraz samym koncertem. Są dobrze zagrane, część wokali trochę zmieniona, dobór repertuaru też dobry. Palownik (który chyba DVD na oczy nie widział) w recenzji kasetowej wersji napisał, że powinno się uczyć dopingu od angielskich fanów. Niech żadnemu to nawet nie przyjdzie do głowy!!! Te ciołki stoją jakby ich zalali szybkoschnącym betonem i tylko od czasu do czasu fala przeniesie paru osobników. Zero skakania, zero machania łbem (poza takim jednym łysym gościem;)), po prostu angielska flegma... Za to wygląd niektórych niektórych jegomościów mógłby wprawić w kompleksy członków Marduka czy Dark Funerala (podczas jednego utworu ochroniarz łapie takiego jednego- polecam:)).

Dobra teraz kwestja techniczna. Dużo tutaj Ihsana (praktycznie jest pokazywany cały czas), Charmond Grimloch (klawisze) pokazuje się tylko okazjonalnie. Samotha, co dziwne, prawie nie widać, za to dużo Tyra (praktycznie rzecz biorąc pokazano tylko Ihsana, Tyra i publikę). Tryma również nie uświadczysz człowieku za dużo. I tutaj ujawnia się całkiem poważna wada DVD. Jeżeli jest np. fajna gitarka, to nie pokazano gitary tylko jakiś palantów spod sceny. Wspaniała perkusja w Ye Entrancemperium została pokazana w szczątkowej wersji. Tu mamy kolejną wadę. Mianowicie obraz staje się niekiedy przekomplikowany- np. nałożono na siebie dwa obrazy, lub obraz zasuwa z prędkością perkusji. Może i byłoby to ciekawsze, gdyby nie niezbyt dobre miejsce ulokowania. I jeszcze jedno. Na widowni był chyba syn producenta, bo ciągle pokazywali takiego jednego miśka przy barierkach (wygląda trochę jak basista Napalm Death).

A jakie to coś ma zalety- spyta szczwany i nie dający się omamić przez judeomasonerię czytelnik;). Otóż taką: to jest Emperor. I chyba tylko fani tego zespołu kupią DVD, bo nie ma tu czegoś co interesowałoby ludków nie rozkoszujących się Emperorem.

Teraz trochę o teledysku. Dno i meter mułu... Aż ciężko uwierzyć, że do czego takiego przyczynił się Emperor (a może ja po prostu jestem rozpasany po obejrzeniu clipu do "Empty" z Prometheusa). Na początku jest jakaś komputerowa animowanka- jakby zjeżdżało się z niebo i przebijało chmury. Już to nie nastraja optymistycznie, a to dopiero początek... Potem jest zespół, przebrany w jakieś niezbyt ciekawe ciuszki w jakiś ruinach (to chyba jest największa bida clipu). Ihsan śpiewa i skręca się kamery, która sprawia wrażenie zalanej w trupa. Ciekawszym elementem są widoki mighty, tru grim& necro Norwegii ;), chyba najjaśniejsza część teledysku. Ciekawie wypadły też szybko zmontowane obrazki, oraz jakiś facet plujący spirolem na pochodnie. Aha jest jeszcze Ihsan w corpsepaintcie ze świecznikiem- też nie za ciekawe

Podsumowując. Pozycja nie pozbawiona wad, przeznaczona tylko i wyłącznie dla fanów, innych nie zainteresuje. Ja wydałem na to 65 zł nie jest to drogie, ani tanie- w sam raz. Ja wydanych pieniędzy nie żałuję i zachęcam innych maniaków Cesarza do zakupu.

Oceny: DVD - +7/10 ; Teledysk - +3/10


© Lupus Seditio