INNOŚĆ
Wiecie, beznadziejne są WSZYSTKIE teksty o tym, że metal przewyższa hip hop, że metale są ogólnie lepsi od hip hopowców i na odwrót. Owszem, subkultura hip hopowców stacza się na psy. Popatrzcie na tych sk8 we Wrocku. Większość z nich to banda łachmytów, która sk8 jest, "bo tak modnie i wygodnie". Niedawno (pisząc to jest 7 lipca) we Wrocławiu odbył się Busker Bus, co to jest pisać nie będę, no...może ksztynę. Ale dobra, do rzeczy. Jestem (byłem?) sk8. Wiecie, idąc przez rynek czułem się jak dziwak. Jak bym coś przedstawiał (tak, na owym BB były różne przedstawienia itp.) Ludzie (czyt. sk8 i metale) patrzyli na mnie jak na wariata. A to czemu? Ano miałem an sobie koszulkę Nirvany, mojego ulubionego zespołu. I co? I do tego znane wszystkim Clinic'i. Myślcie sobie co chcecie. Taki jestem. Jestem grafficiarzem, lubię dobry hip hop, ale uwielbiam Nirvanę. Ci, którzy myślą, że "zdradziłem" sk8 mogą się wypchać. Mam takich ludzi w dupie. Tak samo w dupie mam ludzi piszących o wyższości hip hopu. A wiecie czemu? Kiedy dał bym głowę, że tak jest. Ale to gówno prawda. Byłem zaślepiony, miałem "oczy szeroko zamknięte". Ale wy tak możecie myśleć, myślcie co chcecie. Na tym polega moja tolerancyjność.Ale lecimy dalej. Nawet nie miałem pojęcia o muzyce Nirvany. Słuchałem tylko Peji, K44 itp. A teraz co? Chodzę jak idiota w koszulce Nirvany, klinikach i wyglądam wg niektórych jak pajac. I dobrze, chcę wyglądać jak pajac. Chociaż jestem sobą, a nie jakimś jebanym pozerem. Wojna hip hop vs. metal jest bez sensu. Co z tego, że uważam, że ogólnie metal przewyższa hip hop (ogólnie, bo niektóre zespoły są do dupy, jak w hip hopie). Hip hop jest "piękny inaczej"-->to nie żadna ironia. Wychowałem się na hip hopie, nigdy nie powiem, że jest to kitu (nie powiem, ale tlko o Eminemie, Peji, K44, DKA). Wiecie, niw odchodzi się od własnej matki, ale potem spotyka się zonę. I tą żoną dla mnie jest Nirvana, Metallica i Aerosmith. Tak to już jest. I nie piszcie już więcej do kącika, że hip hop to, metal tam to. Nie mówię, żebyście byli niewiadmo jak tolerancyjni, ale odpierdolicie się od innych. Pierdolę, czy ktoś słucha disko polo, metalu czy rapu. Mam to w dupie. Mam w dupie, czy powie, że Kurt to chuj. ON tak myśli, ma takie prawo. A ja myślę, że jest chujem i mu to mówię (przecież też mam takie prawo:)), ale nie wpajam mu do głowy przez resztę życia, że się myli. Owszem, można se popolemizować, ale bez przesady. Może i jestem jakiś niekonsekwentny w tym co mówię, lae taki jestem. Nie jestem pozerem i jestem z tego dumny, a może dumb?