JAMES HERBERT - Ocalony

 

Ostatnio nie wiem, czemu natchnęło mnie na czytanie horrorów. Przez dwa tygodnie przeczytałem chyba z cztery tytuły. A przez trzy tygodnie coś koło sześciu. Chociaż, że jestem człowiekiem bojaźliwym i po oglądnięciu filmu "The Ring" nie oglądałem przez dwa dni telewizji nie mówiąc już o odbieraniu telefonu, to niestety żadna z tych książek mnie nie wystraszyła i spać chodziłem bez większego lęku. (Jeśli chcesz się pobać przy książce, polecam rewelacyjne "Miasteczko Salem" Stephena Kinga albo nie mniej dobrą "Twierdzę", której autorem jest bodaj Paul Wilson. - military)


W nocy, gdy się budziłem nie bałem się cieni, wszystkie odgłosy wydawały się dziwnie znajome. A koszmary senne zostały wyparte przez miłe, wakacyjne sny. Może po przeczytaniu tylu horrorów po prostu się znieczuliłem na strach ;).


Książkę tą napisał James Herbert, który kojarzył się mi się z Frankiem Herbertem, autorem "Diuny". Jednak, niestety, "Ocalony" nawet w połowie nie dorównuje swoim kunsztem dziełu Franka. O ile książka zaczyna się w miarę ciekawie, to już środek nie jest zbyt ciekawy, nie wspominając już o głupkowatym zakończeniu. Ale może zacznijmy od początku.


Głównym bohaterem tej książki jest niejaki David Keller. Jakimś cudem tylko on zostaje uratowany z feralnego samolotu, który rozbił się pod Londyńskim miasteczku Eton. Niestety cały lot zostaje jakby z jego pamięci wymazany i pamięta on tylko, że był drugim pilotem podczas tego rejsu. David zaczyna się zastanawiać czy to przez przypadek nie była jego wina, że samolot się rozbił i ponad 300 osób straciło życie. Po pewnym czasie w miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przy czym seks w kurii biskupiej czy przytulanie się do konia w Paryżu po pijaku przez pewnego posła to małe wybryki.


Jak widzicie fabuła jest bardzo prosta i bardzo łatwo przewidzieć, co za chwilę się stanie. Jakby nie to, że lubię czytać i strasznie mi się nudziło, to książka dawno wylądowałaby z powrotem na swojej półce w bibliotece. Większość wydarzeń w książce jest strasznie naciągana. Najbardziej zdziwiło mnie zakończenie i to bardzo nie pozytywnie. Lepiej przeczytajcie sobie "Wiedźmina". 


Tyle złego napisałem o książce i ktoś może pomyśleć, że nie wato jej czytać. I może ma rację. Ja jednak książkę przeczytałem w trzy dni i jeśli bardzo wam się będzie nudzić to w ostateczności możecie po "Ocalonego" sięgnąć. Bo są momenty nawet ciekawe, które przytrzymują na dłużej przy tym tytule czytelnika. Tylko szkoda, że jest ich tak mało, bo książka mogła być naprawdę ciekawa.


Ciężko jest mi ocenić ten tytuł. Z jednej strony książka ma strasznie nieciekawą fabułę oraz często jest nudna. Zakończenie jest bardzo durnowate a główny bohater może i jest odważny, ale zbyt ciekawej osobowości to on nie posiada. Ale, nie wiedzieć czemu, książkę skończyłem dość szybko i muszę przyznać, że czasami mnie zaciekawiła. Więc powiem tak - przeczytajcie ją, jeśli chcecie a jeśli nie to nie czytajcie. (Yeah, maaan. Pokój i wolność. Wolność i swoboda. Młodą dziewczyną też nie pogardzę. - m.)

 

Caleb <amgry@o2.pl>