Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. ...You have to see it for yourself...

uobooz

  Jest piękna lipcowa noc (dochodzi druga godzina), chomiki mojego brata dają czadu, tzn. hałasują... Nie, nie to mam na myśli, one się zabawiają... Nie! Dalej nie chodzi mi o to, one biegają sobie w takim kole (nabierają tężyzny fizycznej i zabijają nudę), ja jestem świeżo po sesyjce w Rage Rally (BTW, Bedzio, jesteś zbyt okrutny, ja dałbym tej grze 2- ;) i tak sobie postanowiłem napisać o tym co najbardziej spodobało mi się podczas gry w ENTER THE MATRIX. Uznałem, że lepiej nie pisać recki, bo zapewne wszyscy zainteresowani już je czytali w prasie albo gdzieś indziej. Drugim powodem, który przemawiał za tym żeby nie pisać recki było to, że może jakiś FACHOWIEC pokroju Yotema napisałby do niej polemikę i jeszcze spaliłbym się ze wstydu ;).

  Jako wielki maniak Matrixa (Yo Caleb!) po obejrzeniu obu części postanowiłem wsiąść się za grę. Niedowierzałem profesjonalistom piszącym o EtM jako o grze słabiutkiej. To nie mogła być prawda! Jak się sam o tym przekonałem - to na szczęście prawdą nie było. Ta giera jest egzdra wypasiona! To jest cudeńko pomimo swoich wad (Kwadratowe koła i przenikanie przez tekstury - ARGH!)! Walka w EtM urzekła mnie jak cokolwiek nigdy dotąd w jakiejkolwiek grze! Te najróżniejsze kombinacje, to duszenie gliniarzy od tyłu, ten kopniak z odbicia się od ściany... Toż to jest cudowne! Miotanie przeciwnikami, wyprowadzanie kontr po zablokowaniu ich ciosów, bieganie po ścianach powodują, że nasz kilkudziesięciocalowy monitorek nagle staje się kinowym ekranem, mamy deja vu, nieomalże znowu widzimy to co było w kinie. Tyle że tym razem mamy na to wszystko co się dzieje wpływ. Prowadzimy jednego z bohaterów filmowych, którzy pokazywani byli w nim tak krótko. Jest to wspaniałym dopełnieniem, można by rzec - wypasionym deserem po dwóch głównych daniach. Tryb focus, w którym delektować się możemy pięknymi walkami w zwolnionym tempie robi swoje. Te ciosy i te towarzyszące im dźwięki to czysty cud, miód i orzeszki! Skok do tyłu z ostrzałem a la Max Payne, gwiazda na jednym ręku i strzelanie giwerą z drugiej (tak jak Neo), lub skok w przód z jednoczesnym obracaniem się i naparzaniem (Pamiętacie Trinity uciekającą przed Smithem w pierwszym Matrixie i skacząca przez okno?) są wspaniałe! Do tego dochodzą jeszcze przerywniki nakręcone specjalnie dla gry (np. walka Ballarda z Seraphem i te jego "But first I must apologize.") jak i te wyciągnięte z filmu (np. zderzenie dwóch ciężarówek). Także długa ucieczka przed kopiami Smitha przez rusztowania, ulice miasta i kościół tylko po to, aby odebrać telefon (chyba wiadomo, po co) ma swój niepowtarzalny klimat. Super dopełnieniem, a jednocześnie zakończeniem jest lot Logosem, podczas którego prujemy do kałamarnic. Ciągle jest równie klimatycznie jak na filmie. I o to chodzi!

  ENTER THE MATRIX jest jedną z najlepszych gier, w jakie grałem przez całe moje życie, a gram już jakieś 10 lat. W pełni zgadzam się z oceną Caleba (8/10). Kilka błędów, jakie posiada gra jest przyćmiewanie przez jej zalety, a tych jest mnogo. Grajcie w to ludziska, bo Tomb Raidery tudzież inne Kłaki się przy tej grze chowają! I to by było na tyle. Wszystkiego najlepszego, wesołych świąt, szerokiej drogi, no i pijcie dużo, bo w końcu mamy lato (chociaż pewnie większość kiedy to czyta to już pewnie zimę :).

 

.:. Wyjście do AM .:.