|
.::.
Splinter Cell
Lov
Wstęp, czyli coś bezsensu na dobry początek...
Na Splinterka czekałem bardzo długo. Miałem nawet zamiar kupić dla tej
gry X-Boxa, ale jak wiadomo w Polsce nie nastąpiła jeszcze oficjalna premiera
konsolki Microsoftu. Dlatego kiedy dowiedziałem się o konwersji na PieCa
podskoczyłem z radości i zbiłem żyrandol. No dobra, ale jesteście pewnie
ciekawi, co takiego zgotowali nam - graczom - panocki z Ubi Soft'u? Hmm...
czytajcie, a znajdziecie.
Co to jest?
Splinter Cell to strzelanina TPP, czyli z coś a'la Tomb Raider. Mamy
głównego bohatera i kamerę, która ukazuje wszystko z trzeciej osoby (czyt. zza
pleców). Nad SC (Spniter Cell) czuwał sam Tom Clancy, czyli autor znakomitych
książek politycznych, dziejących się w niedługiej przyszłości. Jednak (z tego,
co mi wiadomo) SC nie opiera się na jakiejś z powieści Tomka. Lecz nie zmienia
to faktu, że mamy konflikt i politykę jako dwa główne wątki. A wszystko zaczyna
się od tego, że nowy prezydent Gruzji - Nikoladze, porywa dwóch agentów CIA. Co
się dzieje potem to już istny hardcore. Nikoladze to prawdziwy "bad ass".
Gramy, gramy...
Rozgrywka głównie opiera się na tym, abo pozostać nieazuważonym. Jak to
się sprawdza w praktyce? Hmm... ZNAKOMICIE! Wyobraźcie sobie taką oto akcję:
"Wpadłem do budynku. Przede mną był długi wąski korytarz oświetlony przez
lampy. Kiedy wróg oddalił się strzeliłem w żarówki i nagle zapadła ciemność.
Włączyłem noktowizor i wszystko mogłem zobaczyć ponownie. Jednak mój wróg
zdecydowanie - nie. Wrócił, aby zobaczyć, co się stało. Odbiłem się, więc od
ściany i zrobiłem szpagat w powietrzu. Po chwili, kiedy oponent był idealne pode
mną skoczyłem mu na głowę i uśpiłem soczystym kopniakiem. Podniosłem jego ciało
i zaniosłem go do pokoju. Położyłem ścierwo (czyt. ciało:) w cieniu,
przeszukałem dane w komputerze, zgasiłem światło i wyszedłem, aby kontynuować
misję"
Ten fragment jest autentyczny i przedstawia początek pewnej misji.
Oczywiście ludzie lubujący się w robieniu ostrej zadymy (Hej Postalowcy!)
pewnikiem teraz sikają na tą grę. No cóż. Nie wszystkim można dogodzić, ale
jestem pewien, że lwia część czytelników, to ludzie, którym myślenie nie sprawia
bólu (Hi Caleb:) i będą chcieli się skradać, przez pół godziny tylko po to,
ażeby w końcu dać się złapać;).
Z bananem na wroga.
Oczywiście idąc w bój nie mamy pustych rąk. Oto ekwipunek naszego Sama,
którego będziemu używać:
SC Pistol 5.72 mm - cichy pistolet z tłumikiem, mało efektywny w otwartej walce
SC-20K AR 5.56 mm - lekki i poręczny karabin (z tłumikiem lub bez), ma
zaimplementowany tryb snajperski, dzięki czemu znakomicie nadaje się do
zestrzeliwania ludzi i lamp z dystansu
Sticky Shocker - paralizator wystrzeliwany z SC-20K AR, jeżeli strzelisz w
kałuże w której stoją oponenci to...
Lock Pick - wytrych do otwierania drzwi, gracz musi uderzać rytmicznie w
przyciski (A; S; D; W), aby podważyć ząbki w zamku
Disposable Pick - wytrych, ale taki bardziej brutalny, nie cacka się z zamikami,
tylko od razu je wysadza
Night Vision / Thermal Vision - dzięki tym "okularkom" widzimy w nocy, a także
rzeczy, które emitują ciepło
Optic Cable - kamerka, którą wpuszczamy pod drzwi, aby obczaić co się dzieje za
węgłem
Gas / Frag Granade - co tu dużo gadać - po prostu granaty:)
Oto podstawowy ekwipunek. Kilka mniej istotnych rzeczy pominąłem (ze zwykłego
lenistwa, ale o tym cicho!!!)
A co na to ślepy?
Cóż... teraz parę (gorzkich) słów o grafie. Lecz od razu uprzedzam.
Jeżeli nie macie przynajmniej 256 Ramu DDR i procka 1.4, to nie nastawiajcie się
na płynną graficzkę (o minimum GF 2 chyba nie muszę mówić?). Grafa jest cudowna,
ale niestety bardzo wymagająca. Na moim kompie (1.2 Duron, 256 SDRAM i GF 2)
giera nie trzymała stałej liczby klatek na najniższych detalach i rozdziałce. A
gdy na horyzoncie pojawił się ogień to... szkoda gadać. Mój szwagier ma 512 DDR
333 i wszystko chodziło tak, że palce lizać. Tak, więc wydaje mi się, że jeżeli
macie dużo ramu to możecie spać spokojnie. A reszta? Mam dla Was jedną dobrą
wiadomość. Kiedy włączymy noktowizor, to wtedy gra potrafi naprawdę
przyśpieszyć. I na całe szczęście przez około 75% będziemy MUSIELI używać
noktowizora, więc jest nawet w porządku. No chyba, że masz wypasionego Radeona,
to wtedy pozostaje Ci tylko cieszyć się wspaniałymi teksturami i cieniami (ćma
latająca przy żarówce i zostawiająca cień na ścianie wymiata!).
A ja jestem fanem Paschalskiej!!!
Dźwięki są rewelacyjne. Sam, kiedy kontaktuje się z centralą rzuca
cyniczne teksty tym swoim pakerskim głosem. Oczywiście, kiedy nasz heros
rozmawia z jakimiś postaciami rusza ustami. I choć nie robi tego w jakiś
rewelacyjny sposób, to jednak warto ten fakt odnotować. Reszta odgłosów też jest
spoko. Bzyczenie owadów w nocy i dialogi między strażnikami (czasami powalają -
"Zabiłem trzech ludzi, a Ty. Ja... jeszcze nikogo, ale przy jednej śmierci
asystowałem! Nie masz się, czego wstydzić." - chyba dobrze zapamiętałem;)
Spielberg? Tu LOV.
Co jak co, ale filmowe akcje są tu na początku dziennym. Chcecie dowodów,
a proszę bardzo. Kiedy mamy już dostęp do termo - wizji, to wtedy ją włączamy.
Zachodzimy przeciwnika i zabijamy go jednym strzałem w głowę. Po chwili widzimy
jak jego ciało staje się zimne. Z koloru czerwonego powoli staje się niebieski.
Albo inny patent. Kiedy wróg stoi w kałuży używamy paralizatora i strzelamy mu
pod nogi. Wtedy nasz oponent zostaje porażony seryjką voltów (najlepiej jak
kilku przeciwników stoi w wodzie, wtedy mamy lepszy efekt). Takich smaczków jest
w SC więcej. Radzę Wam ostro kombinować, a wtedy odkryjecie inne bajerki, które
urozmaicą grę.
Bugman wkracza do akcji!
Oczywiście Splinter to nie gra idealna. Największy mankament to kolizje
miedzę obiektami. Jeżeli np. położymy wroga to może okazać się, że jego głowa
wejdzie w ścianę. Tak samo jest, kiedy przylgniemy Sam'em do ściany. Jeżeli mamy
na plecach karabin, to wtedy widzimy jak włazi w mur. Inny burak, to wchodzenie
po schodach. Nasz Sam wisi trochę w powietrzu i niezbyt apetycznie to wtedy
wygląda. O wymaganiach nawet nie będę mówił, bo już wyżej się na ten temat
rozpisałem. Oczywiście mógłbym ponarzekać, że przeciwnicy zachowują się czasami
jak imbecyle, ale po co? To i tak nie zmieni faktu, że giera wymiata. Chociaż ta
liniowość...
No to ja już chyba sobie pójdę...
I co ja mogę tu powiedzieć na zakończenie? Giera jest po prostu wywalona
w kosmos i trzeba w nią zagrać. Pełno bajerków i specyficzny klimacik to dwa
największe atuty tego tytułu. Oczywiście wymagania są trochę (BARDZO)
przesadzone, ale i tak gra rekompensuje wszystkie niedogodności z nawiązką.
Jednym słowem - POLECAM!!!
OCENA:        
9+/10
Plusy:
+ Klimat zbójecko - napadalski
+ Ekwipunek
+ Grafa |
Minusy:
- Wymagania
- Kolizje z otoczeniem
- Nie dla wszystkich
|
|