Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Skout

military

  Mnie chyba prześladuje jakiś pech - nie dość, że mam już dość strzelanek FPP, a tylko takie gry ostatnio do mnie trafiają, to jeszcze są to najgorsi z najgorszych przedstawicieli gatunku! Nic to, przemęczę te kilka godzin z grą; przynajmniej będę mógł recenzję napisać...
  W Skout wcielamy się w postać komandosa (a jakże), który ma do spełnienia jakąś misję. Fabuła jest - ale ogranicza się do wyrżnięcia wszystkiego, co napotkamy na drodze. Jeśli jednak ktoś nie może żyć bez choćby najmniejszej wzmianki o scenariuszu, mówię: lądujemy na planecie pełnej obcych. Czyli - historyjka równie rozwinięta jak większość posłów Samoobrony.
  Rozgrywkę prowadzimy, jak już wspomniałem, w konwencji FPP - przed sobą mamy giwerę i szerokie pole do przemaszerowania. Ale jak to się wszystko prezentuje... Napiszę w ten sposób: pamięta ktoś AvP, część pierwszą? Niech weźmie dowolną teksturkę z tejże, skądinąd starej, gierki (bądź z innej z tamtego okresu), i powiększy ją w sposób umożliwiający pokrycie jej małym wycinkiem dwustu metrów kwadratowych powierzchni. Fachowo mówiąc - na ekranie mamy "efekt mydła": wszystko niewyraźne.
  To jeszcze byłoby nic, jeśli chociaż modele przedstawiałyby się szczegółowo. Nie liczcie jednak na to - teren składa się z gigantycznych kwadratów, jest kanciasty i najzwyczajniej w świecie brzydki. Wrogowie prezentują się koszmarnie - nawet projekt reformy szkolnictwa wygląda lepiej, a to już nie lada wyczyn. Animacja za to jest jeszcze gorsza - postaci poruszają się jak roboty-zabawki, w dodatku niezbyt płynnie przechodzą z jednej pozycji do drugiej (bez skojarzeń!). O kolorystyce już nie wspominam, bo byłyby to słowa gorzkie.
  Dźwięk - o nim można napisać grubą księgę. Gdyby takowa powstała, byłaby to zapewne znakomita komedia - lub dramat. Zaprawdę powiadam wam, nie podkręcajcie dźwięku "na full" podczas gry w Skouta, albowiem mogą was posądzić o molestowanie starców! Odgłos, jaki wydaje podskakujący bohater jest może i śmieszny, ale jeśli ktoś nie wie, że pochodzi z gry, może się zaniepokoić i wezwać policję! Co gorsza - nie ma muzyki, która mogłaby dźwięki zagłuszyć.
  Rozgrywka miała być urozmaicona przez dodanie graczowi pomocnika w postaci podążającego za nim robota. I gdyby nie fakt, że cholerstwo albo się gdzieś zawieruszy, albo pcha się pod lufę, pewnie dałbym za tą innowację wyższą ocenę... Ale tak się nie stanie - a gwóźdź do trumny Skouta stanowi polonizacja (teksty aktorów w szczególności) i sama idea gry - leziesz przed siebie i tłuczesz - głupich jak reality show z rudowłosą gwiazdą - wrogów. Sposób działania broni wywołuje spazmy śmiechu, a obrazu rozpaczy dopełnia beznadziejny projekt poziomów. Za to da się pozabijać skaczące tu i ówdzie małe zwierzątka - wylewa się z nich tyle krwi, że starczyłoby szpitalom w całej Polsce na kilka miesięcy.
  Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie kompletnie nieumiejący robić gier biorą się za programowanie. Wychodzi potem taki Skout, z którym płyty nie można nawet wykorzystać jako podstawkę pod piwo - taki brzydki ma nadruk. Cóż... może przy okazji któregoś sequela (w okolicy części 152275) będzie lepiej.

 

OCENA: 1/10
Plusy:
+ Absolutny brak plusów
Minusy:
- Że miałem to coś na dysku...

.:. Wyjście do AM .:.