Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. The Settlers IV: Mroczne Plemię

Zszywacz


  Pamiętam czasy, kiedy na Amidze (cze Bedzio!) grałem z kumplem w The Settlers.
Podłączaliśmy 2 myszki i graliśmy całymi dniami. To były wspaniałe czasy. Jak widać Settlersi mają długą historię.

  Ale, na każdą historie przychodzi kiedyś koniec i pozostają tylko wspomnienia. Niestety producenci nie mogą pogodzić się z tą myślą. Zastanawialiście się kiedyś jak smakują czwarty raz odgrzewane pyszne schabowe? Cóż, za pierwszym razem stają się one twardawe, suche i mniej smaczne. Każde następne odgrzewanie powoduje tylko pogłębianie się powyższych elementów składowych wyśmienitej części, prawie, każdego obiadu. Pierwszy obiad jest pyszny, drugi nawet idzie przełknąć, ale dalej szkoda mówić.
I tą drobną dygresją rozpoczynam czwarte odgrzewanie pysznego schabowego, jakim BYŁ The Settlers.

  Dziś na obiad podano klasycznych Rzymian, tajemniczych Majów i żądnych rozróby Wikingów. Te trzy nacje stoją przed ciężkim zadaniem do wykonania, otóż jeden z Bogów - niejaki Morbus - postanowił wzniecić bunt w niebiosach. Kara była surowa, zesłano go na Ziemię, by przebywał z tymi, których tak mocno nienawidzi. Nie ma się, więc czemu dziwić, że Morbus zebrał armię i postanowił podbić świat i zmienić go z rajskiej krainy w piekło. Gracz wybierając jedną z trzech powyższych nacji musi stawić opór mrocznemu plemieniu, które niszczy wszelkie piękno z powierzchni planety.

  Gracz może wziąć udział w trzech kampaniach, które pozwalają każdej z ras pokonać siły nieprzyjaciela. W nowych Osadnikach występują więc cztery rasy. Oznacza to, że stworzono cztery całkowicie odmienne i zróżnicowane style budynków,ubioru postaci, oraz (co najważniejsze) zależności gospodarczo-ekonomiczno-militarne. Wiadomo, że Rzymianie będą potrzebować tak samo dużej ilości drewna, co kamieni. Majowie zaś skupią się głównie na drewnie, zaś Wikingowie na kamieniach. Każda z ras posiada całkowicie zróżnicowane zapotrzebowania, np. wikingowie oprócz masywnych toporów (na które potrzeba zużyć większą ilość rudy żelaza), będą też potrzebować alkoholu i jadła. Majowie zadowolą się prostymi typami broni i przeróżnymi farmami. Rzymianie zaś nie odbiegną od standardu wytyczonego już przez pierwsze dwie części tej serii - złoto, browar, jadło - tylko to zachęci przedstawicieli tej nacji do ciężkiej pracy i walki.

  Sama rozgrywka nie zmieniła się w stosunku do trzeciej części serii. Nadal zanim wytrenujemy naszych wojaków, będziemy musieli zapewnić sobie bogate zaplecze gospodarcze. Rolnictwo, leśnictwo, górnictwo, hutnictwo, metalurgia itp. - wszystko trzeba dopiąć na ostatni guzik. Proces ten będzie oczywiście powolny i chwilami mozolny, jednakże czyż nie to jest kwintesencją Osadników? Nasi mali ulubieńcy będą sobie spacerować od chorągwi do chorągwi i przenosić wszelakie materiały z jednej strony na drugą. Jak zwykle też na ekranie panować będzie harmider i zawierucha, która również jest nieodłącznym elementem The Settlers.

  Blue Byte zdecydował się na ponowne zaimplementowanie do gry czarów. Pomysł ten nie przypadł znacznej części fanów serii do gustu. Mimo to producent bez wahania ponownie popełnił ten błąd, czyli odgrzał i tak niedobre brukselki :).
Tym razem także będziemy dysponować zaklęciami bitewnymi i ułatwiającymi życie w królestwie. Od tradycyjnych zmian drewna w złoto, poprzez Młoty Thora (potężne zaklęcie Wikingów, które pozwala taranować wrogie budynki) i inne błyskawice. Używanie czarów nie zmieniło się zbytnio w stosunku do poprzedniej części The Settlers. Czary nigdy nie były mocną stroną tej serii. Wydaje się, że producenci dali swoim fanom do zrozumienia trzecią częścią gry, że zaczynają się wypalać. Zmiana oprawy graficznej na obecną, zmiana scenariusza (i ukierunkowanie gry w stronę klimatów fantasy), oraz dodanie możliwości rzucania zaklęć itp. To jedyne innowacje trzecich (i de facto czwartych) Osadników. Nie byłem i nie jestem zwolennikiem tej ostatniej nowości w tej serii - psują one jedynie to "coś", co posiadają dwie pierwsze (a w szczególności druga) części tej kultowej produkcji. Szkoda, że tak się stało. Pozostawiło to ogromna rysę na wizerunku tak, do tej pory, znakomitych producentów.

  Walka również nie odbiega od tej, którą poznaliśmy w poprzedniej edycji serii. Do naszej dyspozycji oddano kilka, dosłownie kilka, typów jednostek, które wysłane do walki będą tłuc się z siłami nieprzyjaciela. Tutaj właściwie występuje przedłużenie problemu znanego z poprzedniej części - jeśli nie czułeś się usatysfakcjonowany sposobem rozwiązania walki w The Settlers III, to istnieją minimalne szansę na to, aby bitwy w Mrocznym Plemieniu sprawiły ci miłą niespodziankę. Aż chce się zaśpiewać "Ależ to już było"! Oczywiście należy przypomnieć, że dzięki takiemu stylowi walki seria ta stała się bardziej spektakularna - popisowe bitwy naszych wojaków, połączone z efektami specjalnymi wywoływanymi zaklęciami, uczynią z każdej najmniejszej potyczki kojący oko widok. Czy jednak te kilka fruwających piorunów i stukot mieczy, czy też toporów wart jest kolejnej części gry? Jak na mój gust to odpowiedź jest jednoznaczna. NIE.

  Jeśli chodzi o grafikę i dźwięki to również nie ma tutaj jakiejś specjalnej zmiany. Grafika jest podobna do tej, którą widzieliśmy w trójce - bajecznie kolorowa, utrzymana w konwencji pseudo-fantasy. Większość znajdujących się na mapie elementów jest mobilna, a dzięki wysokiej liczbie klatek animacji, na ekranie cały czas dzieje się coś ciekawego. Jest to oczywiście jedynie dodatek do piękna, jakie tworzą sami osadnicy, którzy krzątają się po dróżkach całego królestwa. Graficznie niewiele się zmieniło - nie licząc zmiany tekstur. Inna sprawa z dźwiękami i muzyką, które zostały stworzone dla potrzeb każdej z nacji. Przygrywające melodie są miłe dla ucha i skutecznie umilają rozgrywkę. Dźwięki i dialogi również nie są złe. To samo dotyczy lokalizacji, która stoi na znacznie wyższym poziomie niż to było w Kingdom Under Fire. Nie jest to oczywiście szczyt możliwości zespołu lokalizacyjnego - po prostu zwykła polonizacja, bez żadnych fajerwerków.

  Reasumując, The Settlers IV: Mroczne Plemię jest niczym więcej jak wersją deluxe swojej poprzedniczki. Po raz czwarty zaserwowano nam możliwość zjedzenia schabowego z zimnymi brukselkami. Niestety gra nie wnosi nic nowego do swojej kultowej serii. Niestety jestem też skłonny stwierdzić, że S4 jest kolejnym krokiem w stronę komercji. Gdzie się podział ten niesamowity duch osadników, który znamy z pierwszych dwóch części.
Co się z nim stało? Czy Blue Byte zapomniał CZYM są osadnicy? Bo z całą pewnością nie tym, co nam tu podgrzano po raz czwarty! Zresztą, co to za przyjemność jedzenia odgrzewanego. Nie wspominając już o tym, że The Settlers II: Veni, Vidi, Vici było ekskluzywną kolacją w drogiej restauracji.
  To co nam podano na tym talerzu tym razem, moglibyśmy znaleźć jedynie w barach mlecznych w ubogich dzielnicach wielkich miast. Posiłek, nie smaczny i nie wart swoich pieniędzy, bo ileż razy można zamawiać to samo? Ze łzami w oczach stawiam grze 6/10 i idę się przejść, bo apetyt zupełnie mnie opuścił.

 

OCENA: 6/10
Plusy:
+ Trzy nacje
+ Dźwięki
 
Minusy:
- To samo co w poprzednich wersjach
- Czary
- Żadnych szczególnych zmian
- Komercja?

.:. Wyjście do AM .:.