|
.::. Poradnik, jak stworzyć klimat przy
stanowisku do grania
Lov
Czy mieliście kiedyś takie dziwne
uczucie zazdrości klimatycznej? Już śpieszę z wyjaśnieniem. Zazdrość klimatyczna
objawia się tym, że u kolegi/koleżanki/kogoś z rodziny siedzimy przed
komputerem/konsolą i myślimy sobie, że tutaj to jest fajny klimacik do grania.
Chodzi oto, że zazdrościmy stanowiska do pracy innym. Ja sam zazdroszczę mojemu
szwagrowi. Ma on mały pokoik (około 3 x 4 metry) bez okien i z rurami
grzewczymi. Jest tam chłodno i tak... klimatycznie (tzn. hardcorowo). Dzisiaj po
przyjściu od mego szwagra postanowiłem zrobić coś, aby z mojej klitki także
wiało hardcorem i przyjemną wonią meliny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Jeżeli chcecie także zrobić sobie klimacik w pokoju, radzę obczaić ten tekst.
Na samym początku radzę zrobić coś w otoczeniu monitora. Ja
porozwalałem sobie wokól niego pudełka z grami i gazety. Ale nie w jakiś
chaotyczny sposób. Ot, po prostu z prawej strony leża porozwalane gry, a z lewej
gazety. Na monitorze postawiłem sobie mały kalendarz i misia (nie jestem ciotą,
ale misie lubię:). Następnie załatwiłem sobie kilka naklejek z bohaterami z
gier. Nakleiłem, je na blacie gdzie leży klawiera. Za monitorem mam ścianę, więc
powiesiłem tam kilka plakatów i kalendarz z CDA. Co prawda za plecami mam całą
ścianę obklejoną plakatami, ale jak gram to przecież nie widzę co mam z tyłu.
Następnym krokiem było zdjęcie obudowy z komputera. Dzięki temu uzyskałem lepsze
chłodzenie i hardcorowy wygląd. Od kumpla dostałem podkładkę pod mysz z kobietą
w seksownej bieliźnie, a na tapetę poszła pani z gołębiem (jest w dziale bonusy/tapety
w 88 numerze CDA). Jako, że klawiera i monitor stoją od siebie około (1 metr)
muszę mieć coś niskiego do siedzenia (stolik pod klawierą mam niski). Poszedłem,
więc do pokoju rodziców i "zakosiłem" im jedną mięciuteńką pufę. A teraz
ostatnia czynność, która najbardziej wpływa na klimat (to szczególnie do
mężczyzn... chociaż?). W lato, kiedy wieczorami jest ciemno, otwieramy szeroko
okno i rozbieramy się do slipek. Zdejmujemy krępujące odzienie, czyli skarpety,
koszulki, kapcie i spodenki. Zostajemy tylko w gatkch. Na drzwiach wywieszamy
napis "Nie wchodzić" i przygotowujemy sobie np. kanapkę z serem i herbatę
cytrynową w jakimś śmiesznym kubku. I zaręczam Wam. Nie ma nic lepszego, niż
gorąca herbatka, buła, świeże powietrze wpadające do pokoju, słuchawki na uszach
i siedzenie w slipkach na pufie zagrywając się w jakąś grę.
Co chciałem Wam przekazać poprzez ten tekst? Chyba to, że można
sobie umilić czas przy kompie. Jeżeli ktoś traktuje miejsce do granie obojętnie
i nie czuje growego klimatu, to traci 20% przyjemności z obcowania z komputerem.
Mam nadzieję, że chociaż spróbujecie zmienić image swojego
otoczenia. A nóż znowu poczujecie ten klimat, który gdzieś kiedyś przepadł... |