Heretic

     Po Doom'owej histerii w 1993 roku, panowie z Raven Software wpadli na dość oryginalny pomysł: a co by wyszło, gdyby zrobić Doom'a jako łupankę fantasy? Co pomyśleli, to zrobili - a co wyszło, teraz opisuję. Jak napisałem przed chwilą, Heretyk jest grą na silniku Doom'a z fantastyczną otoczką. Fabuła jest prosta jak konstrukcja widelca - jeden z trzech Serpent Riders (Jeźdźców Węży, a nie Serpentyny) postanawia zawładnąć światem Corvusa - naszego głównego hero (xtra imię, no nie?). Jeździec (swoją drogą równie krzywej mordy od ostatniego spojrzenia w lustro nie pamiętam) wyrzyna wszystko w pień dębu, usadza tyłek na tronie i zasiedla krainę setkami mumii, zombiaków, duchów, nekromantów, akwizytorów i tym podobnymi przyjemniaczkami. Corvus nie daje sobie jednak w ryż dmuchać (niehigieniczne) i zbrojnie staje w obronie swojego świata. Tyle story.

     Nasz Corvus wychodzi uzbrojony w lagę (skuteczność porównywalna z kastetem z Doom'a) i prostą różdżką. Potem zdobywa rękawice nekromanty (moja ulubiona zabawka, aczkolwiek wyłącznie na bliską odległość - skojarzenia z piłą przychodzą same), kuszę (shotgun), Rękę Księżniczki, tfu, Smoka (machinegun), najrozmaitsze różdżki i magiczne kije itd. Razem będzie tego 8 milusich zabawek dla Dużych Elfików. Należy do tego dodać trochę przydatnych przedmiotów jak Księga Mocy (podwaja siłe broni na jakiś czas), leczące elixiry etc. Jednym z ciekawszych przedmiotów jest... jajko. Nie takie sobie byle jakie jajko, kaliber to one ma co najmniej strusi, a kiedy go użyjemy to wszyscy trafieni tymże jajem zamieniają się w kury. (Genialne prawda?) A wtedy... BLAM! I tyle widzieli kurczaka.

     Żeby nie było tak łatwo, przeciwko nam stoi wróg nie bylejaki. Na początku są to małe, wkurzające demonki (niektóre drapią, a inne ciskają w nas fireball'ami) (Dragon Ball Z ??? - dop. Don Alfredo), potem mumie, szkielety rzucające w nas magicznymi toporami, a na potężnych Minotaurach, nekromantach i gigantycznych czaszkach kończąc. Bój jest ostry i radosny, ale należy pamiętać, że w Hereticu bestie występują w większych grupach i trudniej jest je zaciukać niż w Doom'ie.

     Przebieg akcji jest prosty: idż przed siebie, otwórz drzwi, zabij 15 monster, zabierz klucz\przesuń dżwignię, otwórz, zabij.... Czyli tak jak w Doom'ie. Żadne większe wymagania umysłowe nie są przed nami stawiane, czasem trzeba wykombinować co teraz zrobić, rozejrzeć się, a rozwiązanie przychodzi same.

     Kilka słów należy się oprawie audio\video\AGD. Grafika jest zdecydowanie lepsza niż w papie Zagładzie, ma swój fantastyczny klimat - nie taki bajkowy, tylko mroczny, krwawy... O muzyce i dźwiękach nie mogę dużo powiedzieć - zapewne są, ale moja Winzgroza nie pozwoliła mi się o tym przekonać.

(Jako szczęsliwy posiadacz Win98SE, mogę się wypowiedzieć na ten temat nieco szerzej niż Jazzman. Dźwięk w Hereticu jest nawet całkiem, całkiem niezły, muzyka też dobra, nastrojowa i budująca klimacik. Podsumowując: 7+ na 10 - dop. Don Alfredo)

     Kończąc - Heretic to kawał dobrego FPP. Nie jest to może pierwsza liga, ale na pewno zapewni kawał solidnej rozrywki na wiele tygodni. A ja wracam do składania ofiar z kisielu w proszku... Niech moc Voldemorta będzie z Wami...




(Chyba dużo traffki tym razem wypaliłeś Jazzman, bowiem zapomniałeś o ocenkach ;)), dobrze że w Heretica dosyć długo grałem i pozwolę sobie oceny dopisać. - dop. Don Alfredo)




**********






Jazzman
jakubziemkiewicz@op.pl 






PS. Recenzja jest może trochę ogólnikowa, ale znana jest kompadebilność DOS-owskich gierek z WinXP... (Ciesz się że nie masz linuxa ;) - dop. Don Alfredo)