|
.::.
FIFA 2001
Cirrus
Uwielbiam piłkę
nożną. Jest to jedna z niewielu dyscyplin sportowych, które rozumiem i w które
umiem grać. Jeśli chodzi o piłkę nożną na PC to, co roku na nasze komputery
trafia minimum jedna "kopana". Dzieje się tak za sprawą pewnej firmy, której
nazwę przemilczę ( i tak każdy wie, że chodzi o EA). Owa firma wyrobiła sobie
monopol na gry sportowe dotyczące futbolu. Ostatnia gra na PieCA, jaka mogła
konkurować z EA (jeśli chodzi o piłkę nożną) wywodzi się ze stajni Gremlin
Interactive, a imię jej to ACTUA SOCCER. Co prawda czasami wychodzi coś nowego,
ale poziom ich wykonania woła o pomstę do nieba. W tym czasie "twórcy" z EA
dumnie ogłaszają, że ich gra jest "najlepsza na rynku" (w sumie mają rację, nie
ma lepszej na PC). Przyszedł w końcu czas na recenzję FIFY 2001. To co
programiści stworzyli również woła o pomstę do nieba :-P.
Fabuła ;-)
Prosta jak budowa cepa. Zdobądź jak najwięcej trofeów dla swojego teamu.
Oczywiście musimy najpierw dokonać wyboru czy gramy reprezentacją czy drużyną
klubową. Jeśli zdecydujemy się na to pierwsze to głównym celem jest zdobycie
Mistrzostwa Świata. I tu spotykają nas pierwsze niemiłe rozczarowania. Drużyn
narodowych jest zaledwie... 58!!! TYLKO 58!!! Z całej kuli ziemskiej programiści
wybrali sobie 58 team'ów i cieszą ryja, że mają dużo drużyn narodowych. Zabrakło
m.in. Jamajki, Portugalii (!!!), Senegalu, Nigerii, Urugwaju i jeszcze kilku. W
ich miejsce wstawiono Mauritius (to w Afryce jakby ktoś nie wiedział), Palestynę
(???), Bahrain (to Azja), Katar (to też). Po prostu komedia. Poza tym
reprezentacjami możemy grać albo mecz towarzyski albo Mistrzostwa świata. I TO
WSZYSTKO!!! Producenci potraktowali ten temat nieco po macoszemu. Pomyśleli
sobie (po piątym browarku) "zrobimy im kilkadziesiąt reprezentacji, damy pograć
w Mistrzostwach Świata i starczy, jeszcze się rozbestwią bachory". Faktu nie
zmienia to, że jest opcja custom, dzięki której możemy sobie samemu stworzyć
Mistrzostwa Europy. Ale co to za zabawa...
Zdecydowanie lepiej jest, kiedy gramy drużynami. Do wyboru mamy 16 lig w
tym aż 14 jest z Europy. Dziwi mnie nieco brak ligi polskiej (chociaż po
ostatnim meczu ze Szwecją...)a do wyboru mamy np. ligę koreańską, izraelską czy
duńską. Dziwny jest ten świat, naprawdę. OK, wybieramy drużynę. Co dalej?? Do
wyboru mamy puchar UEFA (a raczej EFA :-D) Ligę Mistrzów (ECC) i gra w lidze (Season).
Jeśli decydujemy się na grę w lidze to nie musimy się martwić o utratę
europejskich pucharów. Po każdym sezonie kwalifikujemy się do pucharów (jeśli
zajęliśmy dobre miejsce czyli 1-5 w lepszych ligach, lub 1-2 w gorszych i z
gorszej ligi kwalifikujemy się do ELIMINACJI a nie od razu do puli głównej).
Rozgrywka
I tu zaczyna się masakra. LUDZIE!!! W TAK SCHEMATYCZNY SYMULATOR (jeśli
to można nazwać symulatorem)PIŁKI NOŻNEJ NIE GRAŁEM NIGDYYY!!!!! Nie dość, że
konstruowanie akcji przypomina walenie głową o mur, to komputer i tak prawie
zawsze cię dogoni i sfauluje (oczywiście sędzia tego nie zauważy, ale o tym za
chwilę). Z gry płynie tylko odrobinka przyjemności. Receptą na sukces jest tutaj
trening, trening i jeszcze raz trening. Po pewnym czasie w końcu zauważa się
luki w obronie przeciwnika. Ale i tak najłatwiej jest zdobyć bramkę z akcji
przeprowadzonej skrzydłem. Później dośrodkowanie, napastnik, który dobrze
główkuje dochodzi do piłki i brameczka. W jednym meczu strzeliłem 5 (słownie:
pięć) bramek. Jak widać komputer nie umie wyciągać wniosków ze swojej gry. Jeśli
chodzi o sędziów to zachowują się jak amatorzy z MŚ 2002. Nie dość, że nie widzą
faulu który zwala z nóg naszego zawodnika i "robi" kontuzje (faul, nie zawodnik)
to mają opóźniony zapłon. Przykład? Odbieram piłkę przeciwnikowi pod jego polem
karnym (oczywiście wślizgiem). Sędzia nie zagwizdał. Piłka w polu karnym, przede
mną tylko bramkarz, dobiegam do piłki, przymierzam się do strzału i....
Sędzia gwizdnął!!! Ale mnie k****ica wzięła. Sędziowie suxxxx!!!
Grafika
No!! Tutaj nie mam się, do czego przyczepić. Graficzka jest, co tu dużo
mówić, wyśmienita. Sam miodzik zaczynając od murawy a na piłkarzach kończąc.
Stadiony są wielkie, publiczność się rusza (ale wygląda zdecydowanie gorzej od
reszty). Na stadionie panowie porządkowi pilnują, aby był spokój, za linią
rozgrzewają się gracze (aż dwóch!!!). Mamy kilka wzorów murawy(jakieś kołka,
innym razem kwadraciki) i efekty pogodowe (fajnie deszcz wygląda). Grafika jest
jedną z dosyć niewielu zaletą tej gry.
Mjuzik&dźwięk
Najpierw dźwięki. Ogólnie rzecz biorąc są oki. Na boisku słychać okrzyki
kibiców, odgłosy walki o piłkę. Fajnie się ogląda także zachowanie zawodników po
otrzymaniu kartki. Kłócą się z panem kochanym sędzią (słychać, że zawodnicy coś
mówią, ale nie mogłem ich zrozumieć). Naprawdę profesjonalnie wykonana robota.
Jeśli chodzi o muzykę to mogę określić to w jeden sposób. Sodoma i Gomora. Tak
debilnych kawałków już dawno nie słyszałem. Jest to chyba połączenie
pop-dance-electric-techno-cośtam. Rzygać się chce po tym. Nie wiem czy to się
komuś podoba, lecz jeśli tak to współczuję gustu. Podejrzewam że w związku z
cięciami budżetowymi to ekipa EA nagrała ścieżkę dźwiękową :-P.
Podsumowanie, czyli...
Czyli nie kupuj tego. Jest to najbardziej poroniona część z serii FIFA. Kup
sobie lepiej FIFĘ 2002 lub coś innego. Jakby to określił mój kolega, FIFA 2001
to bezmózgi syn garbatego pająka. Gry nie ratuje ani grafika, ani dźwięki, ani
nawet komentarz (w sumie ten też jest do bani). Jak dla mnie naciągana 6.
(Ja tylko wspomnę, że w FIFĘ2001 grałem na konsoli
Playstation. W pierwszym meczu strzeliłem aż trzy bramki nie tracąc ani jednej.
Ale wiecie co jest najgorsze? Nie czułem żadnej radochy po strzeleniu tych goli!
Gra znudziła mi się dość szybko i ponad 100 złotych jakie na nią wydałem uważam
za kasę straconą. Przykro mi, ale dla mnie tylko 5 - Caleb).
OCENA:     
6/10
Plusy:
+ Grafika
+ Dźwięki
+ Eee... ilość lig???
+ Pograć w sumie można... |
Minusy:
- MUZYKA!!!
- Tylko 58 reprezentacji narodowych
- Schematyczność
- Praca sędziów
- Ogólne wrażenie
|
|