|
.::.
Delta Force Black Hawk Down
Lov
Good morning and good night...
Nie tak dawno miałem cholerną przyjemność obejrzeć znakomity film
Ridley'a Scott'a pt. "Helikopter w Ogniu". Była to opowieść o żołnierzach,
którzy zostali wysłani do Somalii na akcję "Irene". Film był w pewnym sensie
dokumentem, który wiernie odzwierciedlał wydarzenia podczas akcji. A trzeba Wam
wiedzieć, żę akcja w tym filmie jest non - stop (wyciąganie tętnicy w nodze -
RULEZ!!!). A dlaczego wspominam o tym wszystkim? Ano dlatego, że na PeCeta
wyszła gra, która luźno nawiązuje do filmu i ma być jego uzupełnieniem.
This is single player you madafaka!
Przechodzimy do menu i wybieramy Singe Player. I tu mały szok. Albowiem
developer stworzył trzy małe kampanie. Moim zdaniem lepiej by było gdyby była
jedna droga, którą musielibyśmy iść i która składnie trzymałaby się kupy. A tak
mamy trzy małe kampanie, między którymi możemy dowolnie wybierać. Ale to tylko
moje odczucie. Tak, więc wybrałem sobie pierwszą z brzegu misję i...
"Erpidżi... erpidżi"*
I oto znalazłem się na dachu wojskowego samochodu, który miał przedostać
się przez góry i odnaleźć otoczony konwój z darami. I powiem wam jedno - JEST
OSTRO!!! Najpierw wypluwamy z siebie tony ołowiu i razimy bandytów na szczytach
gór i w samochodach. Co chwilę słyszymy krzyki typu: "RPG, RPG!!!" i widzimy jak
samochody wylatują w powietrze. W końcu odnajdujemy ciężarówki z fantami i
chronimy je przed atakami ludzi Aidida. Po akcji wyskakujemy zza działka, aby po
chwili dzierżyć w łapie snajperkę. Biegniemy przed siebie, ponieważ musimy "za
tamtym pagórkiem" oczyścić miejsce dla helikoptera. Wpadamy i celnymi strzałami
w beczki powodujemy silne eksplozje. Nasi kumple dobijają resztkę murzynków i
już po chwili widzimy nadlatujący helikopter. Wsiadamy do niego i od razu
przejmujemy kontrolę nad obrotowym karabinem maszynowym. Teraz musimy osłaniać
konwój, który zmierza do miasta. Strzelamy w ciężarówki wypełnione wrogami i
pojedyncze jeepy z karabinami. Kiedy wreszcie wszyscy szczęśliwie zjawią się w
mieście widzimy napis, że jest O.K. Prawdę mówiąc po pierwszej misji byłem w
szoku. Ostre tempo i szybkie przejścia z samochodu do helikoptera to chleb
powszedni DF:BHD (Delta Force:Black Hawk Down). Naprawdę, trzeba przyznać, że
misje są emocjonujące i ciekawe. Ja przeszedłem wszystkie i ani razu się nie
nudziłem (no może raz się zdenerwowałem na polu minowym, ale o tym cichosza!!!).
Dlatego zaliczam to in plus.
*RPG (erpidżi;) to główna broń ludzi Aidida. Jest to coś podobnego do bazooki i
napsuje ci krew w kilku miejscach.
My eyes, my eyes!
Grafa nie zachwyca. Tym bardziej, że ma dość duże wymagania (dużo ramu
mile widziane). Tekstury są rozmyte i takie... rozciapane. Oczywiście nie jest
źle, ale mówię. Po tych wymaganiach należałoby spodziewać się czegoś więcej. I
tutaj jest ten sam ból, co w I.G.I. 2. Developer pozwolił sobie na rozbudowane
plansze, przez co minie chwila czasu zanim załadują się wszystkie tekstury. No
chyba, że masz 1GB RAM'u DDR 333 to wtedy... Z miast bije monotonia. Tutaj
gruzy, tam gruzy i jeszcze tam... gruzy. Budynki są do siebie bliźniaczo
podobne, co nie jest dobrym posunięciem ze strony developera. Jednak są dwie
rzeczy, które zrobiły na mnie wrażenie (pozytywne oczywiście). Po pierwsze, to
bronie. Są wykonane znakomicie (coś jakby I.G.I. 2). W tym elemecie DF:BHD bije
wiele FPS'ów. Druga rzecz, to widok po włączeniu noktowizora. Jeszcze tak
wypierdzistego noktowizora to w życiu nie widziałem (niestety, Sam i Splinter
Cell idą się w tym momencie utopić). Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć
i poczuć. Tym bardziej, że w nocy, kiedy np. szturmujemy budynek, możemy
podejrzeć murzynków Aidida, którzy siedzą sobie w pokojach, (ale gruchy nie
trzepią:(.
What' you talk'n about?
Dźwięki są znakomite. A jeżeli widziałeś film Helikopter w Ogniu, to
czasami szczena ci opadnie. Już nawet nie mówię o krzyku żołnierza, gdy zbliża
się pocisk z RPG (coś rewelacyjnego, słyszysz te trzy literki i od razu
wypatrujesz pocisku), bo to klasa sama w sobie. Nie mam także zastrzeżeń do
odgłosu strzelającej broni, a także umierających przeciwników. Wszystko zostało
to naprawdę dobrze opracowane.
I'm real!
Realizm mamy tu pełną parą. Nie ma akcji typu: "To ja pijany Zdzichu, a
moje hobby to wsadzanie sobie granatów do odbytu". Jeden celny strzał i leżysz.
Nie ma, że boli! Oponencie zresztą też. Wystarczy jeden strzał i padają trupem.
Inna sprawa, że murzynki pojemnych rozumków nie mają i działają dość
chaotycznie, ale... przecież tak jest naprawdę (po usłyszeniu strzałów kucają)!
I tutaj mała dygresja. Bardzo fajnie sprawdza się patent z karabinami, które
mają opcję strzelania małymi seriami. Dzięki temu nie marnujemy niepotrzebnie
amunicji.
Oh no! This is Bugman!
Teraz czas na to, czego każdy recenzent nie znosi - błędy. Pierwszy i
najważniejszy, to liniowość. Chodzi oto, że po kilku próbach przejścia tej samej
misji, wiesz już na pamięć, że tu i teraz wyskoczy ten facio z RPG, a tam czai
się obleśny golas z wytatuowanym pisiorkiem na czole. Jest to o tyle irytujące,
że już później, kiedy znowu chcesz pograć w DF:BHD jesteś przygotowany na ataki
wrogów i gra nie zaskakują cię niczym nowym (efekt - przestajesz grać). Kolejnym
błędem jest grafika. Bo choć stoi na przyzwoitym poziomie, to jednak ma zbyt
duże wymagania. Ale zwalę całą winę na wielkość plansz i będzie spoko. Inna
rzecz, to brak klimatu poza misjami. Chodzi mi o jakieś wstawki filmowe, które
nakreślałyby zarys fabuły (dla ludzi nieobeznanych w temacie). Ot, np. takie
krótkie urywki z filmu były by mile widziane. I jeszcze te trzy kampanie. Gdyby
zrobić z nich jedną główną, która jakoś by się tam trzymała kupy, to bardziej
wczułbym się w klimat.
End of story...
Teraz nadszedł czas, aby super LOV powiedział coś na zakończenie i
grzeczne dzieci mogły iść spokojnie spać. Choć przyznaję, że w gierę szpilało mi
się dobrze, to trzeba sobie powiedzieć szczerze, że potem już doń nie wrócisz. I
to jest główny mankament i bolączka tej pozycji. Bo choć emocje są niesamowite
(niektóre misje przyśpieszają produkcję plemników w kulach), to z tą grą jest
jak z wakacyjną kobietą. Za pierwszym razem jest wspaniale, a potem to już tylko
alimenty się liczą. Jednak polecam obczaić!!!
P.S. Przepraszam za mój styl (szczególnie angielskie wstawki), ale podczas
pisania byłem "trochę nieświeży".
OCENA:      
7+/10
Plusy:
+ Klimacik (jeżeli widziałeś film)
+ Ludzie rzucający kamieniami;)
+ Termowizja |
Minusy:
+ Gra na raz
+ Grafa jak fafor Winix'a (Taka brzydka? - Caleb)
+ Najpierw obejrzyj film
|
|